THE ALTERS: Last Variable – doktorat z rapidium. Recenzja [PC]

Tym razem zacznijmy nieco inaczej, bo od pytania: Czy też czekaliście?

To pozornie proste pytanie może zaważyć na tym, jakie odczucia będą wam towarzyszyć podczas ogrywania „ostatniej zmiennej” autorstwa 11bit studios.

Świat

Pójdźmy na kompromis: wy przymkniecie oko na moje mocne spoilery z podstawowej wersji gry The Alters – tak, bym mógł nakreślić, o co tu w ogóle chodzi – a w zamian ja nie będę wam za bardzo zdradzał fabuły Last Variable (tak, byście mogli odbyć tę podróż bez żadnego zbędnego bagażu). Powiem tylko o tym, czego dowiadujemy się na samym początku gry, zgoda?

W The Alters Jan Dolski, po katastrofie mającej miejsce na nieznanej z nazwy planecie, budzi się w rzeczywistości, której nikt by mu nie pozazdrościł: pozostał on sam na globie, który poza cennym rapidium ma do zaoferowania tylko śmierć. Sytuacja Dolskiego była nie do pozazdroszczenia, ale jego przełożeni dali mu szansę na przeżycie w postaci możliwości tworzenia swoich alterów, czyli klonów, którzy dokonali w swoim życiu innych wyborów niż oryginalny Jan.

the alters last variable recenzja
Trochę tu się pozmieniało.

Tutaj będzie long story short: udało się! Udało się im! Przy czym Jan „Naukowiec” uznał, że pozostanie na planecie, by zbadać Oazę – jedyne miejsce tętniące życiem, które uodporniło się na zabójczy klimat otoczenia.

Tak rozpoczyna się nasza podróż do zrozumienia, dlaczego Oaza jest tak wyjątkowa, jednak przed wyruszeniem do bazy pasowałoby zebrać drużynę. Jan Naukowiec szybko dochodzi do wniosku, że bez pomocy nie uda mu się rozwiązać tej zagadki. Decyduje się on więc na stworzenie swoich alterów, bo w końcu co może pójść nie tak?

rozgrywka

Pewnie domyślacie się odpowiedzi, ale i tak powiem: bardzo dużo może pójść nie tak. Może nie tak drastycznie jak w podstawce, ale wynik nadal jest inny, niesatysfakcjonujący, niż tego oczekiwał nasz pragmatyczny Jan. Naukowiec wyszedł z założenia, że jeśli będzie tworzył alterów tylko w granicach swego rozgałęzienia, to otrzyma ekipę gotowych na wszystko geniuszy. Rezultat był jednak mniej optymistyczny: ponieważ nowo powstali alterzy okazali się grupą bezsprzecznie uzdolnionych badaczy, jednak niepozbawionych swoich wewnętrznych demonów.

the alters last variable recenzja
Fizyk chyba brał lekcje od Technika w byciu dupkiem…

Mówię o tym, ponieważ pętla gameplayowa pozostaje taka sama: zarządzamy bazą, dbamy o Janów, eksplorujemy okolicę i budujemy potrzebną nam infrastrukturę.

Baza wciąż stanowi serce naszej misji, gdzie będziemy budować moduły, które ułatwią nam życie i pozwolą pchnąć badania do przodu. Co do ekipy alterów, to dbanie o samopoczucie Janów wciąż nagradza gracza chętnymi do pracy i niemarudzącymi członkami załogi.

the alters last variable recenzja
Nowa baza to prezent od Jana Technika.

Eksploracja nie doczekała się zmian, które zatrząsnęłyby całą grą w posadach, a raczej została odświeżona. Zostaje nam oddana do zwiedzenia mapa, na której będziemy szukać surowców i próbek oraz prowadzić badania. W mojej ocenie ten element wciąż wypada najsłabiej w porównaniu do innych mechanizmów, ale nie oznacza to, że jest z gruntu zły. Prosta formuła jest raczej narzędziem do opowiedzenia historii i w tej formie spisuje się świetnie.

Składnikiem gry, który zyskał na jeszcze większym znaczeniu niż w podstawce, jest wydobywanie surowców – a dokładniej nowych surowców. Będziemy musieli najpierw opracować lepsze technologie, by w ogóle móc to robić, a potem spędzimy godziny na ustawianiu rurociągów tak, by wszystko działało bez zarzutu. Co prawda nie naprawia to problemów, o których pisałem wyżej, ale wprowadza świeżość i aktywuje nasze szare komórki.

Grafika i dźwięk

Chciałoby się rzec nihil novi sub sole letali, bo tak naprawdę nie nastąpiły tutaj żadne zmiany. DLC czerpie pełnymi garściami z podstawki, co nie jest według mnie w ogóle problemem. Udźwiękowienie wciąż jest przyjemne, a nowe „zielone tereny” cieszą oko kolorami. Oczywiście powstało wiele nowych assetów i dzięki temu z czasem robi się naprawdę barwnie. Jest to miłą odmianą od tego pumeksowego krajobrazu, który widzieliśmy przez większość w oryginalnej wersji gry.

the alters last variable recenzja
Widzicie? Jest pięknie! Ale przydałby się Jan Hydraulik, by to ogarnąć.

jakość

Grając na PC nie napotkałem żadnych znaczących błędów. Raz tylko musiałem wczytać grę na nowo, gdyż jeden z moich alterów uznał, że go po prostu nie ma. Żadnych znaczących spadków wydajności czy przycięć – po prostu niczym nieskrępowana rozgrywka.

Jest jednak łyżka dziegciu w tej beczce rapidium, ponieważ ogrywanie Last Variable zacząłem od odpalenia go na Steam Decku – i chciałbym co nieco teraz o tym opowiedzieć. Na początku gra utrzymywała ten sam poziom, co w podstawowej wersji, ale z czasem zacząłem napotykać błędy drobne i te trochę większe.

the alters last variable recenzja
Owocowe czwartki, luźne piątki i praca w młodym, dynamicznym zespole!

Do pierwszej grupy usterek niewątpliwie należy fakt, że przez całą grę alterzy w rozmowach byli „siwi”. Obstawiam tutaj błąd wczytywania tekstur i po jakimś czasie zacząłem to zupełnie ignorować, ponieważ nie wpływało to na rozgrywkę. Do drugiej grupy, tej zawierającej już mniej zabawne bugi, mogę zaliczyć sytuacje, w których gra zaczynała mi się ścinać na kilka, kilkanaście sekund, kiedy wychodziłem na zewnątrz lub próbowałem szybko podejrzeć menu zarządzania bazą. Szybkie wczytanie poprzedniego zapisu naprawiało ten błąd i mogłem kontynuować rozgrywkę bez problemów, aż do momentu, kiedy sytuacja znowu się powtórzyła… Myślę, że błędy te zostaną załatane w najbliższych patchach, ale chwilowo polecam zapoznać się z tytułem na konsolach lub PC, a granie na Steam Decku zostawić sobie na później.

Ocena

Wróćmy teraz do pytania, które zadałem na początku niniejszej recenzji: CZY CZEKALIŚCIE? Ja i owszem, a ponieważ podstawowa wersja gry oczarowała mnie swoją fabułą i mechanizmami, to DLC jest dla mnie jej wspaniałym rozwinięciem. Dostajemy więcej tego samego, w trochę usprawnionej wersji, a fabuła znów dowozi. Ba, uważam, że znów jest ona najmocniejszym punktem. Zmiana protagonisty (oryginalnego Dolskiego) na pragmatycznego Jana Naukowca istotnie zmienia nasze podejście do świata gry. W końcu całkowicie inaczej steruje się postacią, która chce tylko uciec, a inaczej taką, która pragnie zostać i rozwikłać tajemnice tej pięknej acz śmiercionośnej planety. Czy to oznacza, że gra jest lepsza? W mojej opinii nie, ale wciąż trzyma poziom i potrafi uderzyć w miękkie podbrzusze (albo serce) w stylu 11bit.

A co z tymi, którzy nie czekali? Cóż, jeśli nie przekonała ich podstawka, to i dodatek tego nie zrobi, ponieważ w gruncie rzeczy trzon rozgrywki się nie zmienił. Nie da się z tym polemizować, jednak uważam, że danie szansy The Alters może nagrodzić nas wejściem w naprawdę ciekawy i unikalny świat.

The Alters, czyli kosmiczne alternatywki. Recenzja [STEAM DECK]

The Alters >LAST_VARIABLE
8.0/10
  • Świat: 9/10
  • Rozgrywka: 8/10
  • Grafika: 8/10
  • Dźwięk: 8/10
  • Jakość: 7/10
Last Variable mogę porównać do dokładki pierogów. Jedyne, co może nas przykrego spotkać, to przejedzenie, ale myślę, że większość wciąż ma miejsce na jeszcze jednego pierożka. 😉

Platforma testowa PC

  • Procesor: Intel i7 14700F
  • Grafika: GF RTX 4070 Ti
  • Pamięć: 16 GB DDR4
  • System: Windows 11
  • +Fabuła znów dowozi
  • +Relacje między alterami
  • +Poprawiono elementy eksploracji…
  • …jednak wciąż, dla niektórych, te zmiany mogą być zbyt płytkie
  • Więcej błędów na starcie niż w podstawce

Jak oceniamy gry?

Jeden komentarz do “THE ALTERS: Last Variable – doktorat z rapidium. Recenzja [PC]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *