fbpx

Apex Legends – wrażenia z gry. Czy to dobry battle royale?

Ostatnio każdy z wielkich wydawców chce mieć na rynku swoją grę z gatunku battle royale. Electronic Arts jako jeden z nich nie może zostać w tyle. I tak, bez większego medialnego szumu, 4 lutego na serwerach wylądował Apex Legends. I od razu powiem wam – gra jest świetna i jeśli będzie konsekwentnie rozwijana, Epic Games ze swoim Fortnite może zacząć się bać.

Gry od EA mają to do siebie, że można w nie grać jeszcze podczas ich instalacji – ot, kawałek gry dostępny jest, kiedy pobierzemy część danych, reszta pobiera się w tle. Tak też jest z Apex Legends, które gotowe było do uruchomienia jeszcze przed pobraniem całości. Wtedy to gra pokazała mi krótkie, prerenderowane intro i przeprowadziła przez samouczek, prosty i przejrzysty, który poza podstawami poruszania się i strzelania, pokazuje nam, jak wskrzeszać poległych kompanów i jak uruchamiać zdolność specjalną naszej postaci. No właśnie, zdolność specjalna – każdy bohater ma swoją własną, ale poza tym gra się nimi podobnie. Póki co bohaterów jest niewiele, bo tylko ośmiu, ale w przyszłości może się to zmienić. Po samouczku gra przeniosła mnie na ekran startowy, podobny do tego z Fortnite.

apex legends

Zaraz po ekranie startowym odpaliłem pierwszy mecz. Zabiłem trzy osoby, bawiłem się doskonale, a po powrocie do menu głównego otworzyłem skrzynkę z kosmetycznymi rzeczami, otrzymaną za przejście na kolejny poziom konta. Potem odpaliłem kolejny meczyk. I kolejny. Czekanie między meczami jest bardzo krótkie, więc łatwo można wpaść w ciąg i grać kilka godzin, nie zdając sobie sprawy z upływu czasu. Wsiąkłem na dobre, bo gra ma w sobie to coś, co sprawia, że ciężko się od niej oderwać.

Przede wszystkim produkcja ma świetny feeling broni. Dawno nie grałem w tytuł, gdzie dzierżoną w ręku pukawką operowało się tak przyjemnie. Wszystko jest tu zrobione jak należy, lekkie karabiny i bronie energetyczne już przy delikatnym wciśnięciu spustu ochoczo oddają serię pocisków, zaś nieco cięższe strzelby hałaśliwie wyrzucają z siebie pojedyncze naboje. Idealnie współgra to z dopracowanym i płynnym poruszaniem się po mapie. Sama plansza jest zrobiona dobrze, przede wszystkim dlatego, że jest zróżnicowana, jak na standardy gier tego typu.

apex legends

Kolejną rzeczą, która w Apex Legends została wykonana bezbłędnie, jest komunikacja. W produkcji póki co jest tylko jeden tryb – gra w trzyosobowych oddziałach. Granie w trójkę sprawdza się, przede wszystkim dlatego, że zdolności postaci wzajemnie się uzupełniają (ten sam bohater nie może być wybrany przez kilka osób). Konieczność grania z dwiema innymi osobami w zespole nie oznacza jednak konieczności porozumiewania się przez czat głosowy. Gra posiada genialny system oznaczania – możemy pokazać naszym kompanom, gdzie są wrogowie, amunicja lub pancerz, pokazać im miejsce, gdzie warto iść, a także poinformować ich o naszym stanie; a wszystko to za pomocą jednego przycisku.

Już podczas lądowania na mapie gra pokazuje swój kooperacyjny charakter. Spadanie w pojedynkę, aby potem rozłożyć spadochron, nie jest typowe dla dzieł z tego gatunku. Spośród trójki graczy w oddziale gra wyznacza jednego, który będzie odpowiedzialny za to, gdzie wylądują z impetem nasi bohaterzy. Jeśli jednak to komuś nie odpowiada, może wyskoczyć z pojazdu samemu, bez swojego oddziału – jednak nie polecam tak robić, bo wtedy wasze szanse na przeżycie się zmniejszą.

apex legends

Jak na bezpłatny, świeżo wydany tytuł, Apex Legends jest wyjątkowo dopracowane technicznie. Póki co nie spotkałem się z żadnymi błędami, nie mogę też zarzucić wiele działaniu gry. Zarówno na PlayStation 4, jak i na Xboksie One, tytuł celuje w 60 klatek na sekundę i przez większość czasu tak właśnie jest. Niestety, ale na bazowych wersjach konsol, szczególnie na Xboksie One, tytuł działa w dość niskiej rozdzielczości. Największym minusem wersji na konsolę Microsoftu jest fakt, że do działania wymaga abonamentu Xbox Live Gold. Do pecetowej wersji gry nie mam żadnych zastrzeżeń, wręcz przeciwnie – muszę ją pochwalić za mnogość opcji graficznych i możliwość włączenia rozdzielczości dynamicznie skalowanej, dzięki czemu i słabsze sprzęty nie powinny mieć z omawianym produktem problemu. Sama oprawa graficzna też jest w porządku – przyjemna dla oka i czytelna. Jeśli chodzi o sam projekt bohaterów i świata, to jest naprawdę dobrze i nie odniosłem wrażenia, że gram w kolejne battle royale, o którym za moment nie będę pamiętał.

W grze pojawiają się też mikropłatności. Za prawdziwe pieniądze możemy kupić walutę premium, a za tą możemy kupić skrzynki zawierające kosmetyczne modyfikacje broni, kwestie wypowiadane przez nasze postacie i skórki do naszych bohaterów. Niektóre przedmioty można nabyć osobno, jednak są one limitowane i ich oferta zmienia się co jakiś czas. Samych bohaterów możemy nabyć także walutą zdobywaną podczas rozgrywki, więc nie ma tutaj mowy o zaburzaniu balansu. To dość uczciwe rozwiązanie, szczególnie mając w pamięci fakt, że wydawcą gry jest Electronic Arts, które nigdy nie miało szczęścia do mikrotransakcji (pamiętna afera z drugim Battlefrontem).

apex legends

Gra posiada wszystko, żeby stać się hitem – jest darmowa, dopracowana i niezwykle grywalna. Być może w przyszłości pojawi się więcej bohaterów i tryb solo, na co osobiście czekam. Polecam samemu spróbować, bo być może się wciągniecie i zostaniecie z grą na dłużej, szczególnie jeśli macie znajomych chętnych do wspólnego grania.

A wy, co sądzicie o Apex Legends? Dobra gra, czy może kolejny battle royale, o którym gracze szybko zapomną? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!


Dołączcie do naszej grupy Facebookowej – Testerzy Gier – aby dzielić się ciekawymi promocjami z naszą społecznością; zachęcamy także do polubienia naszego fanpage’a, aby być na bieżąco z newsami ze świata gier. Jeżeli lubicie także oglądać recenzje gier, koniecznie zasubskrybujcie nasz kanał YouTube!