Fallout 76 – recenzja po 3 latach [PS4]

Radioaktywny opad powoli zanika. Stany Zjednoczone z wolna odradzają się po nuklearnej zagładzie. Postnuklearni pionierzy wychodzą na świat ze swych schronów, aby pierwszy raz od lat ujrzeć promienie wschodzącego słońca.

Jednym z takich pionierów jesteśmy także i my. Witajcie w Zachodniej Wirginii Anno Domini 2102!

Dziękujemy firmie Bethesda za dostarczenie klucza do gry.

Od premiery Fallouta 76 minęły już niemalże trzy lata. Premiery, która stała się źródłem wielu memów, żartów; ale była ona także pewnego rodzaju lekcją dla wydawców i twórców naszego ulubionego medium rozrywki. Niektórzy z tejże lekcji wyciągnęli odpowiednie wnioski, inni natomiast najwyraźniej zbyt zajęci byli projektowaniem modyfikowalnych miejsc intymnych. Jednakże musimy zadać tutaj sobie bardzo ważne pytanie. Czy Bethesda odrobiła pracę domową i odratowała swoje multiplayerowe dziecko? Odpowiedź na to pytanie nie jest niestety jednoznaczna. Czy warto więc zainteresować się Falloutem 76 te trzy lata po premierze? Odpowiedź na to i inne pytania znajdziecie w recenzji poniżej!

Fallout 76 recenzja

Świat

Od kiedy na świecie rozpętała się wojna nuklearna, minęło dobrych dwadzieścia pięć lat. Większość ludzkości wyparowała wraz z atomowymi grzybami, ale pewna część społeczeństwa przetrwała dzięki schronom zbudowanym przez firmę Vault-Tec. Postać, którą przyjdzie nam pokierować, była jednym ze szczęśliwców, którzy nie trafili na żadne chore eksperymenty odbywające się wewnątrz schronów. Sam schron zaś umiejscowiony został w Appalachach – prawdziwym paśmie górskim, które przecina Zachodnią Wirginię, czyli stan, który jest miejscem naszej przygody. Skoro podstawowe informacje mamy już za sobą, to koniecznie zapytać trzeba, czy teren, który przyszło nam eksplorować, jest wart naszej uwagi?

Fallout 76 recenzja

Otóż jak najbardziej! Mapa przygotowana przez twórców jest w mojej opinii bardzo dobra, a eksploracja jej zakamarków przychodziła mi z łatwością i nieukrywaną przyjemnością. Świat jest różnorodny i całkiem kolorowy, jak na nuklearne pustkowia. Gęsta fauna, która zdobi pierwszą zwiedzaną przez gracza lokację bardzo pozytywnie raczy oczy każdego podróżnika. Niewielkie zabudowania również nadają świetny klimat i wypełniają bardzo ciekawe i nieoczywiste na pierwszy rzut oka zadanie. Względny spokój, który towarzyszy nam podczas pierwszego wejścia w świat Fallouta 76, wprowadza swego rodzaju fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Dotychczasowe odsłony serii bardzo szybko wrzucały gracza w wir akcji. Jednakże Fallout 76 robi to – jak na przedstawiciela tej serii – wyjątkowo powolnie, co spowodowane może być w dużej mierze tym, iż jest to gra stricte multiplayer. Jednak właśnie dzięki takiemu wprowadzeniu Zachodnia Wirginia wysuwa się bardziej na pierwszy plan niż choćby pustynia Mojave z New Vegas czy Capital Wasteland z Fallouta 3.

Fallout 76 recenzja

Bardzo dużym plusem eksplorowanej przez nas mapy jest jej różnorodność. Łącznie mapa podzielona została na sześć regionów, z czego każdy charakteryzuje się czymś innym. Początkowe lasy zachwycić mogą nas swoją fauną, a znajdujące się niedaleko Popieliska kompletnie zmienią nasze postrzeganie Zachodniej Wirginii. Dzięki tejże różnorodności byłem w stanie eksplorować każdy z tych regionów przez łącznie ponad pięćdziesiąt godzin, odkrywając przy tym parę naprawdę ciekawych smaczków i easter eggów.

Nie samym otwartym światem jednak Fallout stoi. Wnętrza budynków i różnego rodzaju podziemia czy instancje również przygotowane zostały pieczołowicie. Oczywiście najbliżej mi pod względem detali do Fallouta 4, ale ze względu na gatunek, jaki reprezentuje Fallout 76, większość pomieszczeń czy tuneli jest znacznie szerszych, aby grupa graczy mogła je swobodnie eksplorować.

Fallout 76 recenzja

Bardzo ważną zmianą względem pierwotnego wydania Fallouta 76 jest to, że w końcu spotkać możemy NPC-ów i z nimi porozmawiać. Osoby, które miały do czynienia z grą w trakcie jej premiery, na pewno wiedzą, jak pusta była Zachodnia Wirginia. Na szczęście wraz z dodatkiem Wastelanders Appalachy wreszcie tętnią komputerowym życiem. Oczywiście na tyle, ile może tętnić życie po wojnie nuklearnej. W trakcie eksploracji czy podczas zadań z łatwością natknąć będziemy mogli się na stacjonujących gdzieś NPC-ów reprezentujących różne frakcje w świecie gry. Oczywiście głównym elementem dodatku było pojawienie się uwielbianego przez fanów Bractwa Stali. Ich powrót bardzo mocno i pozytywnie odbija się na żywotności świata. Niejednokrotnie natknąłem się na przelot Vertibirdów i zmasowany atak z powietrza na stanowiska mutantów.

Fallout 76 recenzja

Od momentu premiery mapa i cały świat przedstawiony w Falloucie 76 zaliczył bardzo duży progres. Zmiany wprowadzone przez Bethesdę odbiły się bardzo pozytywnie na tym aspekcie rozgrywki. A skoro już poruszamy temat rozgrywki…

Rozgrywka

W 2018 roku – gdy Fallout 76 jeszcze raczkował – jednym z głównych zarzutów wobec tegoż tytułu był bardzo miałki gameplay oraz ogólna nuda. Czy coś w tej materii się zmieniło? Zdecydowanie tak, ale nie oznacza to, że gra nie ma już żadnych problemów – co to, to nie. Jednakże nie uprzedzajmy faktów i ustalmy na razie, czym w ogóle jest tenże tytuł.

Teoretycznie Fallouta 76 opisać można jako MMORPG, ale – jak dla mnie – tylko teoretycznie. Oczywiście, gra opiera się na komponencie multiplayer, ale bardzo ograniczony został tutaj element znajdujący się pod pierwszym “M” skrótowca MMO – massively. Na cały serwer przypada zaledwie dwudziestu czterech graczy, co bardzo mocno ogranicza jakiekolwiek interakcje. Dla jedynych będzie to zaleta, dla drugich wada. Ja niestety skłaniam się tutaj nieco bliżej wady niż zalety. Jak dla mnie Fallout 76 jest niespodziewanie symulatorem introwertyka. Praktycznie każda moja interakcja z innym człowiekiem ograniczała się do pomachania do siebie i właściwie tyle. Oczywiście zdarzyły się też osoby, które były zdecydowanie bardziej otwarte na współpracę i udało mi się nawet zmontować stałą drużynę, składającą się z jednego Polaka, Czecha i dwóch Francuzów. Dlaczego taki rozmiar grupy? Ponieważ system party ograniczony jest jedynie do czterech osób. Sama gra natomiast bardzo zachęca do czynnego dołączania do otwartych zespołów, gdyż dostarczają nam one bardzo dobre profity w postaci szybciej zdobywanego expa czy zwiększonych statystyk.

Fallout 76 recenzja

Interakcje z innymi nie ograniczają się oczywiście jedynie do tworzenia party i unikania wszelkich kontaktów na mapie. W grze – jak i w każdym szanującym się MMO – funkcjonuje także system instancji. Powiązane są one z codziennymi zadaniami, okresowymi wydarzeniami, fabułą czy po prostu powtarzalnym questem. To dzięki temu tutaj spotkać będziemy mogli największą ilość graczy w jednym miejscu i przyznać muszę, że instancje te sprawiały mi frajdę. Nie ma ich co prawda aż tak wiele, przez co z czasem może pojawić się odczucie powtarzalności, ale czynnik ludzki bardzo neguje to odczucie. Przy okazji można tutaj wyłapać bardzo fajny loot, co jest tym bardziej na plus i zachęca do brania udziału.

Fallout 76 recenzja

Fallout 76 wyposażony został jeszcze w dwa elementy typowe dla MMO. Oba są raczej kiepskie, ale z zupełnie różnych powodów. Po pierwsze – PVP. System walki między graczami jest po prostu słaby, nie będę Was czarować i rzucać słodkimi słówkami. W trakcie normalnej rozgrywki w walkę z innymi graczem wdałem się dwa razy. Jak więc wygląda falloutowe PVP? Gracz, który chce zainicjować starcie, musi oddać pierwszy strzał w swojego przeciwnika. Zabiera mu tym minimalną ilość punktów życia, a gracz zaatakowany ma w tym momencie dwie opcje do wyboru – odpowiedzenie ogniem bądź zignorowanie oponenta. Wracając więc do tezy, iż Fallout 76 to symulator introwertyka, możecie domyślić się, którą opcję najczęściej wybierają gracze. Dodatkowo, taki system obdziera walkę z jakiegokolwiek elementu zaskoczenia i daje bardzo dużą przewagę osobie zaatakowanej jako pierwszej. Rzec mogę tylko, iż nie o taki system PVP nic nie robiłem.

Fallout 76 recenzja

Drugim elementem MMO, który nie przypadł mi do gustu, jest endgame. Opiera się on jedynie na zdobywaniu coraz to kolejnych perków – o których opowiem zaraz – do czasu ich wyczerpania oraz ciągłym farmieniu finalnego bossa, zwanego tutaj Scorchbeast Queen. Tutaj moim zarzutem – wbrew temu, co możecie oczekiwać – nie będzie powtarzalność, ale raczej wyjątkowo kiepskie zabezpieczenia przed oszustwem. Otóż boss ten teoretycznie dostępny jest dla każdego, kto akurat przebywa na serwerze, na którym spuszczona została atomówka na konkretną lokację. Ogólnie jest to jak najbardziej plus, ale też niestety to największe przekleństwo tegoż przeciwnika. Niestety Fallout 76 cierpi na dużą podatność na “hakerów’, którzy modyfikują statystyki broni do takiego stopnia, że jest ona w stanie zabić bossa w zaledwie dwie czy trzy sekundy. Dopóki precedens ten nie zostanie w pełni ukrócony, to nie ma raczej co liczyć, że ten element endgame’u będzie sprawiał przyjemność.

Fallout 76 recenzja

Nieco wyżej wspomniałem o perkach – specjalnych kartach, które zwiększają statystyki gracza, bądź pozwalają na wykonywanie specjalnych czynności. Sam Fallout – jak zapewne większość z was wie – opiera się o starusieńki system S.P.E.C.I.A.L. Każda z tych literek to odpowiednio: siła, percepcja, wytrzymałość, charyzma, inteligencja, zręczność, szczęście. Tutaj bez zmian dostajemy na start pewną ilość punktów, które ulokować możemy w interesujące nas umiejętności i rozwijać się o kolejne oczka, aż do momentu osiągnięcia poziomu pięćdziesiątego. Oprócz samych punktów S.P.E.C.I.A.L., w nasze ręce losowo wpadać będą także specjalne karty umiejętności. Każda taka karta przypisane ma działanie, a większość z nich możemy łączyć z duplikatami, aby stworzyć silniejszą wersję oryginalnej karty. Każda taka karta ma swoją wartość w punktach S.P.E.C.I.A.L. Aby móc z danej karty skorzystać, musimy mieć dostępne tyle punktów, ile dana karta wymaga. Co za tym idzie, jeżeli łącznie mamy osiem punktów percepcji, to będziemy mogli wykorzystać karty, których łączna suma punktów równia się maksymalnie osiem. Na papierze może brzmieć to skomplikowanie, ale w samej grze jest to bardzo intuicyjne i proste. Osobiście uważam ten system za bardzo dobrą odskocznię od typowych list z perkami do wyboru.

Oprócz samych perków, w grze występuje jeszcze system mutacji. Mutacje polegają na tym, iż po odpowiednio wysokim napromieniowaniu ciała, nasza postać zyskać może dodatkowe umiejętności, bądź otrzymać negatywne efekty wpływające na statystyki. Mutacje łączą się w pewnym sensie z kartami umiejętności, gdyż dzięki kartom jesteśmy w stanie utrzymać jedynie pozytywne efekty oraz pozbyć się negatywnego wpływu promieniowania na nasze zdrowie.

Fallout 76 recenzja

Skoro omówiliśmy już nieco bardziej techniczne kwestie rozgrywki, to zadajmy sobie kolejne arcyważne pytanie. Czy z broni strzela się dobrze? Otóż to nie ma tak, że jest dobrze, albo że niedobrze. Innymi słowy, jest raczej przeciętnie z przebłyskami. Nigdy nie byłem wielkim fanem tego, jak odczuwa się strzelanie w serii Fallout i tutaj nie ma odstępstwa od reguły. Większość broni jest poprawnie wykonana, a strzelanie z nich nie sprawia jakiejś wyjątkowej frajdy – ale też nie zniechęca. Natomiast momentalne przebłyski dotyczą paru broni, gdy połączmy je z systemem VATS. Najwięcej przyjemności wyniosłem, gdy do mojego ekwipunku wpadła broń zwana “The Fixer”, którą to uroczo przetłumaczono w polskiej wersji językowej na “Rąsia”. W połączeniu z moim buildem postaci i systemem VATS, broń ta siała postrach wśród przeciwników, a każdy headshot sprawiał niesamowitą przyjemność.

Fallout 76 recenzja

Kolejnym bardzo ważnym elementem Fallouta 76 jest budowanie własnego schronienia. Odbywa się to poprzez dobrze znany z Fallouta 4 system budownictwa. Stawiać możemy różnego rodzaju ściany, podłogi, budowle czy nawet gotowe budowle i schrony podziemne. Sama mechanika ta łączy się również z możliwością handlu z innymi graczami. Dzięki specjalnym maszynom jesteśmy w stanie wystawić na sprzedaż przedmioty, które zalegają nam w ekwipunku. Sam dorobiłem się niemałej fortuny, sprzedając papier toaletowy i amunicję. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale ówczesna ekonomia Zachodniej Wirginii bardzo ceniła sobie deficytowy papier toaletowy.

W pewnym sensie z budownictwem powiązany jest też system craftingu. Każdy element naszego przyszłego lokum musimy stworzyć własnoręcznie ze znalezionych w trakcie eksploracji elementów. To samo w dużej mierze przekłada się na broń czy amunicję. Aby móc stworzyć potężną broń, będziemy musieli poznać dodatki do niej poprzez rozbieranie tegoż modelu broni nad odpowiednim stołem. Na szczęście formułę na amunicję znamy od początku. System ten jest niemal identyczny do tego, co oferował Fallout 4, więc każdy, kto pograł chociaż chwilę w tenże tytuł, odnajdzie się i w świecie craftingu siedemdziesiątki szóstki.

Fallout 76 recenzja

W grze występuje także bardzo prosty system survivalowy, oparty o konieczność jedzenia i picia. Sam osobiście dbałem o to jedynie na początku, bądź przed co trudniejszymi misjami. System ten jest bardzo wybaczający i nie sprawia on, iż brak dbania o te potrzeby postawi gracza przed jakąś wielką niedogodnością czy utrudnieniem; ot, taka mała, upierdliwa rzecz.

W tym miejscu warto też wspomnieć o pewnej mocno kontrowersyjnej rzeczy związanej z Falloutem 76, a mówiąc konkretniej, z subskrypcją Fallout 1st. Temat ten po dziś dzień dzieli graczy na dwa obozy – zwolenników drogiej jak na nasze realia subskrypcji oraz zagorzałych przeciwników. Sam osobiście nie korzystałem z tejże subskrypcji, więc nie jestem w stanie opisać dokładnie jej zalet. Niestety mój portfel nie mieści w sobie tyle kapsli, aby opłacać kolejną subskrypcję. Posiłkując się więc suchymi danymi: Fallout 1st za cenę 63 złotych miesięcznie bądź 499 złotych rocznie oferuje graczom możliwość gry na prywatnym świecie, nieograniczony pojemnik na złom, survivalowy namiot działający jako punkt szybkiej podróży, co miesiąc 1650 waluty premium, pancerz strażnika orz specjalne emotikony i gesty. Mnie to nie kupuje, nie za tę kwotę.

Fallout 76 recenzja

W grze znajduje się również swego rodzaju battle pass, dzięki któremu zdobyć możemy dodatkowe nagrody za wykonywanie specjalnych codziennych zadań. W tym momencie jest to koncept znany już chyba każdemu graczowi.

Skoro omówione zostały już chyba wszystkie najważniejsze elementy rozgrywki, przejdźmy do zdecydowanie krótszych sekcji.

Grafika i Dźwięk

Grafika w Falloucie 76 nie jest wybitna, ale nie jest też szpetna. Reprezentuje ona poziom typowego przeciętniaka, ale momentami potrafi bardzo mocno pozytywnie zaskoczyć. Niejednokrotnie łapałem się na tym, że świat wyglądał na tyle ładnie, iż zatrzymywałem się, by zrobić screena. Niestety zdarzyło się też, że screena zrobić chciałem z powodu tekstury nie najwyższej jakości, która wybijała się z otoczenia. Ogółem mówiąc, Fallout 76 prezentuje się na tyle dobrze, by było na czym zawiesić momentami oko; ale nie na tyle, by móc podziwiać krajobrazy jak choćby w Read Dead Redemption II.

Fallout 76 recenzja

Na zdecydowanie lepszym poziomie stoi warstwa audio. Głosy postaci dobrane zostały idealnie, a gra aktorska nie wybija z rytmu rozgrywki i świata. Równie dobrze prezentują się dźwięki otoczenia, które towarzyszą nam podczas podróży przez Appalachy. W zależności od naszego otoczenia, do naszych uszu dochodzić może szum wiatru muskającego korony drzew z akompaniamentem ptasiego ćwierkotania, które to zlewać może się z powolną gitarą, bądź słyszeć będziemy przytłaczający ambient popieliska.

Przy okazji, jeżeli mogę polecić przynajmniej jeden utwór ze ścieżki dźwiękowej Fallouta 76, to zdecydowanie zachęcam do odsłuchania Appalachian Retrospective. Link do utworu znajdziecie tutaj.

Jakość

No i tu ponownie muszę trochę pomarudzić. W Fallouta 76 przyszło mi grać na podstawowej konsoli PS4, jednakże z nowszej serii. Gra przez większość czasu działała w stabilnych 30 klatkach na sekundę, jednakże momentami ilość fps-ów spadała na oko do maksymalnie 10. Działo się tak najczęściej podczas czyszczenia instancji czy w momencie pojawienia się zbyt wielu wrogów na ekranie. Problemy te niejednokrotnie mocno utrudniały rozgrywkę. Celowanie w takich momentach bez VATS było wręcz niemożliwe. Dlatego też, jeżeli posiadacie tak jak ja podstawowe PS4, to spodziewajcie się potężnych spadków płynności w czasie rozgrywki.

Fallout 76 recenzja
Czasami lepiej spojrzeć na świat z innej perspektywy. Zwłaszcza, gdy zablokuje ci się kamera

Nieco mniej poważnym problemem były także crashe. Gra w – zdawałoby się – przypadkowych momentach potrafiła się kompletnie wysypać. Na szczęście nie był to jednak problem, który występował często. Łącznie przez ponad pięćdziesiąt godzin rozgrywki gra wysypała się maksymalnie cztery razy. Nie jest to więc, jak sami widzicie, częsty problem; jednak byłoby znacznie lepiej, gdyby nie występował on wcale. Problemy sprawiała mi też sama gra. Niejednokrotnie zdarzyło się, że potrzebny do zakończenia questa przedmiot nie pojawiał się w czasie mojej sesji. Jednego questa nawet do teraz nie mogę ukończyć, bo zrzut zaopatrzenia za żadne skarby nie chce się pojawić. Takie już moje szczęście najwidoczniej.

Fallout 76 recenzja
Piękne, różowe niebo, które wcale takie być nie powinno. Na szczęście błąd ten pojawił się tylko raz.

Ocena

Fallout 76 to tytuł wzbudzający skrajne emocje. Jego wierni fani bronić będą go do ostatniej kropli Nuka-Coli, a przysłowiowi hejterzy wyśmiewać będą każdą inicjatywę podjętą przez twórców. Jednakże, czy po tylu latach od premiery warto zainwestować w tę grę? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami w duchu. Czy opisane błędy odstraszają was kompletnie? Czy idea rozgrywki jest na tyle silna, że chcecie dać grze szansę? Sam odpowiedziałem sobie na te pytania i z czystym sumienie muszę przyznać, że w Fallouta 76 grało mi się bardzo dobrze. Będę do tego tytułu wracać i zapewne regularnie odwiedzać Zachodnią Wirginię. Jeżeli więc po odpowiedzeniu sobie na zadane wyżej pytania, nadal nie jesteście pewni, czy dać grze szansę, to ja twierdzę, że warto jej tę szansę dać. Fallout 76 dostępny jest poprzez Bethesda Launcher, Microsoft Store, na Steamie, Xboksie oraz PlayStation, a dla nowych graczy twórcy przygotowali specjalny poradnik, by rozpoczęcie przygody było jeszcze łatwiejsze.

Fallout 76
7.2/10
  • Świat: 8/10
  • Rozgrywka: 7/10
  • Grafika: 7/10
  • Dźwięk: 8/10
  • Jakość: 6/10
Fallout 76 od dnia swojej premiery przeszedł wiele. Na szczęście Bethesda zrobiła wszystko, co mogła, aby tytuł doprowadzić do stanu, który pozwoli wszystkim fanom serii cieszyć się najnowszą historią w tym postapokaliptycznym uniwersum.

Platforma testowa PS4

    • +Różnorodny świat idealnie nadający apokaliptyczny klimat
    • +Bardzo dobre efekty dźwiękowe i muzyka
    • +Wreszcie są NPC!
    • Nadal wiele błędów i kulejąca optymalizacja
    • MMO dla introwertyków
    • Fallout 1st i jego benefity
    • Cena: 56 zł 169 zł
    • .
    • .
    • .
    • .

Jak oceniamy gry?


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Kupując za pośrednictwem naszego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubskrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.

Robert Pytlak

Konsolowiec z dziada pradziada. Grę uznaje za skończoną, dopiero gdy wbije platynę. Pisał już o wszystkim oprócz modzie. Git Gud and Praise the Sun!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *