RETROMANIAK #128: Krótkie życie Dreamcasta

Kiedy świat obiegła wieść, że SEGA uśmierca Dreamcasta i tym samym odchodzi z rynku konsol, growy półświatek dosłownie stanął w miejscu. Wspomniane wydarzenie odbiło się szerokim echem na całej branży i zapoczątkowało poważne przetasowania na rynku konsol…

Logo Dreamcasta przypomina nitkę spaghetti, więc konsolę częstokroć nazywano „makaronem”. Nie wiem, czy była to prześmiewcza przywara, czy może jednak pieszczotliwy przydomek. Każdy region, w którym sprzedawano sprzęt, ma inny kolor wspomnianego symbolu – europejska wersja konsoli ma niebieskie logo, amerykańska występuje w kolorze czerwonym, a japońska jest pomarańczowa. Dreamcast pojawił się w Japonii w 1998 roku, gdzie początkowo robił niemałą furorę. W następnym roku odbyła się jego ogólnoświatowa premiera. Stąd już tylko kilkanaście miesięcy do kryzysu, a następnie upadku i całkowitego zaprzestania produkcji! Dreamcast był ostatnią konsolą SEGI, po której to firma bezpowrotnie opuściła rynek sprzętu, skupiając się wyłącznie na produkcji gier na inne, dotąd konkurencyjne platformy.

Pomimo że Dreamcast jest de facto konsolą szóstej generacji (do której należą również PlayStation 2, GameCube oraz klasyczny xBox), często przedstawiany jest bardziej jako bezpośredni rywal pierwszego PlayStation i Nintendo 64. Powodem tej sytuacji jest fakt, że sprzęt tak naprawdę został uśmiercony zanim jego rówieśnicza konkurencja ujrzała światło dzienne – 31 marca 2001 roku SEGA ogłosiła zaprzestanie produkcji i wsparcia Dreamcasta, czyli na kilka miesięcy przed planowanymi premierami gacka i klocka. Jedynie PlayStation 2 miało sposobność do walki z makaronem, ale do tego jeszcze powrócę.

sega dreamcast historia
Według miejskich legend kolory loga Dreamcasta odpowiadały postaciom z uniwersum Sonica.

Dzisiaj ciężko powiedzieć, czy konsola ukazała się za wcześnie – przez co brakowało jej mocy w porównaniu do konkurencji – czy może wręcz przeciwnie: za późno, żeby zagarnąć wystarczającą liczbę konsumentów. Być może to był idealny moment, aby gracze zapamiętali SEGĘ jako świetnego producenta konsol? W końcu sam Dreamcast nie był tyle zły, co bardziej pokrzywdzony przez sytuację?!

Sprzęt i jego możliwości

Japońscy włodarze częściowo odrobili pracę domową i uchronili Dreamcasta przed wieloma wpadkami, które towarzyszyły Saturnowi z piątej generacji. SEGA wznowiła współpracę z kilkoma większymi dystrybutorami na rynku północnoamerykańskim, przygotowała solidne portfolio tytułów startowych, a sama konsola dysponowała prostą i przystępną, a przy tym przyszłościową, „next-genową” architekturą. Oczywiście nie obyło się bez wpadek spowodowanych np. ograniczoną dostępnością komponentów potrzebnych do produkcji Dreamcastów. Marketing także nie powalał błyskotliwymi działaniami, ale przynajmniej tym razem nie strzelał sobie w kolana!

Konsola wyposażona jest w napęd obsługujący unikalny standard płyt GD-ROM. Rzeczony nośnik posiada pojemność ok. 1 GB danych i, co istotne, nie da się go odczytać w konwencjonalnym napędzie CD czy DVD. W ten sposób SEGA planowała walczyć z piractwem na Dreamcaście. Firma z Tokio była tak pewna swojego rozwiązania, że początkowo nie zaimplementowała żadnych sensownych zabezpieczeń antypirackich! Finalnie jednak nie do końca im to wyszło – z czasem w Internecie zaczęły pojawiać się okrojone wersje gier, które mieściły się na zwykłej płycie CD. Jak to osiągnięto? Zmniejszano bitrate w przerywnikach filmowych, zastosowano kompresję ścieżek dźwiękowych, w skrajnych przypadkach: usuwano zawartość, na przykład: intro, epilog, napisy końcowe itd.

sega dreamcast historia
Dreamcast w całej okazałości.

„Makaron” projektowany był z myślą o kanapowej kooperacji – w tym celu wyposażony został w cztery porty na gamepady. Sam pad od Dreamcasta to dosyć specyficzne urządzenie: z jednej strony jest rozwinięciem i ulepszeniem analogowego kontrolera z Saturna, a z drugiej brakuje w nim najważniejszej innowacji, jaką bez wątpienia byłaby druga gałka – w 1998 roku część graczy miała już w domach konkurencyjne PlayStation wraz z DualShockiem! Brak drugiej gałki niejednokrotnie przyczyniał się do udziwnionego sterowania w wielu produkcjach. Kto grywał w Hidden & Dangerous na konsoli, ten w cyrku się nie śmieje! (Oj, oberwie mi się i tym razem…).

Bezpośrednio do gamepada możemy podłączyć kartę pamięci VMU. Ta natomiast posiada malutki ekran, na którym wyświetlane mogą być różne informacje – dla przykładu, w Resident Evil – CODE: Veronica możemy podejrzeć stan zdrowia naszej bohaterki, bez konieczności wchodzenia do inwentarza. W tamtym okresie to było coś fenomenalnego! Sama karta mogła również służyć jako taka minikonsolka. Szkoda tylko, że tak niewiele gier wykorzystywało jakoś ten potencjał, drzemiący w tym urządzeniu. Warto jednak wspomnieć, że posiadając zapis do gry Puyo Puyo Fever można było odblokować alternatywny, trójwymiarowy BIOS w konsoli!

Dreamcast nie jest wstecznie kompatybilny z Saturnem, ani tym bardziej z Mega Drive/Genesis. Co prawda nie jest to jakaś gigantyczna strata dla graczy – na poprzedniej generacji i tak nie ukazało się zbyt wiele ekskluzywnych produkcji wartych uwagi, ale z pewnością pomogłoby to Japończykom rozkręcić sprzedaż. Sama omawiana dziś konsola działała w oparciu o zmodyfikowanego Windowsa CE! Tak!! Microsoft przygotował oprogramowanie Dreamcasta! Warto dodać, że makaron posiadał fabrycznie wbudowany port umożliwiający podłączenie do szerokopasmowego Internetu. Niestety granie w multi po sieci obsługiwała tylko garstka tytułów…

sega dreamcast historia
Standardowy BIOS (po lewej) i 3D BIOS (po prawej). Trójwymiarowa wersja posiada kilka fajnych efektów oraz możliwość dowolnego obracania interfejsu.

Sprzęt Japończyków cierpiał na jeden, bardzo istotny problem – musiał jakoś pogodzić ze sobą kilka sprzecznych założeń. Z jednej strony musiał mieć dobre bebechy, a z drugiej – atrakcyjną cenę. Dreamcast w dniu premiery kosztował tylko 199 dolców, czym miał nawiązać walkę z PlayStation i Nintendo 64 (których ceny kształtowały się na poziomie 130-150 dolarów). W 1998 roku oferował relatywnie mocne podzespoły w przystępnej cenie, ale tym samym nie mógł konkurować z wydanym w 2000 roku PlayStation 2. Nowsza technologia, wsteczna kompatybilność, wbudowany odtwarzacz DVD i naprawdę potężne trzewia jak na 299 dolarów – sami widzicie, jak wiele dzieliło obie konsole! Spośród wszystkich sprzętów szóstej generacji, Dreamcast był ewidentnie w tyle za konkurencją. Nie oznacza to jednak, że nie miał czym zabłysnąć, jeśli chodzi o możliwości audiowizualne!

Jest MOC!

Pomimo stosunkowo krótkiego żywota, na Dreamcasta wyszło całkiem sporo świetnych tytułów! Dwie części Sonic Adventure, The House of the Dead 2, Jet Set Radio, SoulCalibur, Resident Evil – CODE: Veronica, dwie gry spod szyldu Crazy Taxi czy chociażby dwa epizody fenomenalnego Shenmue to tylko kilka z ponadczasowych klasyków tej konsoli! Makaron nie mógł narzekać na niedobory gier, tak jak to miało miejsce w przypadku poprzedniej generacji i Saturna. SEGA zaprojektowała konsolę, na którą można było bezproblemowo tworzyć dobre i przede wszystkim zoptymalizowane gry. Firma z Tokio dołożyła starań, aby ówczesne multiplatformowe tytuły wyglądały najlepiej właśnie na ich sprzęcie (a przynajmniej tak było przed ukazaniem się PlayStation 2). Ba! Na Dreamcaście pojawiały się również gry, których prędzej powinniśmy się spodziewać na Saturnie – na przykład Tomb Raider: The Last Revelation, Tony Hawk’s Pro Skater 2, Legacy of Kain: Soul Reaver, GTA 2, Dino Crisis czy drugą odsłonę Resident Evil. Polityka wydawnicza Japończyków prowadziła do zastąpienia Saturna Dreamcastem. Wiele z tytułów zaplanowanych na piątą generację zostało przeniesionych na szóstą, rozbudowując w ten sposób bazę gier na makaronu o „starocie” – gry, które w ogóle nie wykorzystywały jego potencjału!

Co ciekawe, pomimo gorszych podzespołów, Dreamcast w kilku przypadkach całkiem nieźle wypadał na tle znacznie mocniejszego PlayStation 2! Jednym z najlepszych przypadków jest Dead or Alive 2, który może i ma słabsze efekty oświetlenia czy nieco gorsze tekstury, ale za to nadrabia gładkimi krawędziami i znacznie lepszą paletą kolorów! Swego czasu głośno było również o emulatorze Bleem!, który umożliwiał odpalanie gier z pierwszego PlayStation, i to jeszcze w nieco podrasowanej jakości! W konsoli wciąż drzemał niewykorzystany potencjał, którego niestety już nigdy nie obudzono – SEGA przedwcześnie uśmierciła swoją konsolę, zanim deweloperzy w pełni wycisnęli ostatnie soki z jej architektury.

sega dreamcast historia
Dreamcast (po lewej) kontra PlayStation 2 (po prawej)

Kulisy porażki

Dreamcast po niespełna trzech latach oficjalnie zakończył żywot. Tak krótka obecność konsoli na rynku może sugerować, że sprzęt okazał się bolesnym niewypałem… Ale tak nie było!

Problem w znacznej mierze tkwił w oczekiwaniach Japończyków co do sprzedaży. Dreamcast miał być konsolą, która wyciągnęłaby SEGĘ z dołka i oczyściła dobre imię firmy. Sprzęt w założeniach miał ostatecznie rozprawić się z głównym konkurentem (mowa oczywiście o PlayStation), oraz zagarnąć jak najwięcej rynku, zanim świat usłyszy pierwsze wzmianki o PS2. Japończycy wróżyli sobie usłaną różami, świetlaną przyszłość – bardziej liczyli na cud z nieba niż na zdrową logikę. No i się przeliczyli.

Tak naprawdę Dreamcast sprzedał się niewiele gorzej niż Master System czy chociażby ten nieszczęsny Saturn (większość źródeł podaje, że wspomniane konsole osiągały sprzedaż na poziomie ok. 10 milionów egzemplarzy), co – biorąc poprawkę na wyjątkowo krótki cykl życia – nie było aż tak zaskakującym wynikiem jak na możliwości SEGI (ich najlepiej sprzedająca się konsola w historii – Genesis/Mega Drive – osiągnęła pułap 30 milionów). Jednak prognozy słupków w Excelu nie zgadzały się z ich oczekiwaniami. Gdyby Japończycy wstrzymali się z podjętą decyzją, to finalnie makaron mógłby skończyć z wynikiem nieco lepszym, stając się drugą najlepiej sprzedającą się konsolą SEGI. Problem w tym, że Japończycy od dawna zmagali się z porażkami, które doprowadziły do sytuacji, w której firma nie mogła pozwolić sobie na kolejny rok czy dwa czekania, aż konsola się „rozkręci” i odbuduje zbesztany wizerunek marki. Cud potrzebny był tu i teraz, ale ten w ogóle nie nastąpił. Symbolicznym gwoździem do trumny była zapowiedź PlayStation 2, która sprawiła, że gracze skupili swoją uwagę na SONY, tym samym odwlekając decyzje zakupowe.

Słaba sprzedaż Dreamcasta wynikała z wielu kiepskich ruchów jeszcze na długo przed jego światową premierą. Japończycy już w czasach czwartej generacji mocno nadwyrężyli zaufanie graczy, wydając nikomu niepotrzebne akcesoria pokroju Sega 32X czy Sega CD. O ile to był tylko irytujący pstryczek w nos dla wieloletnich fanów, o tyle wydarzenia związane z premierą Saturna były bezpardonowym strzałem z liścia! Brak porozumienia w szeregach firmy, chory marketing, przedwczesna premiera, brak gier i horrendalnie skomplikowana architektura sprzętu sprawiły, że SEGA praktycznie zniknęła nie tyle z amerykańskiego podwórka, co praktycznie ze wszystkich rynków za wyjątkiem rodzimej Japonii! Tak druzgocącej porażki świat dawno nie widział… Dreamcast nie mógł odnieść spektakularnego sukcesu, skoro jego szanse zostały podkopane na długo przed pierwszą wzmianką o konsoli. Bieg o szóstą generację SEGA rozpoczynała z kulą u nogi, w jednym bucie i stojąc po uszy w bagnie… Jak można było do tego doprowadzić?!

Niestety, finalnie SEGA spakowała manatki i zabrała się z rynku konsol, pozostawiając graczy z marzeniami o wznowieniu produkcji. Brzemię porażki odcisnęło ogromne, niezmywalne piętno. Dreamcast nie mógł tego udźwignąć.

sega dreamcast historia
O końcu Dreamcasta pisano także w prasie – w tym również naszej.

Kolejna szansa dla SEGI?

Przekopując się przez liczne fora internetowe, stare posty w mediach społecznościowych czy chociażby filmiki na YouTubie, można natknąć się na próby wskrzeszenia Dreamcasta i zachęcenia SEGI do powrotu na rynek. Powstało kilka ambitnych inicjatyw społecznych, mających na celu przygotowanie całego (!) projektu konsoli i przedstawienie go w siedzibie SEGI! W sieci nie brakuje domorosłych prototypów konsoli, wizualizacji systemu operacyjnego z jego funkcjami czy list gier, które powinny się ukazać. Wyobraźnia graczy w tej kwestii jest doprawdy urzekająca.

Pod całą tą warstwą genialnych pomysłów kryje się jednak gorzka prawda – to wszystko jest desperackim błaganiem graczy o powrót SEGI, która dla wielu jest symbolem błogich i beztroskich lat dzieciństwa z padem w ręku i Sonikiem na ekranie telewizora… Dla niektórych graczy pierwszy Xbox stał się duchowym następcą Dreamcasta – wszystko za sprawą wielu rozpoznawalnych marek, które w niedługim czasie trafiły na sprzęt Microsoftu. Makaron okazał się na tyle genialny, że do dziś gracze wyczekują choćby najmniejszej wzmianki o jego następcy. Tyle potknięć, gorzkich rozczarowań i dotkliwych porażek… Dwadzieścia lat minęło, a ludzie dalej kochają SEGĘ.

Prawdę mówiąc, szkoda że Japończycy nie odważyli się postawić jeszcze raz na własną konsolę. A wy co o tym myślicie – czy SEGA miałaby jakieś szanse w dzisiejszych czasach? Piszcie w komentarzach, pod tym wpisem oraz na naszej grupie facebookowej!


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Kupując za pośrednictwem naszego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubskrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.

Michał Jankowski

Kiedyś nałogowo grał w Tony Hawka, dziś miłośnik gier roleplay i rpg - grind to dla niego podstawa. Mimo słabości do ubiegłych generacji nie pogardzi czymś świeżym. Z wykształcenia andragog, prywatnie gracz z dwudziestoletnim stażem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *