RETROMANIAK #57 – Czy Mount and Blade: Warband dalej daje radę? – recenzja [PC]

Mount and Blade: Warband jest definitywnie jedną z niewielu prawdziwie unikalnych gier, głównie dzięki swojej elastyczności i niespotykanym nigdzie indziej zarządzaniu armią z perspektywy nie jakiegoś generała w chmurach, a wykreowanej przez nas postaci, która osobiście prowadzi swoich żołnierzy do boju.

Wielu może zdziwić, skąd ten tytuł pojawił się w serii Retromaniak – jednak naszym zdaniem jest to gra retro, a to z powodu niewydolnego już silnika, przestarzałej grafiki, drewnianych animacji czy szeroko pojętej toporności. Jednakże czy Mount and Blade: Warband dalej daje radę?

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji w celu uzyskania odpowiedzi na zadane pytanie!

ŚwiatAkcja gry Mount and Blade: Warband ma miejsce w Calradii – fikcyjnej krainie w settingu wczesnego średniowiecza. W dominacji nad regionem dawnego Imperium walczy sześć frakcji, a każda z nich posiada absolutnie różne jednostki, taktykę walki, charakter, kulturę czy unikalne położenie geograficzne – wzorowane na Rusi królestwo Vaegirów położone jest na terenach typowo tundrowych na wschodzie mapy, a Sułtanat Sarranidów na południu w całości leży na pustyni.

Świat gry jest tak naprawdę w stanie permanentnej wojny – każdy z władców uważa, że to pod jego panowaniem powinna znaleźć się Calradia, a resztę uważa tylko za pretendentów do tronu.

mount and blade warband

ROZGRywka

Nim zaczniemy służyć jakiemuś lordowi, musimy najpierw stworzyć swoją postać – w dość rozwiniętym kreatorze postaci określimy swój wygląd, umiejętności, a nawet historię – kim byli rodzice naszej postaci, czym zajmowała się ona w dzieciństwie, co robiła w okresie dojrzewania i czym zajmowała się jako dorosła osoba oraz dlaczego przywędrowała do Calradii.

Po krótkim prologu – misji szkoleniowej – jesteśmy zdani tylko i wyłącznie dla siebie i to od nas zależy, czym będziemy się zajmować. Możemy np. zostać handlarzem, szacować ceny poszczególnych produktów w miastach i jechać gdzie indziej, by sprzedać je z zyskiem. Możemy też skupić się na udziałach w turniejach, wykonywaniu misji dla sołtysów i burmistrzów lub też stworzyć własną armię i służyć jakiemuś państwu jako dowódca najemników. Gdy zdobędziemy już odrobinę sławy, możemy zostać nawet wasalem danej frakcji i dostać w nagrodę własne lenno!

I tu zaczynają się schody. Podstawowy Mount and Blade: Warband jest bardzo nierozbudowany w kwestii rozwoju wsi czy miasta. Budowa niektórych nieruchomości trwa czasem tyle, co rozgrywka niektórych osób. Co więcej często nie widać najmniejszego sensu w inwestowaniu w lenno. Oczywiście wszystko to naprawiają modyfikacje, jednakże w recenzji skupiam się na podstawowej wersji gry, która w dłuższej rozgrywce jest niestety monotonna.

mount and blade warband

GRAFIKaCiężko jest mówić o grafice w tej grze z tego powodu, iż ma ona swój dziwny urok – jednakże jest po prostu brzydka. Tytuł ukazał się w dystrybucji w 2010 roku i winien zostać porównany do innych gier z tamtego roku, takich jak Red Dead Redemption, Battlefield: Bad Company 2 czy God of War III. Mam świadomość, że są to kompletnie różne produkty; jednakże by Mount and Blade: Warband nie wyszedł absolutnie rozdeptany w tym rankingu, musiałbym go chyba przyrównać do pierwszej części Wiedźmina z… 2007 roku, który również do najpiękniejszych gier (już) nie należy.

Dźwięk

Muzyka jest absolutnie przeciętna. Zapadł mi raptem jeden utwór i to tylko dlatego, że jest on wałkowany nagminnie w tej grze. Wypowiedzi mówionych również jest bardzo mało, nie mogę więc nawet ocenić charakteru postaci. Jedyną wypowiedź, jaką pamiętam, jest “I WILL DRINK FROM YOUR SKULL!”, wykrzykiwane przez bandytów – i to tylko dlatego, że jest to po prostu internetowy mem.

Jedynym dobrym aspektem udźwiękowienia w Mount and Blade: Warband jest odgłos walk, który jest przyjemny i moim zdaniem dosyć realistyczny.

mount and blade warband

JAKość

Jeśli chodzi o same bugi, to na obecną chwilę jest wszystko w porządku. Nie spotkałem ich zbyt wielu, co jest zaskakujące, patrząc na to, że gram tylko i wyłącznie przy pomocy modyfikacji – chociaż pamiętam, że te 8 lat temu nie było tak kolorowo, więc rozwój na plus.

Wadą jest za to optymalizacja – gra potrafi się w losowych momentach ścinać (co nie zdarza mi się nawet w nowszych produkcjach), a sztuczna inteligencja bez modyfikacji jest dosyć durna i przewidywalna. Do tego silnik gry mocno ogranicza ilość postaci na mapie, przez co walki są sztucznie wydłużone, a to tylko dlatego, że co chwila dochodzą jakieś posiłki. Naprawiają to oczywiście odpowiednie mody.

Podsumowanie

Mount and Blade: Warband jest unikalną, bardzo ciekawą i niesamowicie grywalną grą, jednakże tylko dzięki swojej wiernej społeczności, która nawet w 2018 roku dalej rozwija swoje autorskie modyfikacje. Szczerze mówiąc, “native”, czyli podstawowa wersja rozgrywki, jest dosyć nudna i po kilku godzinach obrzydliwie monotonna, jednakże trudno jest mi oceniać grę bez patrzenia przez pryzmat modów, o których definitywnie napiszę kolejny artykuł.

Czy Mount and Blade: Warband dalej daje radę? Tak, jednakże nie sama z siebie, a dzięki genialnemu community. Czy warto kupić? Tak, świetnie gra się w tę grę obecnie, więc w imieniu redakcji – serdecznie polecam.

PS Zachęcam do przeczytania poprzedniego artykułu z serii retromaniak!

Mount and Blade: Warband
6.6/10
  • Świat: 7/10
  • Rozgrywka: 9/10
  • Grafika: 5/10
  • Dźwięk: 6/10
  • Jakość: 6/10
Mount and Blade: Warband to niesamowicie grywalny RPG osadzony we wczesno-średniowiecznym settingu, który daje nam unikalną możliwość kierowania własnym oddziałem najemników bądź armii jako lojalny wasal królestwa.

Platforma testowa PC

  • Procesor: AMD Phentom(™) II X4 955
  • Grafika: NVIDIA Quadro 4000
  • Pamięć: 8 GB RAM
  • System: Windows 10 Pro
  • +Niesamowita grywalność
  • +Rozwinięte community i tworzone przez nie modyfikacje
  • +Prosty ale i przyjemny system walki oraz satysfakcjonujące bitwy
  • +Każda frakcja posiada różnorodne jednostki i inny styl gry
  • Ograniczony silnik; mogą zdarzyć się spadki FPS bez powodu
  • Monotonny na dłuższą metę bez modów
  • Przestarzała grafika, nawet jak na rok wydania
  • Prócz towarzyszy – miałkie postacie, wasale czy królowie prawie niczym się między sobą nie różnią

Jak oceniamy gry?

Narcystyczny student bezpieczeństwa wewnętrznego, specjalizujący się w sprawach terroryzmu, konfliktów międzynarodowych, społecznych i rzecz jasna grach! Wychowany na strategiach fan RPGów. Do tego gram w League of Legends, ot tak dla sportu.

Maksymilian Goszczycki

Narcystyczny student bezpieczeństwa wewnętrznego, specjalizujący się w sprawach terroryzmu, konfliktów międzynarodowych, społecznych i rzecz jasna grach! Wychowany na strategiach fan RPGów. Do tego gram w League of Legends, ot tak dla sportu.