Hex – krakowska kawiarnia z grami (i nie tylko) planszowymi

Społeczność, bractwo, rodzina. Niezależnie od tego, jak to nazywają, większość graczy lubi łączyć się w grupy o podobnych upodobaniach. To zjawisko zauważalne jest od samego początku istnienia i popularyzacji gier wideo, a w tym momencie szerzy się na bardzo wysoką skalę, przez co tworzą się rozmaite spoty i organizowane są meetingi.

Dla krakowskiej sceny gamingowej takim bardzo istotnym miejscem jest Hex – wyjątkowy lokal dla graczy. Podstawowe informacje, dotyczące lokalizacji, czasu otwarcia oraz innych istotnych kwestii, którymi mogą być zainteresowani potencjalni ludzie chcący odwiedzić lokal, są łatwo dostępne na jego facebookowym fanpage’u.

Pierwsze spostrzeżenia

Tym, czym Hex się charakteryzuje, a zarazem wyróżnia od pospolitej knajpy w centrum miasta, jest świetny, zjawiskowy klimat urzekający na samym wejściu do lokalu. Naszym oczom ukazuje się widok graczy zajętych grą przy swoich stolikach i popijających mniej lub bardziej “kopiące” trunki. Od razu dostrzec można pewną zażyłość pośród klientów, nietypową, niewidzialną więź, która sprawia, że czują się w swoim towarzystwie komfortowo (skutecznie działające grzejniki również mają w tym swój udział). Taki stan rzeczy dodaje śmiałości, tworzy bardzo wygodne okazje do zawierania nowych znajomości oraz dyskusji na temat swoich zainteresowań.

Społeczność graczy nierzadko jest traktowana przez ludzi “z zewnątrz” z przymrużeniem oka, a w skrajnych przypadkach jest mocno szkalowana przez opinię publiczną. Naprzeciw wychodzą takie miejsca jak Hex – pozwalają na łatwe znalezienie podobnych do siebie osób, otwarcie się i robienie tego, co lubi się najbardziej. Jest to, pewnego rodzaju, azyl umożliwiający graczom zwyczajne “bycie sobą”, bez zwracania uwagi na krytykę ze strony codziennego środowiska.

Liczą się nie tylko nagrody za wygraną, ale także zdrowa rywalizacja.

Podczas wędrówki w kierunku barku, nie sposób nie zauważyć ogromnej kolekcji gier planszowych, dostępnych do wolnego wykorzystania przez graczy. Zbiór podzielony jest alfabetycznie, niczym growa biblioteka, co pozwala na szybkie i wygodne odszukanie konkretnej gry. Dodatkowo wyróżniane są gry należące do kategorii, np. Gry Tygodnia, za granie w którą można otrzymać nagrodę. Ze źródeł internetowych dowiadujemy się, że kolekcja liczy ponad 900 różnych tytułów planszowych.

Po dojściu do wcześniej wspomnianego baru, zapoznajemy się z miejscowym menu. Najważniejszą informacją dla większości odwiedzających jest fakt, iż ceny są naprawdę niskie (biorąc pod uwagę koszt zamówień w krakowskich, otwartych po zmroku lokalach). Do wyboru mamy zarówno napoje alkoholowe, jak i te mniej “wyskokowe”. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zamówić sobie herbatę i posiedzieć w ciepełku. Jeśli chodzi o jedzenie, w asortymencie można znaleźć różnorodne dania, adekwatne do charakteru miejscówki.

Kilka słów od specjalisty

Specjalnie dla portalu TesterGier.pl, wywiadu udzielił Mateusz Kulisa, będący Heksowym event managerem. Zajmuje się między innymi organizacją różnorakich turniejów i spotkań.

Co może Pan powiedzieć o społeczności odwiedzającej lokal? Hex jest “ukryty” w niepozornym miejscu, nie jest w żaden sposób oznaczony. Czy wśród klientów dominują stali bywalcy, czy jednak nowi klienci?

Mateusz Kulisa: Jeżeli chodzi o lokalizację, to faktycznie jesteśmy schowani. Kiedyś mieliśmy wywieszoną flagę przed wejściem, ale chyba zarządca budynku zabronił wywieszania tego. Jeżeli chodzi o ludzi – jest różnie. Stali bywalcy praktycznie przez cały tydzień przewijają się przez lokal, natomiast odwiedza nas bardzo dużo nowych ludzi, głównie w czwartki, piątki i soboty – dni imprezowe. Klienci to głównie studenci, aczkolwiek trafiają się też osoby starsze. Społeczność odwiedzających jest mieszana.

Czy gry planszowe, tu obecne, pochodzą z prywatnego źródła, czy są prezentem od wydawców dostarczonym w celach marketingowych?

MK: Tutaj również jest pół na pół – część kolekcji, pierwsza kolekcja, która tu powstawała, została kupiona przez szefa, Wojtka. Część gier, w zasadzie, dostajemy od wydawców, próbujemy się z nimi konsultować. Często dostajemy gry na konkretne wydarzenia, które potem po prostu zostają, albo twórcy podsyłają nam jakieś nowości.

Udostępnianie gier ludziom wiąże się z ryzykiem. Czy często się zdarza, że ich elementy są zepsute albo zwyczajnie ich nie ma?

MK: Niestety takie sytuacje się zdarzają, jednak nie jesteśmy w stanie tego dopilnować; nie będziemy stać nad ludźmi. Wychodzimy z założenia, że wszyscy jesteśmy dorośli i, jeżeli czegoś brakuje, zdarza się, że ktoś podchodzi i mówi “Wiecie co, brakuje tej i tej karty”. Czasem dołączamy do opakowania informację, że może czegoś brakować, ewentualnie można zapytać się na barze, czy podczas sprzątania elementy się nie znalazły. Tego faktycznie jest dużo, mamy na przykład worki z elementami, z różnych gier, które nam zostały. Ciężko jest nam, tak naprawdę, je przyporządkować; jeżeli mamy grę, w której jest, przykładowo, czterdzieści kosteczek, to trudno jest szukać tego. Jest to jakieś ryzyko, owszem, i raczej to dotyczy gier bardziej popularnych, typu party game, które są częściej wypożyczane. Mają średnią ilość elementów, ale faktycznie jakaś karta, lub mniejszy element może się zawieruszyć, spaść pod stół i ktoś tego nie zauważy. Znamy to ryzyko i nie jesteśmy w stanie, w żaden sposób, na to zaradzić.

Czy w tym momencie odbywa się jakiś event, czy ludzie zwyczajnie przyszli sobie pograć w Hearthstone’a?

MK: Tak, co miesiąc organizujemy tzw. “Fireside Gathering”, czyli spotkanie przy kominku. Mamy wydarzenie na Facebooku i po prostu stali bywalcy, jeżeli chodzi o Hearthstone’a, przychodzą i grają. Mamy różne nagrody, dostajemy od jakiegoś wydawcy, albo konkretnie od Blizzarda nagrody rzeczowe. Zdarza się, że organizujemy turnieje, które pozwalają się wspiąć w jakichś wyższych rangą turniejach. Teraz mamy taki zwykły, lekki kominek, w którym mamy nagrody do rozdania. Zazwyczaj na takich kominkach zjawia się około pięćdziesięciu osób, teraz mamy zdecydowanie mniejszą frekwencję, ale wydaje mi się, że jest to spowodowane IEM’em, który odbywa się w Katowicach i duża część bywalców tam pojechała. Trzeba dodać, że przychodzi tutaj wielu krakowskich streamerów, związanych ze społecznością Hearthstone’a, którzy grają w naszych turniejach. To też jest bardzo miłe, czasami ludzie przychodzą, bo chcą się z nimi spotkać; “znam człowieka z internetu, fajnie jest się przywitać, wymienić parę zdań”. Zawsze jest to mile widziane.

Czy eventy dotyczą także innych gier, np. wiedźmińskiego Gwinta albo TES Legends, czy jednak w tym temacie dominuje Hearthstone?

MK: W zasadzie dominuje Hearthstone. Problem z Gwintem jest taki, że sam wydawca nie za bardzo jest za promowaniem gry w nieoficjalnych turniejach. Z Gwintem powiązana jest o wiele mniejsza społeczność. Były próby zorganizowania takiego turnieju, jednak przychodziło raptem tuzin osób. Nie jest to dużo, w porównaniu do Hearthstone, gdzie przychodzi np. 50-60 osób. Naszym rekordem była liczba stu osób. Sam ogrom tego, ile ludzi gra w Hearthstone’a, a ile w Gwinta, tworzy dużą przepaść. Jeśli chodzi o inne eventy, to organizujemy także spotkania z grami planszowymi, na których ludzie, co często się zdarza, użyczają nam swoich egzemplarzy, ponieważ brakuje gier do rozegrania turnieju na np. dwadzieścia osób. Zazwyczaj mamy jeden, maksymalnie dwa egzemplarze jakiejś gry. Organizujemy szereg różnych turniejów, których zapowiedzi można znaleźć na Facebooku.

To, co najważniejsze – opinia klientów

Zapytani o opinię na temat Heksa, klienci na pierwszym miejscu wskazywali świetny klimat oraz atmosferę miejscówki, połączone z charakterystycznym, growym designem. Dostrzeżony został przez nich obraz społeczności kształtującej się wokół tego miejsca; osoby niebędące stałymi bywalcami mówiły o specyficznym slangu graczy, będących obeznanymi z grami planszowymi. Jako duży plus, odwiedzający wymieniali możliwość nawiązania nowych znajomości (o czym mowa była wyżej).

Charakterystyczne dla graczy elementy wystroju, pozytywnie wpływają na efektowność wychwalanego designu.

Po zapytaniu o rozwój lokalu na przestrzeni lat, okazało się że wiąże się on głównie z powiększaniem zasobów kolekcji dostępnych gier planszowych. Hex był wspominany jako najbardziej popularne tego typu miejsce w Krakowie, dzięki wyrobionej marce oraz równemu rozłożeniu koncentracji między stałymi klientami oraz nowymi osobami odwiedzającymi lokal. Jeden z nich stwierdził, że chciałby aby tego typu miejsce otworzyło się w jego mieście.

W kwestiach typowo organizacyjnych, dotyczących każdego rodzaju lokali, klienci narzekali głównie na stosunkowo małą ilość miejsca. Często go po prostu nie było, szczególnie podczas trwania wieloosobowych eventów. Na szczęście przeciwwagę stanowi możliwość darmowej rezerwacji stolików, co niweluje ryzyko nieudanego wypadu ze znajomymi do Heksa.

Słowem podsumowania

Hex to lokal zrzeszający u siebie sporą społeczność graczy, zarówno tych planszowych, jak i video. Swoim klimatem zachęca klientów do wspólnej gry, a zarazem do nawiązywania nowych relacji z ludźmi o podobnych upodobaniach. Ciągle zwiększająca się liczba dostępnych planszówek nie pozwala na nudę, co dodatkowo wzmagają licznie organizowane wydarzenia specjalne oraz rozdawane nagrody rzeczowe. Menu oferuje niedrogie, różnorodne dania, które pomyślnie dopełniają przyjemne doświadczenia czerpane z pobytu w lokalu.

Wejście do lokalu jest dosyć niepozorne…

Obok licznych plusów, znajdują się niestety pewne niedogodności, takie jak brakujące elementy konkretnych gier planszowych oraz zdecydowana konieczność rezerwowania miejsca w lokalu. Dodatkową niewygodą, działającą w dużej mierze na szkodę tego miejsca, jest niekorzystna, “ukryta” lokalizacja. Szczęśliwie, naprzeciw temu wychodzą udogodnienia, które skutecznie przeciwdziałają nieprzyjemnym sytuacjom. Z tych powodów lokal uznaję za niezaprzeczalnie godny polecenia każdemu graczowi szukającemu swojego miejsca w Krakowie, a także wszystkim tym, którzy mają chęć dołączyć do wyjątkowej społeczności. Co jak co, ale sobotni wypad, tym razem, rozpocznę i zakończę w Heksie!

Serdecznie dziękujemy Mateuszowi Kulisie za udzielenie wywiadu na temat lokalu oraz wszystkim klientom zapytanym o opinię i godzącym się na ich fotografowanie!

Weteran gier wideo, mający styczność z praktycznie każdym gatunkiem. RPG’owy ekspert, scenariuszowy wyjadacz, growy znawca. Wszędzie dostrzega alegorie, nawiązania do ogólnopojętej kultury i głebokie przesłania egzystencjalne. Prywatnie fan dobrego horroru, niegardzący ambitną parodią. Hip-Hopowy słuchacz, preferujący klimaty oldschoolowe.

Kamil Wiechnik

Kamil Wiechnik

Weteran gier wideo, mający styczność z praktycznie każdym gatunkiem. RPG'owy ekspert, scenariuszowy wyjadacz, growy znawca. Wszędzie dostrzega alegorie, nawiązania do ogólnopojętej kultury i głebokie przesłania egzystencjalne. Prywatnie fan dobrego horroru, niegardzący ambitną parodią. Hip-Hopowy słuchacz, preferujący klimaty oldschoolowe.