fbpx

Całkiem udany debiut Crossroads Inn – recenzja [PC]

Crossroads Inn to debiutancka gra krakowskiego studia Kraken Unleashed, w której wcielamy się w rolę właściciela karczmy i próbujemy nią zarządzać. Mało jest produkcji o podobnej tematyce, więc już sam pomysł na grę jest świeży i smakowity. Jak wyszło z jego realizacją?

Dziękujemy platformie GOG.com za dostarczenie gry do recenzji!

ŚWIAT

Od razu trzeba zauważyć, że to pierwsza produkcja o zarządzaniu karczmą stworzona w Polsce – i możliwe, że również na świecie (w każdym razie ja na pewno nie znam innych). Fabuła gry rozpoczyna się w momencie, gdy w pewnej średniowiecznej krainie umiera król – nastaje więc burzliwy okres zmian. My tymczasem otrzymujemy od wuja karczmę i stajemy za jej sterami, początkowo korzystając z podpowiedzi i sugestii, aby później nauczyć się samodzielności.

Fajnie, że twórcy zdecydowali się na taką tematykę – poza faktem, że powstał tytuł oryginalny, otrzymujemy także specyficzny klimat, właściwy tylko średniowieczu. Na dodatek udało się przemycić jeszcze trochę humoru, co tym bardziej doceniam. Za świat gry i sam pomysł – duży plus.

ROZGRYWKA

Mamy tu do czynienia ze strategią ekonomiczną z elementami RPG, której głównym trzonem jest rozbudowa karczmy i przyciągnięcie coraz większej liczby gości (i przy okazji rozwój umiejętności głównego bohatera). Gra oferuje rozgrywkę w trybie fabularnym i sandboksowym. Jeśli chodzi o ten drugi tryb, to pozwala on na działanie nieskrępowane niczym poza pieniędzmi – stan naszej sakwy jest głównym wyznacznikiem poziomu trudności. Możemy go wybrać na początku zabawy w “piaskownicy”. Co zaś się tyczy trybu fabularnego, pierwszą rzeczą, jaką mamy do zrobienia, jest rozbudowanie i umeblowanie nowo nabytej karczmy. Pod tym względem tytuł bardzo przypomina oczywiście serię The Sims – kładziemy płytki, dostawiamy okna, malujemy ściany, kupujemy żyrandole i tak dalej.

By biznes jakoś prosperował, musimy poszukać pracowników do sprzątania, zmywania i przynoszenia wody oraz drewna. Dostępnych jest kilka typów podwładnych, którzy zajmują się tym, do czego są stworzeni – i tak na przykład osiłki zaopatrują karczmę w surowce, a służki chętnie słuchają ploteczek, które mogą okazać się dla nas bardzo cenne. Jeśli dopilnujemy dostawy żywności, trunków i surowców, zadbamy o wystrój i wyposażenie lokalu oraz nie będziemy oszczędzać na reklamie, wkrótce zaczniemy piąć się po szczeblach kariery właściciela karczmy, zarabiając coraz więcej i przyciągając coraz to ciekawszych gości.

Większość czasu spędzamy w naszej karczmie, do której mamy wgląd w rzucie izometrycznym. Kamerę możemy dowolnie przybliżać i oddalać, co nawet uatrakcyjnia rozgrywkę – ciekawiej jest patrzeć danej postaci zza ramienia, niż obserwować ją z odległej góry. Szczęśliwie, kamera działa płynnie – raz tylko uświadczyłam “zbyt bliskiego” spotkania z teksturami ziemi, ale była to wyjątkowa sytuacja.

Oprócz wspomnianych wyżej czynności, takich jak meblowanie czy zatrudnianie personelu, musimy również zająć się paroma innymi rzeczami: przygotowaniem menu, dbaniem o komfort gawiedzi i konwersacją z bohaterami, którzy mogą okazać się nam do czegoś potrzebni. To ostatnie wpływa na rozwój fabuły: tak, by pchać historię do przodu, wchodzimy w interakcje z odpowiednimi ludźmi. Mechanizm RPG jest w grze realizowany za sprawą konwersacji (dialogów). Rozwój naszych umiejętności jest oparty o to, jaką odpowiedź wybierzemy w tychże dialogach – w zależności od tego, ku jakiej decyzji czy odpowiedzi się skłonimy, by wybrnąć z danej sytuacji, rozwijamy się w danym kierunku, co koniec końców prowadzi do jednego z kilkunastu zakończeń. Niestety, faktem jest, że dobrze wygląda to jedynie w teorii – można odnieść wrażenie, że jednak nie mamy na to wszystko aż tak dużego wpływu, a cała zasada rozwoju oparta jest bardziej o randomizację niż o jakąś konkretną władzę gracza.

GRAFIKA I DŹWIĘK

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam screeny z Crossroads Inn (czyli jakiś miesiąc przed otrzymaniem jej do zrecenzowania), pomyślałam, że o ile nie mam do czynienia z grą ładną, o tyle z dziwną już na pewno tak. I właśnie dlatego miałam później ten tytuł w pamięci. Gra nie wygląda szczególnie bombowo – przeciwnie: to, co widzimy na ekranie, jest pokazem prostoty i oszczędności (szczególnie dotyczy to postaci), ale wszystko ma pewien urok. A te wyostrzone kontury to już całkiem dobry pomysł – chyba właśnie one czynią grę tak charakterystyczną i jedyną w swoim rodzaju, a ja właśnie takie tytuły lubię. Zamysłem twórców było prawdopodobnie wystylizowanie gry na coś w rodzaju średniowiecznej ryciny, a nawet jeśli nie był to zabieg celowy, to pasuje bardzo dobrze. Grafika przyczynia się do budowania klimatu gry – dzięki niej łatwo jest graczowi wsiąknąć w klimaty średniowiecza.

Jeszcze lepiej jest z dźwiękiem. Podczas zabawy słuchamy skocznych kawałków, które pierwszorzędnie oddają rozrywkowego ducha tamtej epoki (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało). Nad oprawą audio pracował sam Marcin Przybyłowicz, który jest autorem muzyki do trzeciej części Wiedźmina. To mówi samo za siebie. Reszta dźwięku także została dobrze zrealizowana – do warstwy audio polskiej wersji językowej nie można się przyczepić.

JAKOŚĆ

O ile za samą koncepcję gry, jej klimat i oprawę audiowizualną studio z Krakowa zasługuje na uznanie, o tyle z wprowadzeniem pomysłu w życie jest już nieco gorzej. Crossroads Inn nie grzeszy wysokim poziomem technicznym. Pierwszą rzeczą, do której mam poważne zastrzeżenie, jest sztuczna inteligencja gawiedzi, z którą dane nam jest obcować. Chodzi między innymi o gości karczmy, choć z nimi nie jest jeszcze tak źle. Rozumem nie grzeszą przede wszystkim nasi pracownicy, którym bardzo często zdarza się utknąć gdzieś w pomieszczeniu, a wtedy nie mamy innego wyjścia: musimy ruszyć im na ratunek i chociażby przestawiać mebelki. Ja rozumiem, że jest średniowiecze, wieki ciemne i takie tam – ale żeby aż tak nie dawać sobie rady w życiu, że byle stół wzrasta do rangi przeszkody nie do pokonania? Poza tym, postacie cały czas nachodzą na siebie i przenikają się, co wygląda po prostu nieładnie.

Kolejną rzeczą, o której muszę napisać w rubryczce “Jakość”, jest nieczytelny i mało intuicyjny interfejs. Miałam z nim problem już od pierwszych chwil spędzonych z grą. Gdy wybrzmiało polecenie, by umeblować karczmę, stawiając w niej stół, krzesła, świecznik i beczkę, z wielkim entuzjazmem otworzyłam sekcję “Meblowanie” i zaczęłam ją łapczywie przeglądać. O ile malutkie ikonki przypominające stół, krzesła i świecznik łatwo było znaleźć, o tyle, żeby wypatrzeć wśród tuzina innych podobnych drewnianych przedmiotów beczkę, musiałam zrobić taaaki duży wytrzeszcz i dotknąć monitor nosem.

Życia w tym wypadku absolutnie nie ułatwiały wprowadzone przez twórców kategorie obiektów, ponieważ część poszukiwanych przeze mnie rzeczy pasowała mi praktycznie do każdej z nich. No przepraszam bardzo, ale czy beczka nie jest przedmiotem użytkowym? Jest. Czy może stać w kuchni? Owszem, kto jej zabroni. Nie widzę też przeciwwskazań by, zamiast w kuchni postawić ją na zewnątrz (bo jest też taka kategoria). W końcu dobra beczka może stać wszędzie – niestraszny jej nawet dwór (Paulo Coelho). Po kilku godzinach meblowania i dostawiania beczek w końcu łapiemy, gdzie co jest – ale po co tak gmatwać życie graczom? Jakimś tam ułatwieniem jest to, że po kliknięciu danego obiektu ukazuje nam się jego opis, ale ja wcale nie mam ochoty klikać we wszystko, co jest okrągłe i przypomina beczkę, bo mi szkoda na to czasu – ja chcę beczkę już, teraz, natychmiast. Wystarczyło zrobić większe ikonki i problem byłby rozwiązany. A tak: interfejs jest nieczytelny i mało intuicyjny.
Problemów z płynnością tytułu nie uświadczyłam – raz jeden tylko gra zawiesiła się, gdy próbowałam ją wyłączyć, co wprowadziło cały mój sprzęt w kilkuminutowe otępienie. Pomogły dwa wciśnięcia kombinacji klawiszy Control, Alt i Delete oraz jedno niecenzuralne słowo.

OCENA

Gra będąca debiutem studia Kraken Unleashed oferuje ciekawy pomysł, trochę humoru, fajną, specyficzną (choć prostą) oprawę wizualną i świetną muzykę. Niestety, razem z tym wszystkim otrzymujemy parę poważnych niedociągnięć technicznych, które wpływają na jakość rozgrywki. Crossroads Inn poleciłabym przede wszystkim fanom strategii ekonomicznych oraz tym typom osobników, którzy lubią budować pomieszczenia w grach i je urządzać – ci na pewno znajdą w niej coś dla siebie. Tytuł może również posłużyć za ciekawostkę dla graczy, którzy chcą wiedzieć, co w polskiej trawie piszczy – w końcu nie ma innej, podobnej gry z naszego podwórka. Jeśli nie zaliczacie się do żadnej z wymienionych wyżej grup, to na rozstaju dróg skręćcie gdzieś indziej – to nie ten adres. Dziękujemy platformie GOG.com za dostarczenie gry do recenzji!

Crossroads Inn
6.8/10
  • Świat: 8/10
  • Rozgrywka: 7/10
  • Grafika: 6/10
  • Dźwięk: 9/10
  • Jakość: 4/10

Twórcy Crossroads Inn pokazali, że mają fajne pomysły. Gdyby nie te niedociągnięcia techniczne, symulator karczmy byłby naprawdę udanym debiutem krakowskiego studia.

Platforma testowa PC

    • Procesor: Intel Core i5-4460 3.20 GHz
    • Grafika: NVIDIA GeForce GTX 660
    • Pamięć: 8 GB RAM
    • System: Windows 8.1
  • +Ciekawy pomysł
  • +Oprawa audio-wideo
  • +Przyjemny gameplay
  • Interfejs
  • Sztuczna inteligencja
  • Inne pomniejsze błędy

Jak oceniamy gry?


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Kupując za pośrednictwem naszego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubksrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.