Coffin Dodgers na Nintendo Switch [recenzja]

Chyba mam pecha do gier wyścigowych. Najpierw ogrywałem nijakie Super Toy Cars, a teraz to. Ciekawy pomysł zmarnowany średnim wykonaniem.

ŚWIAT

Wyobraźcie sobie spokojne, senne miasteczko. Daleko od zgiełku wielkich miast, od problemów współczesnego świata. Takie miejsce gdzie wszyscy się znają. To właśnie miejsce akcji Coffin Dodgers. Sielanka dość szybko się kończy… wraz z przybyciem śmierci. Nasz klasycznie przedstawiony bohater (wysoki, w kapturze i z kosą) postanawia wypełnić swoje obowiązki na siedmiu staruszkach. Ci jednak proponują mu układ: jeśli wygra cykl wyścigów to ich dusze będą należeć do niego. Jeśli nie – puści zwycięzcę wolno. Powiem Wasz szczerze, że gdy pierwszy raz zapoznawałem się z tłem fabularnym tej gry byłem niesamowicie pozytywnie zaskoczony. W końcu niemal nikt nie sili się na fabułę w tego typu grach, a tu w dodatku całość jeszcze brzmi całkiem zabawnie.

Rozgrywka

Gra składa się z kilkunastu wyścigów podzielonych na kilka grup. By przejść do następnej wystarczy uzbierać dostateczną ilość punktów poprzez wygrywanie kolejnych etapów. Na starcie ośmiu zawodników jest niemal bezbronnych (uzbrojonych tylko w solidne, drewniane laski, którymi da się okładać wrogów), ale z czasem mogą znaleźć na torze różne narzędzia zagłady takie jak rakiety, pistolety czy chociażby plamy oleju. Każdorazowo za wyeliminowanie za ich pomocą przeciwnika otrzymujemy punkty doświadczenia, co przekłada się na ilość otrzymanego złota po zakończeniu każdego etapu.

Za zebrane monety możemy rozbudować nasz pojazd, co niestety niezbyt przydaje się w grze. Jedynym ulepszeniem jakie naprawdę przydało mi się podczas rozgrywki było zwiększenie ilości broni jakie jednocześnie mogłem nosić z standardowej jednej do dwóch. Zresztą monet podczas całej zabawy zdobywamy dość mało, więc, by maksymalnie ulepszyć pojazd należałoby kilkukrotnie powtórzyć kampanię. Po jej zakończeniu tak naprawdę nie ma w grze nic więcej do roboty, ponieważ twórcy zdecydowali się dać do wyboru tylko kampanię, pojedynczy wyścig i swobodną jazdę po miasteczku. Ta ostatnia to prosty cykl misji z gatunku „przynieś A do B”. Po kilku minutach testów miałem tego trybu serdecznie dość.

GRAFIKA

Trudno napisać mi coś pozytywnego o grafice. Jest ok, choć wygląda na produkcję sprzed kilku lat, którą zresztą jest. Rozumiem, że twórcy postawili na kreskówkową oprawę graficzną, ale mogliby postarać się o więcej detali i dopracowanie jej, zwłaszcza, że pierwotna wersja tejże gry nie jest niczym nowym.coffin dodgers

DŹWIĘK

Pewnie mi nie uwierzycie, ale od strony muzycznej jest jeszcze bardziej nijako niż w przypadku grafiki. Niewpadające w ucho proste melodie nie przeszkadzają w rozgrywce, ale też nie zapadają w pamięć. Prawdopodobnie zapomnicie o nich kilka minut po wyłączeniu gry.

JAKOŚĆ

Paradoksalnie trudno przyczepić się do technikaliów. Gra mimo swojej nijakiej oprawy graficznej działa płynnie, brakuje jakikolwiek błędów graficznych, zaś postacie wyposażono w ciekawy system kolizji, który możecie podziwiać na jednym ze zdjęć zamieszczonych w tej recenzji. Trochę mierzwi toporność sterowania, bo bardzo łatwo wylądować na barierkach, ale po kilku wyścigach wyrobicie się na tyle by ignorować ten problem. Dużo gorzej jest ze sztuczną inteligencją przeciwników. Ci zazwyczaj jeżdżą jak ostatnie fajtłapy a zdobycie pierwszego jest tylko formalnością, lecz od czasu do czasu postanawiają dać nam lekcje pokory i po pierwszym okrążeniu odstawiają nas na tyle, że nie mamy szansy na ich dogonienie. To dość frustrujące, bo może się to zdarzyć zarówno na samym początku rozgrywki, jak i na jej końcu. Pozostaje tylko marzyć o stopniowo rosnącym poziomie trudności.

coffin dodgers

OCENA

Coffin Dodgers to paskudna próba wyciągnięcia pieniędzy o właścicieli Nintendo Switch. Trzy lata jakie minęły od premiery tej gry na innych platformach zostały całkowicie zmarnowane przez twórców tej gry. Miałem szczerą nadzieję, że najnowsza wersja będzie tą najbardziej dopracowaną. Liczyłem na nowe tory, więcej broni i poprawę grafiki. Dostałem to samo co trzy lata temu. Nie jestem w stanie Wam polecić tego tytułu.

Coffin Dodgers
25/50
  • Świat: 6/10
  • Rozgrywka: 4/10
  • Grafika: 5/10
  • Dźwięk: 5/10
  • Jakość: 5/10
Coffin Dodgers zapowiadało się na przyjemną alternatywę dla Mario Kart. Niestety nic z tego nie wyszło.

Platforma testowa NS

  • +Pomysłowa fabuła
  • Krótka
  • Brak zmian w stosunku do innych wersji

Jak oceniamy gry?

Klucz do recenzji dostarczyła firma Milky Tea Studios. Dziękujemy!

Maciej Kwiatkowski

Prosty recenzent, miłośnik kobiet.

Maciej Kwiatkowski

Maciej Kwiatkowski

Prosty recenzent, miłośnik kobiet.