fbpx

Tak się powinno robić gry. DOOM (2016) – recenzja [PS4]

Doom. Mało który gracz nie słyszał tej nazwy, gdyż jest to gra-legenda, swoisty ojciec gatunku pierwszoosobowych strzelanek i jedna z wielu ikon gamingu. Dlatego, kiedy nowa odsłona Dooma została zapowiedziana podczas E3 w 2015 roku, wzbudziła ona równie duży entuzjazm, jak i oczekiwania co do niej – w końcu legendy się nie tyka, bo można tam tylko napsuć; prawda?

Otóż nie. Teraz, nieco ponad dwa lata po premierze, większość ludzi, którzy obcowali z tym dziełem, jest zgodna w tym, że oczekiwania te zostały spełnione.

ŚWIATFabuła, a raczej jej brak

O fabule w Doomie nie ma się co rozpisywać – jest ona szczątkowa i stanowi tylko pretekst do zabawy, co dobrze symbolizuje fakt, że nasz główny protagonista w trakcie całej przygody nie odzywa się nawet słowem. W dużym skrócie: budzimy się w placówce badawczej korporacji UAC, gdzie okazuje się, że doszło do wypadku, w wyniku którego portal do piekła został otworzony i wychodzą z niego demony, a naszym zadaniem jest przywrócenie wszystkiego do stanu właściwego i wybicie wrogich bestii. To sprawia, że przez całą grę będziemy zwiedzać na przemian wyniszczone stacje na Marsie oraz piekło, napotykając kolejne monstra.

Często cut-scenki są opcjonalne i widać, że twórcy odbierali graczowi kontrolę tak rzadko, jak tylko mogli, przez co ciągłość i tempo rozgrywki są zachowane. Ale dla tych, którzy chcą głębiej poznać demoniczne uniwersum, porozsiewano po mapach różne hologramy, przedstawiające poprzedzające nasze przybycie wydarzenia, oraz dzienniki. Zakończenie, w tym ostatnia walka, pozostawiają jednak lekki niedosyt (nie będę spoilerował, ale fabuła kończy się cliffhangerem, wyraźnie tworząc sobie podwaliny pod kontynuację).

rozgrywka

Jak się w to gra?

Teraz przyszła pora na omówienie rozgrywki, bo z niej słynął oryginalny, pierwszy Doom – a słynął z nieskrępowanej, bezpretensjonalnej siekanki. Przede wszystkim, muszę pochwalić projektantów za coś, co obecnie rzadko się udaje – stworzyli tytuł, w który chce się grać, który nie przyciąga do siebie systemem rozwoju czy zdobywaniem wewnątrzgrowej waluty, a który jest po prostu dziełem staroszkolnym: gramy w niego, bo sprawia nam to frajdę.

Wszystko jest tutaj takie, jak być powinno. Strzela się soczyście, śmierć setek demonów wygląda widowiskowo i satysfakcjonuje, a gra często pozwala nam się wykazać, nie pozwalając się prowadzić za rączkę. Jednym z największych plusów jest projekt poziomów, które nie zmuszają gracza do backtrackingu i pozwalają brnąć przed siebie, ale z drugiej strony nagradza tych, którzy lubią szperać po kątach w poszukiwaniu wszelakich bonusów i easter eggów.

Gameplay jest dynamiczny i lubuje się w karaniu gracza za brak ruchu, przez co praktycznie całą grę wykonujemy różne uniki i manewry – nie ma tu miejsca na spokojne planowanie, ani skradanie się. Tytuł ten stosuje też metodę “wysokie ryzyko – wysoki zysk”, więc amunicję i punkty zdrowia zdobędziemy głównie narażając się i zabijając wrogów z bliskiej odległości, często dobijając ich za pomocą widowiskowych finisherów; co nie znaczy oczywiście, że nie możemy postrzelać z trochę większej odległości – każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Arsenał nie jest największy, gdyż w całej grze znajdziemy tylko 13 rodzajów pukawek, ale nie jest to w żadnym stopniu wada – każdej z nich strzela się inaczej i każdą da się podczas gry udoskonalić za zebrane podczas gry punkty ulepszeń, co pozwala na wykreowanie swojego stylu gry.

doom 2016 recenzja

Do wyboru mamy trzy tryby gry: standardową kampanię, SnapMap (edytor map z możliwością grania w udostępnione przez innych poziomy) i multiplayer. Kampania trwa około 12 godzin, a dla lubujących się w zbieractwie czas zabawy może się wydłużyć nawet dwukrotnie, co jest całkiem niezłym wynikiem na tle innych liniowych strzelanek pierwszoosobowych. Jeśli jednak komuś będzie mało, to w trybie SnapMap można znaleźć naprawdę świetne poziomy, które nierzadko dorównują wykonaniem tym dostępnym w kampanii.

O ile pierwsze dwa tryby dostarczyły mi sporo frajdy, o tyle o trzecim nie mogę powiedzieć absolutnie nic, ponieważ jest on praktycznie martwy. Ani razu nie udało mi się połączyć z jakimkolwiek meczem, po prostu nie mogłem znaleźć ludzi do rozgrywki. Czy ten tryb był gorszy od pozostałych? Nie jest mi dane się dowiedzieć; może komuś z was dopisze szczęście i będzie miał możliwość pogrania w Dooma z innymi.

grafika

A jak to wygląda?

Parę słów o tym, co zauważa się jako pierwsze – czyli oprawa wizualna. A ta jest na najwyższym poziomie, i widać to na każdym kroku. Twórcy postarali się, aby klimat był wręcz namacalny, więc stylistyka jest spójna, odpowiednio dojrzała i mroczna. Projekty postaci i poziomów często odwołują się do oryginału z 1993 roku, ale nie stronią od własnej inwencji twórczej, więc gra lubi nas zaskakiwać. Pomimo tego, że tempo rozgrywki jest tak szybkie jak tylko się da, całość jest bardzo czytelna – gracz wie, do kogo ma strzelać, jakie obiekty może podnieść i gdzie się kierować.

doom 2016 recenzja

Dźwięk

Jak to brzmi?

Ścieżka dźwiękowa stoi na tak bardzo wysokim poziomie i jest jedną z najlepszych, jakie kiedykolwiek usłyszałem od dawna. Mocne metalowo-elektryczne brzmienia nakręcają, zagrzewają do walki i budują napięcie, świetnie komponując się z tym, co dzieje się na ekranie. Równie dobrze wypada dubbing, gdzie mocne, głębokie głosy postaci idealnie wpasowują się w demoniczne klimaty.

jakość

Jak to działa?

Jeśli chodzi o stronę techniczną – jest niemal perfekcyjnie. Oczywiście piszę tutaj “niemal”, bo w przypadku konsolowych edycji gry pokuszono się o dynamicznie skalowaną rozdzielczość, przez co czasami obraz wydaje się być nieco rozmyty (na czym szczególnie cierpi wersja na Xboksa One, którą też miałem okazję ogrywać), a czasy ładowania kolejnych plansz bywają nieco przydługie; ale jako rekompensata możemy cieszyć się stałymi 60 klatkami na sekundę, przez co gra zyskuje na dynamice. Produkt jest także wolny od wszelkich większych błędów – wszystko działa jak należy. Podczas dwukrotnego przejścia nie miałem okazji natrafić na żadną usterkę.

doom 2016 recenzja

ocena

Słowo na koniec

Podsumowując: Doom to jedna z najlepszych strzelanek FPP od lat, będąca powiewem świeżości, racząc graczy czystą radością ze strzelania – jak za dawnych lat. Jest to gra wierna założeniom oryginału, ale nieodstająca od najnowszych produkcji, a wręcz przeciwnie: to reszta powinna się uczyć od Dooma. Ogrywając ten tytuł bawiłem się świetnie – polecam zwiększyć sobie poziom trudności, wtedy gra stanowi wyzwanie i dostarcza jeszcze większej dawki satysfakcji.

Doom (2016)
9.4/10
  • Świat: 10/10
  • Rozgrywka: 10/10
  • Grafika: 9/10
  • Dźwięk: 9/10
  • Jakość: 9/10
Doom to udany restart przełomowej dla historii gier marki, która zdefiniowała cały gatunek strzelanek pierwszoosobowych. Id Software zawiesiło poprzeczkę bardzo wysoko, pokazując konkurencji, jak powinno się robić gry.

Platforma testowa PS4

  • +Feeling broni
  • +Oprawa audiowizualna
  • +Tempo rozgrywki
  • +Klimat
  • Martwy multiplayer
  • Niesatysfakcjonujące zakończenie

Jak oceniamy gry?