Cosplayerka Ashe oburza studentów warszawskiej uczelni

Myśleliśmy, że doczekaliśmy czasów, w których cosplayer będzie mógł pokazać się na jakiejś imprezie i nie wzbudzić taniej sensacji? Myliliśmy się. Najwyraźniej niektórzy studenci warszawskiego WMiM nie podzielają tej opinii.

Wszystko zaczęło się, kiedy na targach pracy zorganizowanych przez ich wydział pojawiła się, ni z tego, ni z owego, cosplayerka przebrana za Ashe. Jak się szybko okazało, miała ona reklamować uczelniany turniej w League of Legends. Natychmiast podniosło się oburzenie wśród części studentek, a sprawa trafiła do dziekana.

Niektórym studentkom tej uczelni najwyraźniej nie spodobało się, że dziewczyna “reklamuje urodą” coś w miejscu, w którym umysł powinien górować nad wyglądem. Szkoda tylko, że rykoszetem dostaje się dziewczynie, która nie zrobiła nic złego.

wmim cosplayerka
Cosplayerka niezgody

Dziekan stanął po stronie studentek, wysyłając maila, w którym potępił sprowadzanie kobiet do obiektów specjalnej troski, nad którymi trzeba się poużalać i stworzyć im sztuczne środowisko, w którym mogłyby realizować się zawodowo. Odpowiadał tym samym na skargę, która wyraźnie wskazywała na to, że owa cosplayerka w holu była solą w oku studentów i studentek, nazwana przez skarżącą studentkę “półnagą” (zerkam na zdjęcie i nijak nagości nie widzę…) – dość, by powiedzieć, że było to podobnież w dobrej wierze i miało sygnalizować “drobnostkę, będącą częścią większego problemu”.

Wszystko pięknie, tylko cosplay nie jest wyłącznie chęcią reklamowania własnego ciała. Strój wymaga własnoręcznego przygotowania, zaś całość musi współgrać ze sobą. To oznacza, że – najwyraźniej – sprowadzanie cosplayerek do roli seksualizujących laleczek jest nie tylko niewłaściwe, ale i przeciwskuteczne.

Większość studentów na grupie kpi sobie jednak z całej sytuacji i uważa, że jest to burza w szklance wody. W istocie, nie sposób się z nimi nie zgodzić, ale nie ma wątpliwości, że wszystko skrzywdziło nieco dziewczynę, która zabłądziła na uczelni, reklamując turniej.

Wstyd, moje panie, wstyd.

przyp. red. Nie trzeba było długo czekać na efekty.

Emilia Wyciślak

Polonistka, entuzjastka fantastyki, graczka RPG. W wolnym czasie, którego nie posiadam, pochłaniam dziesiątki książek, gier, filmów i seriali.

Emilia Wyciślak

Emilia Wyciślak

Polonistka, entuzjastka fantastyki, graczka RPG. W wolnym czasie, którego nie posiadam, pochłaniam dziesiątki książek, gier, filmów i seriali.