fbpx

Baśniowa recenzja Fe

Witajcie, drogie dzieci. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego Was tu zebrałem? Bajka? Ktoś już Wam powiedział i teraz niecierpliwie czekacie na nową bajkę? Słyszeliście już o lisku zwanym Fe?

Nie? To wielka szkoda. Pozwólcie, że ją Wam opowiem.

ŚWIAT

Dawno, dawno temu w odległej krainie żyło pewne zwierzątko.

Zwierzątko to przypominało małego liska, przy czym, w odróżnieniu od lisiej braci, twardo stąpało na dwóch nóżkach, a za pomocą łapek potrafiło przenosić drobne przedmioty. Bardziej dociekliwy obserwator zauważyłby, że stworzonko to miało pyszczek przypinający wilka i tylko ci najlepiej poinformowani mogli śmiało stwierdzić, że nasz „wielkolud” musiał wśród swoich przodków posiadać osobnika wyjącego do księżyca. Nazwijmy naszą istotkę Fe. To koniec końców nie najgorsze imię dla takiego malucha.

Lisek mieszkał w wielkim lesie składającym się z wielu różnych krain. Jedne były olbrzymimi, niemal płaskimi połaciami terenu, inne składały się z wielu pagórków i drzew, a jeszcze inne przypominały duże kamienie ciśnięte do olbrzymiego jeziora. Zresztą na tych ostatnich żyły wijące się istoty, którym nie przeszkadzały ani oddalone od siebie wysepki, ani ich nieduże zalesienie. Las wydawał się być nieskończony. Liczne przeszkody terenowe powodowały, że wydawał się ogromny, ale gdyby przejść go z jednego końca na drugi, nie zajęłoby to zbyt wiele czasu. Na szczęście Fe biegał zarówno po podłożu, jak i po wysokich skalnych półkach. Z tych ostatnich czasem spadał, ale, niczym kotek, zawsze na cztery łapy.

W tej krainie żyło wiele różnorodnych stworzeń, podzielonych na sześć głównych gatunków. Każdy z nich śpiewał inaczej. Jedni wydawali krótkie, charczące pomruki, inni wydawali słowicze trele. Nad plemionami zamieszkującymi gęstwiny górowali ich przywódcy; każda z ras posiadała specjalną istotę, która służyła innym pomocą, radą, a tym najbardziej zaprzyjaźnionym osobnikom innych ras pomagała nauczyć się ich języka tak, by wspólnie mogli się porozumieć. Las był spokojny, a każdy żył tam, gdzie chciał. Ptaki śpiewały, dziki chodziły swoimi ścieżkami a małe, fretkowate istotki ganiały się wesoło po nieznanych nikomu innemu ostępach. Nikt nie zakłócał tego porządku, nie wchodził w drogę innym. Do czasu.

ROZGRYWKA

Pewnego słonecznego dnia w leśne gęstwiny wkroczyli Milczący. Niczym nasz bohater, chodzili na dwóch nogach, ale przypominali wielkie roboty, które kolejno zaczęły uciszać śpiewające zwierzęta. Po prostu wciskały ich w kokony pełne lepkiej mazi, która zagłuszała śpiew. Były przerażająco dokładne i spokojne. Nasz dzielny Fe patrzył z rosnącym przerażeniem. Postanowił działać. Jednak nie był wojownikiem, nie potrafił nikogo pokonać wręcz, musiał więc znaleźć inny sposób. Zaczął śpiewać. Znajdował kolejnych pomocników, uczył się pozostałych sześciu języków. Nie wiedział dlaczego, ale intuicja podpowiadała mu, gdzie ma się dalej udać. Po prostu wiedział. Nigdy się nie mylił. Zawsze w miejscu, które podpowiadała mu intuicja, znajdował kolejną istotę wyciągającą do niego pomocną łapę. Tu jeleń podwiózł go na swoim grzbiecie, tam fretkowate maluchy otworzyły przed nim tajne przejście, a ptaki daleko poszybowały z nim w przestworza.

Gdy nie przemieszczał się między kolejnymi postaciami, skakał po czubkach drzew, szybował między przepaściami i nucił swoje pieśni każdemu, kto chciał go słuchać. Musiał być bardzo ostrożny, bo Milczący nie lubili go i za każdym razem, jak tylko go spostrzegali, chcieli go uciszyć. Co gorsza, potrafili przeciągnąć na swoją stronę niektóre zwierzęta i podróż stawała się coraz trudniejsza. Dzielny Fe, mimo drżenia malutkiego ciałka, odważnie chował się w kolejnych chaszczach i trawach. Gdy pozostawał bez ruchu, złe istoty czasem nie zauważały jego obecności. To pomagało mu przetrwać. Czasem znajdował małe pojemniki z dziwną wodą. Po jej wypiciu miał niezwykłe wizje – widział świat oczami Milczących. Nie wiedział, skąd to się bierze, ale usilnie szukał kolejnych kropli, by lepiej zrozumieć, dlaczego robocie istoty zachowywały się tak okrutnie wobec jego przyjaciół.


GRAFIKAKiedy biegł do Wielkiego Ptaka (Te Złe Roboty zabrały mu pisklęta), zatrzymał się na chwilę i zachwycił się pięknem otaczającego go świata. Niezwykłe, błyszczące kwiaty, ulotne liście tańczące na wietrze czy wysokie drzewa wzbudzały w nim zachwyt. Cieniste polany, zdradliwe strumienie i eteryczne kwiaty odciągały jego uwagę od misji, ale czasem nie sposób było się nie zatrzymać choćby na krótką chwilę. Było tak pięknie.
DŹWIĘKUrokliwy las brzmiał tak samo pięknie, jak wyglądał. Istoty śpiewały, każda po swojemu, las szumiał, a woda wpadająca do strumyka wesoło chlupała. Mimo strasznej sytuacji, w jakiej się znalazł, otaczające go dźwięki przynosiły ukojenie i spokój. Gdy znalazł się zbyt blisko Milczących, świat zamierał i tylko odgłos szeleszczących traw czy kroków Tych Złych przecinał ciszę. Zazwyczaj jednak było po prostu pięknie.

JAKOŚć

Tylko czasem coś wytrącało go z równowagi. Czasami skały były przezroczyste, a raz, gdy spadł z wysokiej skały, miał wrażenie, jakby spadał strasznie długo. Jak gdyby zawiesił się w powietrzu. Czasem zastanawiał się dlaczego coś nie brzmi tak jak powinno, cisza brzmi zbyt długo mi iż nie ma Milczących bądź widzi przez skały. Nie zastanawiał się nad tym zbyt długo, bo zdarzało się to niezwykle rzadko, ale smuciło go to niezmiernie.

OCENA

Szkoda tylko, że nie był bohaterem zbyt długo. Jedno krótkie popołudnie zajęło mu rozwiązanie zagadki Milczących i choć był bardzo z siebie dumny, to żałował, że nie trwało to dłużej. Bardzo chciałby pobiegać po lesie i poszukać jego sekretów, ale nic go do tego nie zachęcało. Wiedział, że kiedyś wróci do magicznego lasu, ale na razie nie czuł takiej potrzeby.

Fe
42/50
  • Świat: 7/10
  • Rozgrywka: 8/10
  • Grafika: 9/10
  • Dźwięk: 10/10
  • Jakość: 8/10
Fe to piękna, choć niezwykle krótka gra. Chcę więcej!

Platforma testowa NS

  • +Baśniowa oprawa graficzna
  • +Genialne udźwiękowienie
  • Za krótka
  • Okazjonalne błędy graficzne

Jak oceniamy gry?