fbpx

Onward, czyli Święty Graal VR – wrażenia z IEM 2018

Miałem zacząć pisać wrażenia od narzekania. Narzekania głównie na to, że w całej hali w której odbywało się IEM EXPO głównie można było spotkać dwie rzeczy – VR i CS-a.

Wyróżniało się kilka stanowisk, między innymi stanowisko Kinguin z flipperami czy stanowisko retro, na którym na eMacach (co ciekawe, wydany najpierw jako pomoc edukacyjna, stąd ‘e’ a nie ‘i’) można było zagrać w Quake 3. Na reszcie stanowisk – konkurs w Fortnite, konkurs w CS-a, konkurs w bieganie w VR, konkurs tu, konkurs tam. Co jakiś czas zrobi się tłoczno, bo przechodzi któryś Youtuber. Kilka razy przechodziłem koło największego stoiska, Intela, na którym było kilka stanowisk z, a jakże, FortniteVR. Ale nagle zobaczyłem maleńkie stanowisko z trzema laptopami i Oculusami.

Stoisko Kinguin

 

Na ten moment czekałem odkąd odkryłem Onward

Jako fan trudnych i realistycznych FPSów jak ARMA czy Escape from Tarkov (moja krótka recenzja TU), nie przeszedłem obojętnie obok Onward, czyli, jak o nim piszą na Steamie, militarny symulator FPS na VR. Podszedłem do komputerów, chwilę popatrzyłem jak grają inni i postanowiłem, że muszę spróbować. Gdy przyszła moja kolej, z radością przywdziałem hełm i gogle i ruszyłem do bo… nie, nie tak szybko, najpierw trening. Nawet jako weteran FPSów musiałem przyzwyczaić się do sterowania oraz (co chyba ważniejsze) przyzwyczaić mój błędnik i mózg do gry w VR. Pierwsze parę kroków w grze wykonałem bardzo niepewnie kołysząc się na boki. Po chwili byłem gotów.

Ale jak to działa?

Onward. Gra tak immersyjna że trudno było się powstrzymać przed turlaniem po podłodze.

Sterowanie w grze jest bardzo, ale to bardzo intuicyjne. Chcesz podnieść broń z ‘bungee’? “Zaciśnij” mocniej uchwyt (albo naciśnij kciukiem guzik, ale wychodzi na to samo). Chcesz złapać broń za chwyt przedni? Wyciągnij rękę i “chwyć”. Bardzo pomaga to, że w grze mamy “widmowe kontrolery” czyli dokładnie widzimy gdzie w przestrzeni znajduje się nasz kontroler i na nich wyświetlają się podpowiedzi odnośnie guzików.

Bardzo bałem się Oculusa. Nie dlatego że może mnie dopaść choroba symulacyjna, tylko obawiałem się aspektów technicznych. VIVE od HTC ma swoje czujniki w rogach pomieszczenia, przez co dokładnie wiem w którym miejscu w przestrzeni się znajdujesz. Grając na Oculusie, który był wyposażony tylko w jeden czujnik, przy monitorze martwiłem się o utratę sygnału. Ale! Okazało się, że przez to, że Oculus ma w kontrolerach analogi a nie panele dotykowe wygodnie porusza się właśnie nimi, tak jak na standardowych padach. Nie było powodów do niepokoju.

Czy warto kupować gogle VR?

Na to pytanie trudno jest odpowiedzieć. Z jednej strony uważam, że jest to super uczucie i przez VR można czuć że “jest się w grze”, z drugiej strony, dalej jest to droga zabawa, aczkolwiek ceny sprzętu do wirtualnej rzeczywistości w Polsce spadły (jeszcze niedawno HTC VIVE kosztowało około 5 tysięcy złotych, dziś jest to około 3 i pół tysiąca, za to Oculusa można dostać w granicach 2 tysięcy). Co więcej, uważam, że gry typu Onward powinny być promowane przez twórców gogli do wirtualnej rzeczywistości, bo pomimo, że gra dalej jest w fazie wczesnego dostępu, to jest dużo bardziej rozbudowana niż niejedna “wydana” gra na sprzęt VR.

Od młodości zakochany w grach, wychowany na FPSach. Gram głównie na PC i PS4, ale jestem też dumnym posiadaczem kolekcji sprzętów Sony od PS1 do PS4 i handheldów. Poza grami interesuje się serialami, muzyką i horrorami.

raNn

Od młodości zakochany w grach, wychowany na FPSach. Gram głównie na PC i PS4, ale jestem też dumnym posiadaczem kolekcji sprzętów Sony od PS1 do PS4 i handheldów. Poza grami interesuje się serialami, muzyką i horrorami.