RETROMANIAK #65: Tomb Raider – recenzja [PC]

Witajcie, moi… drodzy? Tak, oczy was nie mylą, to znowu ja – Don Mateo. Wracam do was po dwutygodniowej przerwie, w trakcie której zastępował mnie nieoceniony Adrian Kozicz. Mam nadzieję, że podzielacie mój pogląd, iż robił to bardzo dobrze. Tymczasem ja, w mojej skromnej osobie, chciałbym zabrać was na 65. rozdanie prawdopodobnie najlepszego cyklu retro w polskim internecie.

Jak mówił rzymski poeta Owidiusz, „Czas upływa, a my starzejemy się niepostrzeżenie”, i w kontekście tego cyklu jest to nie tyle fakt, ile właściwe spostrzeżenie każdego, dla którego omawiane tytuły były wspomnieniami z dzieciństwa i wczesnego życia. Co do egzystencji, to moja zaczęła się prawie 22 lata temu – tak samo jak dzisiejszej omawianej marki. Nie przedłużając więc, wrócimy dzisiaj do roku 1996, gdzie na nowo wcielimy się w rozpikselizowaną skórę najbardziej popularnej growej archeolożki wszech czasów. Przed wami urocza Brytyjka Lara Croft i pierwsza część Tomb Raider.

ŚWIAT

ARCHEOLOGIA JEST SEXY

Mało kto wie, ale bardzo mało brakowało, żeby imię dzisiejszej jubilatki w ogóle nie zaistniało. Żeby zrozumieć ów sytuację, cofnijmy się o 22 lata. Mamy rok 1996 i mała firemka Eidos, która do tej pory nie odnosiła żadnych sukcesów w branży growej, postanowiła mieć grę akcji z elementami platformowymi w realiach pracy archeologa pokroju Indiany Jonesa. Tak, dobrze słyszycie, Lara na samym początku planowania konceptu miała być mężczyzną. Czemu jednak programiści z Core Design – którzy odpowiadali za produkcję – bali się postawić na takie rozwiązanie? Ponieważ czuli potężny, złowrogi oddech zza oceanu. Osobą dmuchającą był nie kto inny jak George Lucas, właściciel praw i twórca przygód Indiany Jonesa. W trakcie produkcji okazało się, że pomysły na poziomy mogą być uznane przez właściciela LucasArts za plagiat przygód postaci granej przez Harrisona Forda. Wtedy też narodziła się druga idea…

…w której postać miała być kobietą. Pierwotnie, gra o Larze Croft miała być jednak czymś, co dzisiaj nazwalibyśmy skradandką. Lara Cruise, bo tak miała nazywać się omawiana dzisiaj ikona popkultury, kreowana była na szpiega, najemnika wykonującego niebezpieczne misje wywiadowcze w krajach Ameryki Południowej. Jednak i ten pomysł został porzucony przez firmę. Postanowiono jednak zmieszać pomysł pierwotny z drugą koncepcją i ten miks dał nam to, co dzisiaj znamy, a reszta, moi drodzy, jest oczywiście historią.

tomb raider 1996
Nasza bohaterka w pełnej krasie.

Nasza dzielna fanka pistoletów 9 mm marki Browning High Power wyruszy w niesamowitą podróż po 15 różnych planszach, na czterech różnych kontynentach, jak też w czasach starożytności i prehistorii (etapy w antycznej Grecji oraz z dinozaurami) w celu znalezienia mitycznego artefaktu: Sciona.

ROZGRYWKA

PRZYGODY INDIANY JONESA TO JUŻ PRZESZŁOŚĆ

Najlepszą charakterystyką wydanego w 1996 roku tytułu jest uznanie tej produkcji za tytuł akcji z elementami platformówki, a wszystko jest okraszone widokiem z trzeciej osoby, Owszem w grze znajdują się także zagadki logiczne oraz elementy tożsame dla gier zręcznościowych, jednak wszyscy wiemy, czym jest Tomb Raider, albo przynajmniej widzieliśmy film z Angeliną Jolie w roli głównej.

tomb raider 1996

Tak jak wspominałem, gra ma bardzo różnorodne i rozbudowane poziomy, w których spotkamy jeszcze innych i ciekawych antagonistów. Początkowe etapy gry, w których przemieszczamy się po grobowcu gdzieś w pasmach górskich Ameryki Południowej, nie zapowiadają tego błysku fantazji naszych twórców. Początkowo walczymy z nietoperzami, wilkami – wiecie, czymś, co mogłoby być standardowym i potencjalnie prawdopodobnym przeciwnikiem w prezentowanych warunkach. Natomiast w późniejszej fazie, w której niczym w Turoku naszymi ofiarami zostają dinozaury… no, takie coś robiło wrażenie i było moim zdaniem nawiązaniem do literackiej koncepcji realizmu magicznego, którą sam zdobywca Nagrody Nobla – Gabriel Garcia Marquez – określił słowami: „Mój najważniejszy problem polegał na zniszczeniu linii demarkacyjnej, która oddziela to, co wydaje się realne, od tego, co fantastyczne”; i w trakcie dojrzałej już rozgrywki w pierwszą część Tomb Raider z moją 22-letnią świadomością mogę stwierdzić, że ów estetyka rozgrywki idealnie koresponduje ze słowami autora „Stu Lat Samotności”.

tomb raider 1996
Starcia z dinozaurami jako główna atrakcja.

GRAFIKA

MEM O PIERSIACH LARY CROFT WCALE NIE JEST ŚMIESZNY

Tym agresywnym śródtytułem chciałem zacząć ów wywód, ponieważ uważam, że wykorzystanie memiczne biustu Pani Archeolog, który uważany jest za „kwadratowy, sztuczny i śmieszny”, pasuje tylko do dzisiejszego postrzegania piersi z perspektywy gracza gier komputerowych. Możecie mi wierzyć albo i nie, ale te 22 lata temu był to istny szczyt możliwości graficznych. Eidos/Core Design, tworząc swój hit, wcale nie chciało wymagać od graczy dostosowania się do nagłej rewolucji technologicznej, która ówcześnie zachodziła. Był to bowiem czas wkraczania na rynek grafiki 3D, która wtedy jeszcze nie była popularna, a jej akcelerator był takim luksusem, jakim dzisiaj jest Oculus Rift. Niemniej ci, którzy zainwestowali w “dopalacz” 3Dfx, mogli cieszyć się bardzo kolorową szatą graficzną, pięknie wykonanymi jak na tamte czasy modelami przestrzennymi.

tomb raider 1996
Szczegółowość obiektów na niespotykaną ówcześnie skalę.

Dzisiaj oczywiście możemy śmiać się z tego, jak to wszystko się zestarzało, ale jest to nic innego jak „urok” produkcji pierwszego 3D. Niemniej sam pamiętam swoje pierwsze doświadczenie z Tomb Raider w okolicach roku 2001 (wtedy to miała miejsce polska premiera tytułu) i sam byłem zaskoczony, że na ówczesnym moim (a raczej rodziców) dosyć słabym komputerze gra działała bardzo dobrze oraz że świat przedstawiony i atmosfera otaczającej zewsząd przygody dają się jak najbardziej odczuć.

tomb raider 1996
Cut-scenki dzisiaj raczej bawią, niż umilają oko.

DŹWIĘK

SKROMNE POCZĄTKI

O samej muzyce dość skromnie, bo ona nie powala, a całość zamyka się w niespełna 20 minutach. Niby pasuje, ale to stanowczo za mało. Trzeba do tego dodać jeszcze dosyć niskiej jakości voice-acting. Słowem, wszystko w tej warstwie jest po prostu średnie.

JAKOŚĆ

GOD SAVE THE GOG

Tomb Raider zagrałem dzięki uprzejmości firmy GOG, która przywróciła do życia nie tylko pierwszą odsłonę przygód pani archeolog, ale także części numer dwa i trzy. Czy był to dobry pomysł? I tak, i nie. Z jednej strony fajnie było przypomnieć sobie grę z dzieciństwa, ale z drugiej Tomb Raider czasem po prostu nie chciał mi się odpalać, albo miał wielkie problemy z tym, żeby móc skonfigurować pada. Po wielu trudnościach udało mi się ukończyć tytuł, jednak jestem trochę zawiedziony faktem, że równie dobrze mogłem zrobić emulację z PlayStation i możliwe, że mocowałbym się z obsługą tytułu o wiele mniej.

OCENA

PODSUMOWANIE

Tomb Raider nie zestrzał się godnie – grafika mocno odstaje od dzisiejszych standardów. Niemniej nadal jest to produkcja, do której warto wrócić, chociażby z racji wielkiego sentymentu i fenomenu socjologicznego tej postaci. Moim skromnym zdaniem, Tomb Raider był wielkim przełomem dla gier 3D, gier akcji, a także wprowadził jedną z większych legend branży na wielkie salony. Stanowczo polecam fanom starego, dobrego retro grania.

Tomb Raider (1996)
7.0/10
  • Świat: 10/10
  • Rozgrywka: 7/10
  • Grafika: 7/10
  • Dźwięk: 5/10
  • Jakość: 6/10
Tomb Raider nadal trzyma się całkiem nieźle, jak na produkcję z 22-letnim stażem. Uważam, że warto dać produkcji szanse, ponieważ to ona zrewolucjonizowała nie tylko gry 3D, ale stała się symbolem dobrej gry akcji z silną postacią kobiecą. Co prawda jej starość i wiek widać zewsząd, ale dla fanów retro-grania tytuł jest w sam raz.

Platforma testowa PC

  • Procesor: Intel Core i5-6400 2.70 GHz
  • Grafika: NVIDIA GeForce GTX 960
  • Pamięć: 8 GB RAM
  • System: Windows 10 Home
  • +Narodziny legendy
  • +Efektowna przygoda nawet po tylu latach
  • +Idealny balans elementów gry akcji i platformówki
  • +Fantazja twórców
  • Dosyć słaba wersja na GOG
  • Praktycznie nieistniejący soundtrack i taki sobie voice-acting
  • Strasznie stara grafika, oprawa

Jak oceniamy gry?

I to tyle na dziś! Do zobaczenia za tydzień, trzymajcie się ciepło; ja zapraszam na naszego Facebooka, YouTube’a, a także do udziału w dyskusji na naszej portalowej grupie. Na razie!

A imię moje 40 i 4…. witam w mojej kuchni, nazywam się Don Mateo i będę waszym podróżnikiem w czasie, który z mroków historii przypomni najlepsze/najbardziej pamiętne/najgorsze gry w historii, w moim małym kąciku o nazwie ,,Retromaniak”.Na ekranach waszych monitorów, będę też widniał jako felietonista, więc nie regulujcie odbiorników. Prywatnie, jestem wielkim fanem rocka i metalu, studiuję dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim.

Mateusz "Don Mateo" Wysokiński

A imię moje 40 i 4.... witam w mojej kuchni, nazywam się Don Mateo i będę waszym podróżnikiem w czasie, który z mroków historii przypomni najlepsze/najbardziej pamiętne/najgorsze gry w historii, w moim małym kąciku o nazwie ,,Retromaniak".Na ekranach waszych monitorów, będę też widniał jako felietonista, więc nie regulujcie odbiorników. Prywatnie, jestem wielkim fanem rocka i metalu, studiuję dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim.