fbpx

Czy słoń przynosi szczęście? Test gry Yono and the Celestial Elephants

Słonie to bardzo interesujące stworzenia. Te trąby co mają to fajne są nie tylko jako pomoc przy myciu się i jedzeniu, ale także ze względu na to, jakie imponujące dźwięki wydają. Według wielu ludzi słonik w salonie to oznaka szczęścia i powodzenia. Dla niektórych, te potężne trąbiaste stworzenia to symbol pamięci i nieustępliwości. Dla wielu oznacza radość i nadzieję oraz wytrwałość. W starożytności uznawało się, że ultra wielkie, gigantyczne słonie w spółce z żółwiami trzymają Ziemię, żeby nie spadła w nicość. Zawsze w moim sercu jest odcinek Pingwinów z Madagaskaru, gdzie „Komandosi” pomagają swojemu Burtowi w zemście na chłopczyku od piszczałki i stwierdzenie „słonie mają pamięć”. W ostatnim czasie dane mi było przetestować grę studia Neckbolt, Yono and the Celestial Elephants. Czy twórcy mieli w swoim biurze takiego spoko Trąbalskiego? Dowiecie się tego z mojej recenzji gry.

Świat

Według podań oraz informacji z początku gry, słonie powstają z gwiazd raz na jakiś czas jako ważne postacie w ważnej chwili. Tworzyły rasy, przenosiły góry. Pojawiają się, gdy jest wielki problem. Podczas naszej przygody mamy możliwość przejścia się przez dość duży obszar, bardzo zróżnicowanych lokacji. Mamy trzy większe miasta, oparte o rasę zamieszkującą teren, jedną wioseczkę będącą fajnym wprowadzeniem do gry oraz wiele lochów. Pomiędzy miastami oraz „drogami dojazdowymi” możemy się poruszać korzystając z sieci kolei, pełniących rolę huba w razie śmierci.

yono recenzja

Mamy trzy rasy w grze:
– Ludzie, którzy panują nad większością świata przedstawionego. Narzucają swoje wymogi, często doprowadzają do wymuszeń oraz narzucają swoje prawa w obcych miastach.
– Bonewrighty, powstałe na uświęconej przez jednego z poprzednich słoni ziemi, początkowo polegli bohaterowie Wielkiej Bitwy Braci, teraz zwykli umarli ludzie. Powstają dzięki kwiatowi powstałemu na uświęconej ziemi.
– Mekani, roboty, które wyzwoliły się setki lat wcześniej spod władzy ludzi, uciekły w odległe tereny i założyły tam nowe miasto, Freehaven.

Naszym bohaterem jest Yono, niebieski słonik. Jest młody, nie wie wielu rzeczy oraz jest dość naiwny, ale ma wielkie serce, długą trąbę i wielką moc. Zaraz po zderzeniu z ziemią spotykamy Sundarę, niesforną małolatę. Prowadzi nas ona do wietrznego Windhill. Tutaj poznajemy zasady głównych mechanik gry, takich jak nabieranie rzeczy trąbą oraz działanie poszczególnych typów ataków. Podczas naszej wędrówki dostajemy bardzo ważne zadanie: musimy odnaleźć zaginioną księżniczkę, córkę królowej ludzi. Władczyni o porwanie podejrzewa pozostałe rasy.

W czasie podróży w poszukiwaniu księżniczki, pomagamy w przywróceniu błogosławieństwa nieumarłym oraz pomagamy w przywróceniu mechanicznym istotom wolności od korupcji. Przez ten czas pomagamy również zwykłym mieszkańcom miast w rozwiązywaniu spraw. Przykładowo pomagamy w odbudowaniu zaginionego księgozbioru wiedzy o słoniach (dzięki czemu odkrywamy historię tego gatunku) albo pomagamy zakochanym w kontakcie ze sobą.

Rozgrywka

Yono and the Celestial Elephants to reprezentant gier logicznych, choć nie robi tego tak, jak można by było pomyśleć. Rozgrywkę prowadzimy na pomniejszych planszach, składających się z bloków różnych elementów. Czasami są to zwykłe przejścia, czasami są to „mini areny” z kilkoma wrogami albo prosta łamigłówka oparta o dostępne możliwości. Czasami dochodzi do sytuacji, gdzie gra nakłada nam ograniczenia, żebyśmy nie mogli popsuć sobie rozgrywki. Plansze ułożone są w rzucie zbliżonym do izometrycznego, co wymusza inny sposób sterowania.

yono recenzja

I teraz niestety trafiamy na pierwszą gigantyczną wadę gry. Sterowanie potrafi być bardzo irytujące. Bardzo często gra gubiła jakąkolwiek precyzję. Zdarzały się sytuacje, gdzie moja postać miała pójść w odpowiednie miejsce i rzucić przedmiotem, ale zamiast skręcić, jak należy, uznawała, że pójdzie tak jak jej się widzi.  Gra pozwala na skupianie celu, ale nie pomaga to w sytuacji, gdy idziemy przez mosty albo inne platformy wymagające celności. Oczywiście, dodano również opcję dostosowania kąta do sterowania, żeby zniwelować problemy o których mówiłem, ale grze zdarza się „zapomnieć” konfigurację.

Zagadki w Yono and the Celestial Elephants są w większości proste, czasami zdarza się utrudnienie w postaci plujkowych węży albo innych goblinów, które trzeba pokonać. W tej sprawie oddano nam kilka metod walki. Możemy zasadzić wrogowi na odmułkę z dyni, strzelić z jakiegoś przedmiotu w trąbie (musimy je najpierw zebrać na planszy) albo spowodować wypadek korzystając z pułapek.

Zagadki poboczne mogą dać nam ulepszenie zdrowia dla naszej postaci. Za 4 znajdźki poszerzające zdrowie dostajemy jeden dodatkowy kafelek zdrowia. W drodze możemy również zebrać monetki pozwalające na zakup skórek dla słonia. Chcieliście być Darthem Maulem, ale z trąbą i kością słoniową? Tutaj możecie. A może wolicie głównego bohatera filmu Auta? Też tu jest. Tak samo jak wiele „klasycznych” motywów dla naszego trąbostwora. Dodatkowo, z czasem możemy odkrywać kolejne opowieści związane z poprzednimi słoniami.

Grafika

Grafika przywodzi na myśl The Legend of Zelda The Wind Waker swoją specyficzną, lekko infantylną stylistyką. Lokalizacje są wykonane starannie oraz dość szczegółowo. Początkowo nie podobał mi się styl modelowania twarzy, dający ludziom nosy jak u kaczki, ale po jakimś czasie nawet zaczęło mi się podobać. Planowanie przestrzeni plansz oraz zagadek również jest wykonane poprawnie. Lokacje są ze sobą powiązane, tak samo kolory dla poszczególnych obszarów. Zwłaszcza podobał mi się obszar Acorn Woods, przypominał złotą jesień. Barwy są żywe, sprawiają radość. Postacie mają pogodne stroje oraz wyglądają klawo. Roboty wyglądają jak połączenie dzisiejszych możliwości robota z wizją robota lat 50.

Dźwięk

Od samego wejścia jest przyjemnie. Główny motyw gry zdarza mi się czasami nucić. Muzyka jest dopasowana i mimo monotonii nie irytuje. Dźwięki również są dodane poprawnie, nie dochodzi do dziwnych zdarzeń. Dźwięki naszego bohatera są dźwiękami typowymi dla słonika. Rozpoczynając rozmowę, postać może się do nas odezwać i ładniuchnym jest słuchanie przedstawicieli Mekanich, ich „plik-plok” jest bardzo śmieszny. Muszę przyznać, warstwa audio-wizualna jest dobrze dobrana i dobrze leży w tym komplecie. Pod względem wyglądu i głosu grze nie można niczego zarzucić, bo robi swoją robotę idealnie.

Jakość

Jak wiecie (albo nie wiecie, nie wiem), jestem amatorskim speedrunnerem (przeczytajcie na czym polega speedrunning). Z byciem takim człowiekiem wiąże się także inna rzecz: gotowość do bugowania gry.

Niestety, tutaj Yono and the Celestial Elephants zawodzi mnie bardzo mocno. Kilka razy w wyniku błędu detekcji kolizji wyleciałem poza mapę, ponieważ gra nagle przerzuciła mnie przez cały labirynt skrzynek na skraj planszy. Zdarzały się sytuacje, gdzie po śmierci wracałem na obszar obecnej planszy, mając 0 punktów zdrowia. Innym razem załadowano mi zupełnie inną planszę, w wyniku czego podczas zabawy przy samym końcu danej planszy lądowałem w pierwszej miejscowości i musiałem kilka minut wracać tam, gdzie byłem, ponieważ gdzieś wymagane było wykonanie ponownie serii zagadek. Mam nadzieję, że twórcy pracują nad łatkami, ponieważ ten naprawdę dobry tytuł cierpi na fakcie niedopracowania.

Ocena

Yono and the Celestial Elephants to tytuł bardzo klawy, przyjazny dla najmłodszych, ale i rodzic znajdzie coś dla siebie. Przy grze nie nudziłem się, po 7 godzinach jestem w około 80% ukończonej fabuły, robiąc dużo głupot po drodze. Niestety, tak jak wspominałem, gra cierpi na bardzo dużo problemów na wielu płaszczyznach. Problemy z zapisem ustawień, wykrywaniem kolizji obiektów oraz sterowanie będące raz ok a innym razem irytujące.

Yono and the Celestial Elephants zasługuje na wiele ciepłych słów ze względu na fabułę, która nie jest arcydziełem na miarę fabuły Metro Last Light, ale zapewnia logiczne i solidne powody, dlaczego tu jesteśmy, co robimy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Czy słonik stał w biurze developerów gry? Uważam, że tak, był tam.

Jeżeli jesteście gotowi na porcję solidnej zabawy, to zapraszam na stronę dystrybutora i zakupienie tytułu. Egzemplarz testowy otrzymaliśmy dzięki uprzejmości serwisu GOG.com. Zapraszamy również na naszą grupę na Facebooku, nasz fanpage na Facebooku oraz kanał na YouTube.

Ocena Testera: 44/50

Platforma testowa:

  • Świat: 10/10
  • Rozgrywka: 9/10
  • Grafika: 10/10
  • Dźwięk: 10/10
  • Jakość: 5/10
  • Procesor: Intel Core i3-2120
  • Grafika: Sapphire Radeon HD7850 1GB
  • RAM: 8GB DDR3
  • Dysk: HDD
  • OS: Windows 10 Pro
  • Monitor: BenQ G925HDA

Plusy:

Minusy:

  • Kolorowa i pogodna oprawa graficzna
  • Strona muzyczna jest bardzo fajnie zrobiona
  • Projekt plansz jest sensowny
  • Fabuła jest interesująca oraz spójna
  • Sterowanie czasami sprawia problemy
  • Niedociągnięcia techniczne są bardzo duże
  • System szybkiej podróży działa fajnie, kiedy umierasz, “grasz w ruletkę miejsca powrotu do gry”

Fan gier strategicznych, symulatorów wojennych oraz gier wyścigowych. Z zamiłowania fan początków przemysłu growego i pseudo znawca historii technologii i gier. Gracz konsolowy pecetowy. Do niedawna sprzedawca gier konsolowych. Prywatnie fan seriali i książek z rosyjskiego nurtu Post-Apo.

Adrian Kozicz

Adrian Kozicz

Fan gier strategicznych, symulatorów wojennych oraz gier wyścigowych. Z zamiłowania fan początków przemysłu growego i pseudo znawca historii technologii i gier. Gracz konsolowy pecetowy. Do niedawna sprzedawca gier konsolowych. Prywatnie fan seriali i książek z rosyjskiego nurtu Post-Apo.