fbpx

Tester Konwentów: Pyrkon z perspektywy Pierwszoroczniaka

Jeżdżę na Ponymeety, bywam na Coperniconie, ale na Pyrkonie nigdy wcześniej nie byłem. Zawsze coś wychodziło i nawet jak miałem plan, to nie szło. Dzięki kooperacji i wspólnym wysiłkom redakcji, w końcu mogłem pojechać i opisać wszystko z perspektywy nowej osoby, nawet opisać nieco pobliskich fajności.

Tester Konwentów zaprasza do swojej relacji, jak zawsze rozbudowanej.

Tester Konwentów i Komunikacja Miejska

Do Poznania dojechałem koło 8:00, straszony Kolejkonem i perspektywą stania cały pontyfikat. Szczęśliwie, moja ekipa miała już wymienione bilety na identyfikatory, więc spokojnie mogliśmy ominąć wszystko i wskoczyć innym wejściem. Niestety, aby móc to zrobić, musiałem odebrać bilet. Wymagało to wyprawy do innego obszaru miasta, prawie się zgubiłem szukając przystanku, ale jako doświadczony spacerowicz znalazłem swoje przejście. Poznań ma piękną Starówkę. Akurat trafiłem na moment, jak wszystko się otwierało. Odebrałem swój identyfikator i dość szybko odkryłem pewien bonus kryjący się za identyfikatorem – jest automatycznie biletem komunikacji miejskiej! Dzięki pewnym zamieszaniom, na teren weszliśmy nieco inną drogą niż trzeba, ale to żaden problem, schody były nieco później.

Tester Konwentów kontra Sleeproom

Sleeproomy podzielono na kilka obszarów na dwóch rozległych pawilonach. Rozwiązanie doskonałe, ale instrukcje gżdaczy powodowały, że wielu ludzi szło w nieodpowiednie miejsca. Na szczęście, ulokowaliśmy się ekipą i już się rozpakowaliśmy. Kiedy już się rozpakowaliśmy, większość miejsc była zajęta. Uchwycono nawet mój zachwyt skalą. Sleepy są bardzo przyjemne i nie czułem niebezpieczeństw z nimi związanych, ale nadal czujność była ważna.

Mój zachwyt sleepem

Tester Konwentów wśród Atrakcji

No, to teraz do ważnej części. Bo nie przyjechaliśmy spać i rozbijać się zbiorkomem. Atrakcji było dość dużo, choć w opinii doświadczonych Pyrkonowiczów było ich nieco mniej niż w poprzedniej edycji. Na początek zacznijmy od zakupów. Wystawców było sporo, z bogatym asortymentem koszulek, przypinek i kubków. Kubku COD WWII, ja cię dorwę kiedyś. Dodatkowo, można było potestować kilka planszóweczek przed zakupem, wiele puszczono jako prawdopodobne prototypy.

To teraz naturalnie, warto przejść do planszóweczek. Zebraliśmy się ekipką w nocy i sobie pograliśmy nieco. Wybór gier był spory, ludzi również sporo. Przy naszej grupie ośmiu osób, znalezienie planszóweczki było trudne. Co zwycięstwo i oklaski, klaskała cała sala, co było fajnym i budującym atmosferę zachowaniem.

Widok z wysoko osadzonego punktu na obszar wystawców.

Nie mogło nas również zabraknąć w strefach Sci-Fi oraz Fantasy. Wybraliśmy się, by zbadać wrak rozbitego TIE oraz usiąść w Kantynie, podziwiając zahibernowanego Hana Solo. Udało nam się nawet odtworzyć pojedynek z For Honor, choć z powodów oczywistych, walka była wolniejsza, dłuższa i nie przerywała z powodu problemów z internetem.

Prelekcje niestety nas ostro omijały. Z powodu problemów w oznaczeniach sal, najbardziej interesująca nas prelekcja nas ominęła. Ale i tak na jedną prelekcję się dostałem. I to taką fajną, bo o mitologii greckiej, więc ten punkt też mam zaliczony.

Fotka z cosplayerem to ważna zdobycz dla każdego konwentowicza. Zwłaszcza, gdy cosplayer jest naszym fanem.

Tester Konwentów i Hala Bloku Gier Elektronicznych

Jako redakcja portalu o grach musieliśmy zawitać i tam. Nie nie dałoby się inaczej. Najmocniej rozbudowanym stoiskiem było stoisko Nintendo. Możliwość pogrania na Switchu w trybie zadokowanym albo w trybie wolnym. Porozstawiano również 3DS-y2DS-y i można było pograć w najnowsze produkcje przeznaczone dla nich. Dla Switcha oferowano między innymi DOOM-a, Splatoon 2Mario Kart 8 Deluxe.

Switch i DOOM, niebanalne połączenie, które wyszło całkiem spoko

Dla fanów nieco starszego brzmienia zaproponowano sekcję retro, gdzie można było posiedzieć przed między innymi C64 albo SEGA Genesis i pograć sobie w coś fajnego. Mnie oczywiście przyciągnęło Nintendo 64Mario Kart 64, choć zawiodłem się leciutko na stanie mojego kontrolera.

Byli również pecetowcy i ich obszary od MSI oraz Komputronika. Najmocniejsze maszynki produkowały duże ilości FPS-ów i zaciekłe pojedynki w Fortnite oraz LoL-a. Widać było zainteresowanie, choć mam wrażenie że słabe w porównaniu z Hearthstone.

Tak, znana karcianka również miała swoje wydzielone miejsce. Stylizowane na karczmę, gdzie każdy mógł sobie usiąść przy tablecie z przyjaciółmi i zagrać jednego. Stoisko było pełne atrakcji (zresztą, każde stoisko było w stanie zagwarantować kilka dni dobrej zabawy) i było bardzo popularnym blokiem hali. Oczywiście, nie tak popularnym jak Centrum Nintendo.

Stoisko Hearthstone zawsze było mocno obleganym punktem

Tester Konwentów kontra Jedzenie

O dziwo, na konwencie trzeba jeść. Na naszej ukochanej hali pewna znana marka zupek chińskich i puree ziemniaczanego oferowała dość sycący kubeczek ziemniaczanej papki. Trzeba przyznać, ładował nieźle energią, ale czasami człowiek chce więcej. Nasze kroki skierowały się w stronę stoiska gastronomicznego i dość szybko nauczyliśmy się, że kanapka jest droższa od piwa. To tłumaczy, czemu dużo ludzi piło piwo a nie jadło kanapek. W końcu znaleźliśmy sobie miejsce poza terenem konwentu.

Ale rano chodzenie do restauracji typu fast-food? Niee, nie, nie. A może lepiej zjeść sobie płatki różnego rodzaju? Taaak. Zebraliśmy się w cztery osoby i wybraliśmy się na cudowne śniadanie do CornAir. Co prawda miejsce nieco oddalone od terenu konwentu, ale warte odwiedzenia. Od samego wejścia bije atmosfera pokoju typowego amerykańskiego nastolatka z lat 80. Wybór płatków ogromny. Jednego dnia jedliśmy mocno piankowe płatki, innego mocno owocowe a i tak dotknęliśmy tylko kawalątka oferty. W oczekiwaniu na płatki oglądaliśmy rozbudowaną kolekcję filmów VHS przyczepionych do ściany i podziwialiśmy kolekcję pudełek z płatkami. Niektóre można było sobie nawet do domu kupić. W ramach promocji, można było dostać 10% rabatu albo darmową kawę. Po takim zastrzyku energii, można było śmiało ruszać w Pyrkonowy bój.

Wnętrze CornAir od razu zachwyca klimatem i wyborem płatków. Mnie od razu przyciągnęła schowana za nami Gra Telewizyjna

Tester Konwentów robi Podsumowanie

Pyrkon to świetne wydarzenie o bardzo fajnej skali. Te 3 dni były dla mnie wystarczające, by zrozumieć popularność tego wydarzenia. Czy jednak 120 złotych to dobra cena za 3 dni biegania po całym obszarze i szukania czegoś do roboty? Zostawiam was samych z tym pytaniem i jednocześnie zapraszam do wstępowania do naszej grupki na Facebook oraz do oglądania naszych filmów na YouTube, gdzie pojawi się pewnie wideorecenzja naszego wyjazdu.

Fan gier strategicznych, symulatorów wojennych oraz gier wyścigowych. Z zamiłowania fan początków przemysłu growego i pseudo znawca historii technologii i gier. Gracz konsolowy pecetowy. Do niedawna sprzedawca gier konsolowych. Prywatnie fan seriali i książek z rosyjskiego nurtu Post-Apo.

Adrian Kozicz

Adrian Kozicz

Fan gier strategicznych, symulatorów wojennych oraz gier wyścigowych. Z zamiłowania fan początków przemysłu growego i pseudo znawca historii technologii i gier. Gracz konsolowy pecetowy. Do niedawna sprzedawca gier konsolowych. Prywatnie fan seriali i książek z rosyjskiego nurtu Post-Apo.