fbpx

DriveClub po latach – jak gra się trzyma?

Ogłaszając nową konsolę, twórcy starają się zapowiedzieć jak najciekawsze i najbardziej wyróżniające tytuły, jakie się da.

Obecna generacja konsol stacjonarnych nie pokazała zbyt wielu takich produkcji. Było Flower dla PlayStation 4, było Ryse: Son of Rome dla Xbox One. Była Forza 5 dla XONE, był DriveClub dla PS4, choć spóźnił się o rok. Dzisiaj, po 3 latach od premiery, wracam do tej produkcji będącej Gran TurismoNeed for Speed: Shift w jednym. Czy społecznościowa gra wyścigowa poradziła sobie z byciem społecznościową oraz z faktem bycia produkcją motoryzacyjną? Zapraszam do czytania.

Driveclub czy warto

#UniteInSpeed

Czytając opis gry na pudełku, wiemy, na co się piszemy – piękne wozy, cudowne widoki, poczucie prędkości. Po wrzuceniu płyty do napędu i po pobraniu aktualizacji warto przygotować się na dłuższe posiedzenie przy grze. Zaczynamy od wyścigu wprowadzającego w Mercedesie AMG GT 5. Pogoda zmienia się dynamicznie, a oponenci niechętnie odpuszczają pozycję. Siedząc w kabinie pojazdu i obserwując zmianę oświetlenia, kiedy zawody zaczynamy pod wieczór, a kończymy w ciemnościach, mając jedynie oświetlenie samochodowych reflektorów, można pokochać ten tytuł za cudowną grafikę albo znienawidzić za dość agresywnych przeciwników. Często i gęsto będziemy tracić punkty za to, że mamy kolizję z innymi, zwłaszcza gdy ktoś nas uderzy robiąc manewr podobny do policyjnego PIT.

DriveClub to tytuł startowy PlayStation 4 autorstwa studia Evolution Studios, znanego z innej serii gier ekskluzywnych dla konsol Sony, Motorstorm. Produkcja charakteryzuje się bardzo zręcznościowym stylem prowadzenia, z dowolnością w modyfikowaniu ustawień. Z każdym poziomem odblokowujemy kolejne samochody, czasami możemy pojeździć niedostępnymi póki co pojazdami w ramach określonej imprezy wyścigowej. Tych mamy wiele, zaczynając od oryginalnego zestawu, poprzez kolejne dodawane przez twórców, rozszerzone o pakiet Bikes, zawierający swoje własne zestawy wyzwań dla motocyklistów. Powoduje to, że gra potrafi przykuć do ekranu na wiele godzin, ale robi to dzięki swojej otoczce będącej jednym z najprzyjemniejszych doświadczeń, jakie mogłem przeżyć w moim życiu gracza.

Pamiętam wiele wyścigów z konkurencyjnej serii od Microsoftu, zwłaszcza początek w Montserrat. Tak jak i wtedy, moje oczy ujrzały piękno detali oraz barw, uszy usłyszały mechaniczny ryk setek koni mechanicznych wielu silników. DriveClub jednakże dał mi coś, czego Forza nie potrafiła: radość z jazdy klubowej.

Driveclub czy warto

Drive Together, Win Together

Gra od samego pudełka rzuca takim właśnie sloganem. Od samego startu widać, że DriveClub zbudowany jest wokół interakcji grupowej, czyli klubów. Każdy z nich możemy polepszać, możemy przenieść się też do innego, tworzyć wyzwania konkurencyjnym drużynom oraz odbierać nasze zadania. Z czasem pomagamy naszej drużynie oraz sobie w odblokowaniu pojazdów oraz elementów dekoracyjnych dla samochodu. Żadna produkcja wyścigowa by sobie nie poradziła mając tylko taki tryb sieciowy, dlatego istnieje multiplayer oparty o normalne tory oraz wydarzenia, choć tutaj mocno się obrywa i wygrywają faktycznie mistrzowie kierownicy; nie istnieją żadne ograniczenia dla aut, czyli sami musimy okiełznać maszynę, a tutaj jest co ograniczać. Wybór aut jest dość konkretny, opiera się o różne klasy pojazdów, od hot hatchy po koncepcyjne supersamochody, od Citroëna po Koenigseggi, przez wielu innych znanych producentów maszyn. Torów również mamy wiele dostępnych, a każde DLC do gry dodaje kolejne fajne lokacje oraz kolejne maszyny.

Driveclub czy warto

Drugi na mecie to pierwszy przegrany

Podczas wyścigów dostajemy kilka specjalnych zadań, punktowanych gwiazdkami, oraz coś, co można nazwać wyzwaniami toru, gdzie w określonych miejscach pojawiają się rywalizacje oparte o nasze zdolności utrzymania prędkości, driftu, kontroli toru na zakręcie. Punkty zdobyte w ramach tych zmagań ustawiają nas w globalnym rankingu, dzięki czemu przy kolejnym okrążeniu mamy szansę, że będziemy walczyć z kimś mającym kilka punktów więcej niż nasz rekord. Gra w ten sposób zachęca do ciągłej rywalizacji i nauki toru. Pamiętam, że kilka razy próbowałem pobić czas mojego kolegi i przez 30 minut ciągle jeździłem po tym samym torze oglądając, jak duch jego przejazdu prześladuje mnie, będąc ciągle przede mną o kawałki sekund.

Podczas przejazdów otrzymujemy wyniki za dobry styl jazdy, za precyzję, “za Gomeza!”, za bycie najlepszym podczas zmagań toru. Punkty te przekładają się na poziomy naszego klubu, samochodu, którym jeździliśmy, oraz naszego bohatera. Awansowanie dodaje nam nowe auta oraz nowe malowania dla pojazdów. Są również stosowane do określania naszego miejsca w rankingu graczy.

Driveclub czy warto

Finish Line

Czy DriveClub zasługuje na stan zapomnienia, w jakim obecnie się znajduje? Nie, nie zasłużył na ten los. To jest produkcja doprawdy udana, mająca lekkie niedociągnięcia, ale dająca radość oraz ekscytujące doznania estetyczne. Tryb sieciowy jest naprawdę wart inwestycji w pakiet PS+. Ta gra spowodowała, że pokochałem PlayStation 4 i przestałem się go bać. Polecam każdemu fanowi zręcznościowych wyścigów samochodowych, zwłaszcza kiedy znajduje się na promocji w ramach wyprzedaży na PlayStation Store.

Obecnie gra kosztuje 42 złote. Season Pass dający dostęp do wielu ekscytujących wydarzeń i pojazdów kosztuje 21 złotych. Serdecznie polecam i zachęcam do przeżycia tego samodzielnie. Jeżeli nie chcecie kupować, istnieje specjalna wersja produktu, która jest dostępna dla posiadaczy PS+, jednakże jest ona ograniczona względem pełnej wersji.

Źródło grafik: materiały prasowe Sony

Fan gier strategicznych, symulatorów wojennych oraz gier wyścigowych. Z zamiłowania fan początków przemysłu growego i pseudo znawca historii technologii i gier. Gracz konsolowy pecetowy. Do niedawna sprzedawca gier konsolowych. Prywatnie fan seriali i książek z rosyjskiego nurtu Post-Apo.

Adrian Kozicz

Adrian Kozicz

Fan gier strategicznych, symulatorów wojennych oraz gier wyścigowych. Z zamiłowania fan początków przemysłu growego i pseudo znawca historii technologii i gier. Gracz konsolowy pecetowy. Do niedawna sprzedawca gier konsolowych. Prywatnie fan seriali i książek z rosyjskiego nurtu Post-Apo.