Super Toy Cars na Nintendo Switch [recenzja]

Jestem wielkim fanem serii Micro Machines, dlatego też gdy tylko usłyszałem o Super Toy Cars, zapragnąłem je mieć.

Po kilku godzinach z tym tytułem nie wiem, czy warto było folgować swoim zachciankom, ale po kolei (jak powiedział kat do skazanych na ścięcie więźniów).

ŚWIAT

Zgodnie z standardem ustanowionym przez małe maszyny, naszą przygodę zaczynamy od wyboru auta, a następnie jednego z kilku wyścigów. Jeśli nigdy mieliście przyjemności grać w podobnego typu produkcje, usilnie zalecam wam ukończenie samouczka. Nie jest on zbyt rozbudowany, ale bardzo dobrze tłumaczy podstawy.

Główna „kampania” złożona jest z kilku „kostek”. Każda z nich symbolizuje sześć wyścigów o dość zbliżonym poziomie trudności. Zielone są dla początkujących, niebieskie dla średnio zaawansowanych, ostatnie dla weteranów (o ile można tak nazwać ludzi, którzy spędzą z tą produkcją dużo czasu, bo jak dowiecie się za chwilę, będzie to dość trudne). Wyścigi toczymy w najróżniejszych lokacjach, począwszy od wypełnionych po brzegi słodyczami stołów, aż do warsztatów z leżącymi tu i ówdzie śrubkami.

Rozgrywka

Początkowo miałem niesamowicie duży problem z modelem jazdy. Teoretycznie najbliżej mu do takiego Need for Speeda, ale z driftem definitywnie było coś nie tak. Po kilku wyścigach znalazłem źródło problemów. Gra próbuje promować swój autorski system driftowania, który jest dość nieintuicyjny. Dopiero po zmianie go na bardziej klasyczny (czytaj: wymagający użycia hamulca), jeździło mi się całkiem nieźle. Niestety przyzwoity system jazdy nie powoduje, że warto dłużej zostać z tą produkcją. Trasy są dość podobne do siebie i konia z rzędem temu, kto po kilku przejazdach będzie mógł wskazać swoje ulubione tory. Po prostu nie zapadają one w pamięć.

Co gorsza, z dostępnych w grze samochodów, które różnią się od siebie nie tylko w teorii, ale i w praktyce, warto kupić może ze dwa. Pierwszy pojazd, jaki dostaniemy na starcie, powinien wystarczyć do swobodnego zwycięstwa w „zielonej kategorii”. Nie sprawdza się również tuning autek, bo jedyną widoczną zmianą jest zmiana karoserii. Nie czuć różnicy między podstawowym modele danego auta a jego maksymalnie rozbudowaną wersją. Dobrze, że po przejściu kilku wyścigów pieniędzy nam nie brakuje i możemy śmiało szaleć w sklepie.

GRAFIKA

Grafika nie wygląda zbyt dobrze. Ot, poprawne wykorzystanie silnika Unity. Całości nadano lekko kreskówkowego rysu, ale jakoś nie trafiło to do mnie. Po zagraniu w Mario Kart 8 trudno przesiąść się na niezbyt szczegółowe modele aut i zbudowane z dobrze widocznych brył obiekty na mapie. Bardzo brakuje mi lepszej jakości grafiki, bo ta obecna w grze zbyt mocno wskazuje na budżetowość produkcji.

Dźwięk

Paradoksalnie, dźwięk to najmocniejsza część tej produkcji. Proste, lekkie popowo-rockowe melodie, które przygrywają nam podczas wyścigów, są naprawdę przyjemne i czasem łapałem się na tym, że sprawdzałem, jaki utwór właśnie leci w tle.

JAKOŚĆ

Jakby to wam delikatnie powiedzieć…? Chciałbym, by ktoś przed wypuszczeniem tej gry na Nintendo Switch kompleksowo ją przetestował i wyeliminował zdecydowaną większość widocznych gołym okiem błędów. By nie być gołosłownym, pozwólcie, że przytoczę wam sytuację z pierwszego wyścigu. Na jednym z pierwszych zakrętów nie opanowałem pojazdu i zamiast uderzyć w stojące na brzegu pudełka, po prostu przez nie przeleciałem. Kilka sekund znajdowałem się za planszą, by po chwili przenieść się na tor. Moja nadzieja na to, że to był tylko przypadkowy błąd, umarła śmiercią naturalną niecałe pół minuty później, gdy dosłownie przeleciałem przez stojące na drodze pudło. Nie spowodowało to ani zniszczenia obiektu (te są pancerne), ani choćby malutkiej ryski na moim pojeździe. Co gorsza, tytuł ten uwielbia się bezczelnie zawieszać podczas gry wieloosobowej, co wydaje mi się co najmniej dziwne, biorąc pod uwagę oprawę graficzną.

OCENA

Super Toy Cars to gra, która dobitnie pokazuje panujący na Nintendo Switch trend portowania słabych i przeciętnych produkcji w celu zarobienia na niesamowicie pojemnym rynku. Twórcy nie dość, że nie postarali się poprawić swojej już kilkuletniej produkcji, to dodatkowo zaniedbali stronę techniczną. Super Toy Cars jestem wstanie polecić tylko osobom, które szukają niezwykle taniej gry przypominającej choćby w niewielkim stopniu legendarne Micro Machnies. Całej reszcie zdecydowanie odradzam – do czasu, gdy twórcy poprawią największe błędy tej gry i znacząco rozbudują jej zawartość.

Super Toy Cars
27/50
  • Świat: 5/10
  • Rozgrywka: 5/10
  • Grafika: 4/10
  • Dźwięk: 8/10
  • Jakość: 5/10
Super Toy Cars zawiodło moje oczekiwania na całej linii. Spodziewałem się, że autorzy poprawią coś od premiery pecetowej kilka lat temu. Niestety srogo się zawiodłem.

Platforma testowa NS

  • +Muzyka?
  • +Jakiś ulotny klimat Micro Machnies
  • Mało wyścigów
  • Słaba oprawa graficzna
  • Brak zmian w stosunku do wydanej kilka lat temu wersji PC

Jak oceniamy gry?

Serdecznie dziękujemy firmie Eclipse Games za dostarczenie klucza gry do recenzji.

Maciej Kwiatkowski

Prosty recenzent, miłośnik kobiet.

Maciej Kwiatkowski

Maciej Kwiatkowski

Prosty recenzent, miłośnik kobiet.