fbpx

Pathologic 2 + DLC, czyli granie w czasach epidemii – recenzja [PC]

Hej, a pamiętacie tę grę o epidemii z 2005 roku? No, tę o tytule Pathologic, przygodówkę ze stajni Ice-Pick Lodge. Wcielaliśmy się w niej w postacie, których to historia opiera się o panującą zarazę w starym miasteczku. Lata temu gra mogła robić naprawdę duże wrażenie: klimatyczny świat, zagadki oraz uczucie postępującej choroby.

Dziękujemy tinyBuildIce-Pick Lodge za dostarczenie klucza do gry.

Dlatego też kiedy dotarły do mnie informacje na temat drugiej Patologi, to zacząłem się bliżej przyglądać temu tytułowi. Szkoda tylko, że nie wyszedł tak dobrze, jak by życzyli sobie tego gracze. Zacznijmy jednak od początku.

Pathologic 2, wbrew temu, co może nam sugerować numer w tytule, nie jest sequelem gry 2005 roku. Mamy tutaj do czynienia ze swoistym remake’iem pierwszej Patologii. Świat gry, postacie oraz fabuła jest tym samym, co mogliśmy zobaczyć w pierwowzorze. W tym przypadku wszystko zostało przeprojektowane i oparte na silniku Unity.

ŚWIAT

Świat gry jest jedną wielką sceną, zupełnie jak w teatrze, zresztą ogromna część gry nawiązuje właśnie do teatralności (ale o tym później). Miasteczko, do którego trafiamy na samym początku, jest bardzo klaustrofobiczne, jednak z ogromną dozą klimatu niepokoju i paranoi. Ulice są brudne, pełno na nich osób, których aparycja nie zachęca do rozmowy. Dodajmy do tego jeszcze fakt, że każdy z mieszkańców w sumie nas nienawidzi i to nas podejrzewa o całe zło, które ich dotyka. Co po niektórzy mogą się poczuć jak w domu. Ponieważ komitet powitalny na początku gry składa się z trzech typów, którzy przyszli po prostu nas zabić, taka tam codzienność.

pathologic 2 recenzja

Uczucie beznadziejności oraz niepokoju jest tu dobrze odczuwalne, co jest na plus. Pozytywnym aspektem jest jeszcze pewna “metafizyczność” oraz te momenty, w których to doświadczamy pewnych wizji. Gdzie przed nami pojawiają się ogromne posągi rogatego bydła, postacie w ptasich maskach oraz aktorzy, którzy mogą nasuwać na myśl pantomimę. Pojawianie się oraz znikanie przedmiotów w ułamkach sekund, retrospekcje oraz groteska pewnych sytuacji, które na myśl powinny nam przysunąć raczej strach aniżeli rozbawienie. Szkoda, tylko że na tym mogę skończyć opisywanie pozytywnych aspektów Pathologic 2.

Rozgrywka

Powiedzieć, że rozgrywka w Pathologic 2 jest przyjemna, to tak, jakby wybrać się do Biedronki w czasie epidemii.

Nienawistne spojrzenia innych ludzi, wszyscy cię nienawidzą i próbujesz walczyć o przetrwanie – biorąc pod uwagę to, że wszyscy przechodnie i mieszkańcy są wrogo nastawieni. Kwestią czasu jest tylko to, kiedy zechcą dobrać ci się do skóry. Wszystko by było pięknie, gdyby nie KOMPLETNIE skopany system walki. Jeżeli to wymachiwanie łapami przez głównego bohatera można nazwać walką… Strasznie jest to niewygodne, o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby całkowite pozbycie się systemu walki. Jeżeli gra przypominałaby rozgrywką to, co znamy z takich tytułów jak Zaginięcie Ethana Cartera czy chociażby Layers of Fear, to Pathologic 2 mogłoby na spokojnie je zdetronizować. Niestety tak nie jest, a przyjemność obcowania z rozgrywki Patologi mogą czerpać tylko mocni zapaleńcy oryginału. Szkoda, bo zepsuty system walki i survivalu skutecznie odstraszy potencjalnego gracza, który szukałby dobrej historii z niepokojącymi wstawkami.

Ja rozumiem, że obecnie panuje moda na trudne gry, jednak musimy rozróżnić sposoby “utrudniania” gry. Przykładowo, From Software w swoich tytułach zapewnia graczom wyzwanie. Ich gry są trudne, ale w taki sposób, że ciągłe podejmowanie walki sprawia, że gracz uczy się przeciwnika: poznaje jego ruchy oraz zachowania, które po czasie dają nad nim przewagę. Mechaniki oddane mu do użytku mają na celu pomóc w osiągnięciu celu. I to jest zdrowe podejście do tworzenia poziomu trudności gry.

Ice-Pick Lodge niestety stworzyło grę trudną z tego względu, że cały trud polega na niezbalansowanym silniku walki oraz survivalu. Jest to na tyle dręczące, że zamiast skupiać się na historii przedstawionej w grze, gracz bardziej interesuje się grzebaniem w koszach, bo zaraz zdechnie z głodu.

pathologic 2 recenzja

Słów kilka o DLC

Nie pomogło również wydanie dodatkowej zawartości o tytule Marble Nest, będącej swoistym spin offem oryginalnej Patologii. Dodatek został stworzony jako nagroda dla fundatorów zbiórki pieniędzy na stworzenie remake’u Pathologica.

Mamy tutaj do czynienia z tym samym miasteczkiem, tajemniczą zarazą i postaciami. Różni się tylko historia, a mianowicie jej rozłożenie. Tam, gdzie na początku ogrywaliśmy grę na przestrzeni dwunastu dni, tak tutaj fabułą zamyka się w jednym dniu. Całość historii można skończyć w dwie godziny. Postać, którą dane jest nam kierować, jest już znana tym, którzy podjęli się przejścia oryginalnego scenariusza. W DLC kierujemy losami Dana Dankovsky’ego (nie ma wątpliwości, skąd pochodzi towarzysz niedoli ;] ), który to również staje naprzeciw chorobie i w obronie mieszkańców. Podobnie jak u starszego brata, cała gra jest naładowana teatralnymi aspektami, mitologią oraz niepokojem. Tutaj również te aspekty działają na plus, można nawet powiedzieć, że jest mroczniej niż w dwójce. Jednakże dodatek cierpi na tę samą przypadłość. System walki błaga tu o pomstę o nieba. Dobrze, że chociaż w DLC nie ma tak dużo okazji do bójek.

Grafika i dźwięk

Nie można odmówić Patologi niecodziennej oprawy. Grafika jest tutaj stylizowana, a postacie wyglądają bardzo ładnie. Świat również został wykreowany w sposób bardzo klimatyczny. Monumentalne posągi, o których wcześniej wspominałem, mdłe światło słońca za dnia, nieprzenikniona czerń nocą – działają na zmysły. Szkoda tylko, że za tą niebrzydką grafiką idzie pustka w postaci absolutnego braku kwestii mówionych przez aktorów. Gra opiera się na konwencji teatru. Jest tutaj pantomima i ich bym zrozumiał, że nie są zdubbingowani. Ale jednak ci ważniejsi mieszkańcy wioski, z którymi to jednak często rozmawiamy, moim zdaniem powinni być wyposażeni w mówione dialogi. Takie smaczki powodują, że gracz ma wrażenie, że gra jest jakby niedokończona.

Jakaś ścieżka dźwiękowa jest na pokładzie, jednak jej ilość jest tak znikoma, że nawet jakby jej nie było, to nikt by się nie zorientował. Zamiast inwestować w walkę i survival, lepiej byłoby zatrudnić aktorów, którzy ożywiliby trochę to schorowane miasteczko.

pathologic 2 recenzja

JAKOŚĆ

Recenzowana gra niestety również cierpi na problemy z optymalizacją. Spadek fps to jedno, a bolączka ekranów wczytywania to drugie – kiedy to, podczas jakiekolwiek wejścia do innego domu, łączy się z długim ładowaniem paska. Spadki animacji są obecne cały czas, co boli. Widać gołym okiem doczytywanie lokacji, choć twórcy próbują to maskować mgłą, niczym z Silent Hilla, jednak mało to pomaga. Kiedy wchodzimy w tryb “bojowy” również gra dostaje czkawki. Wyjście do notatnika lub menu głównego? Spadek. Wycieczka do czyjegoś domu? Spadek. Może chcesz zobaczyć informację na temat NPC świata gry? Lepiej przygotuj się na spadek.

Sprzęt, na którym był ogrywany tytuł, może do najnowszych nie należy, jednak bez problemu radzi sobie z bardziej wymagającymi tytułami. Pathologic 2 w tej w kwestii również nie zachwyca.

ocena

Jest mi przykro – gdyż po pierwszych zapowiedziach, klimat gry wylewał się z ekranu i naprawdę trzymałem kciuki za ten tytuł. Szkoda tylko, że nieprzemyślane mechaniki sprawiły, że zamiast walki z zarazą, to walczymy z koszami na śmieci oraz z zepsutym systemem walki. Jeżeli ktoś uważa, że jest na tyle silny by, podjąć rękawicę rzuconą przez Ice-Pick Lodge, to może spróbować. Klimat gry jest naprawdę dobry. Przytłaczający i gęsty na, tyle że można by go kroić nożem. To według mnie jest jedyny plus. A szkoda.

Dla odważnych gra jest do zakupienia na platformach GOG.com, czy też w sklepie Steam. Cena oscyluje w granicach 125 zł, jednak warto zerkać na promocje sięgające nawet 50%. Marble Nest to wydatek 36 zł na GOG.com lub Steam (w promocji 18 zł). Jeżeli odważycie się wejść do tego stepowego i symbolicznego świata, to życzę powodzenia. Obyście znaleźli więcej przyjemności z tego tytułu.

Pathologic 2
4.0/10
  • Świat: 8/10
  • Rozgrywka: 2/10
  • Grafika: 6/10
  • Dźwięk: 1/10
  • Jakość: 3/10
Zmarnowany potencjał na wskrzeszenie tytułu z 2005. Trudna przez niezbalansowane mechaniki przetrwania i walki, co skutkuje brakiem przyjemności z grania. Lepiej zabrać się za wersję HD pierwowzoru.

Platforma testowa PC

  • Procesor: Intel Core i5-6400 2.70 GHz
  • Monitor: 19 cali Sasmung SyncMaster 940BW
  • Grafika: NVIDIA GeForce GTX 1060
  • Pamięć: 8 GB RAM
  • System: Windows 10 Home
  • +Klimat
  • +Dziwne wydarzenia w grze poruszające wyobraźnię gracza oraz budzące niepokój i grozę
  • Absolutnie zepsuty system walki
  • Jeszcze bardziej zepsuty system przetrwania
  • Problemy z optymalizacją

Jak oceniamy gry?


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Kupując za pośrednictwem naszego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubskrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.