Bogowie nie żyją! – LoL Worlds 2017

Zawody League of Legends Worlds 2017 dobiegły końca, a wraz z nimi zakończyła się pewna era. Po raz pierwszy w historii turnieju koreańska drużyna SK Telecom T1 została pokonana w trybie Best of 5 i utraciła tytuł mistrzowski na rzecz Samsung Galaxy. Trzykrotni mistrzowie świata ulegli w finale 0:3, w pierwszej grze nie zdobywając nawet jednego zabójstwa.

Choć tytuł pozostał w Korei, a sam finał był rewanżem za poprzedni rok, zmiana, jaka dziś nastąpiła, jest ogromna. Dla wielu idole, dla wielu znienawidzeni – gracze SKT T1 byli uważani za najlepszych na świecie, niepokonanych, wyprzedzających konkurentów o kilka kroków na niemal każdym polu. Dziś legenda prysła, a nowi mistrzowie w wielkim stylu zasiedli na tronie nie pozostawiając złudzeń co do tego, kto zasłużył na wygraną.

Worlds 2017
Drużyna SSG po wygranej w finale Worlds 2017.

League of Legends to gra, w której 10 postaci biega po mapie, a na koniec wygrywają Koreańczycy

Nie jest tajemnicą, że League of Legends to gra zdominowana przez Koreańczyków. Po raz piąty z rzędu tytuł mistrzów świata trafia do drużyny z tego kraju, a ostatnią nie-koreańską drużyną, której dane było w ogóle zagrać w finale, był chiński Star Horn Royal Club, który trzy lata temu zdobył drugie miejsce po przegranej 1:3 z Samsung Galaxy White. Mimo to dziś nastąpiła wielka zmiana. Niezatapialne SKT T1 przegrało, pokonane przez Samsung Galaxy w spektakularny sposób. Porażka 0:3 to nie wypadek przy pracy; to całkowita detronizacja. Wielu fanów zawiodło się na swoich idolach, jednak jeszcze większa grupa oglądających e-sport odetchnęła z ulgą. Hegemonia SKT T1 była przytłaczająca, dziś jednak została ona przełamana. W ciemnym tunelu rozbłysło światełko nadziei: bogowie upadli, wszystkie drużyny znowu są śmiertelne. Skoro SKT mogło przegrać, to może w przyszłym roku uda się wyrwać tytuł Koreańczykom w ogóle?

Worlds 2017
Uważany za najlepszego gracza League of Legends na świecie, o ksywie Faker, po porażce 0:3 w finale Worlds 2017.

Nie tylko Korea

Nie cały świat ligi kręci się wokół Korei Południowej. Choć drużyny z tego państwa są zdecydowanie najlepszymi na świecie, za najciekawsze rozgrywki turnieju Worlds 2017 podziękować musimy komu innemu. Wietnamski skład Gigabyte Marines zaskoczył wszystkich już pierwszego dnia fazy grupowej zawodów, gdy postanowił użyć powerlevelowanego Nocturne’a w dżungli przeciwko europejskiemu Fnatic. Dzięki niesamowitej koordynacji i współpracy całej drużyny, już w 5. minucie gry Levi mógł użyć swojego ultimate’a, by zdobyć trzy kille w dolnej alei. W ciągu kilku następnych minut, po narzuceniu zabójczego tempa gry, Gigabyte Marines pokonało Fnatic, przy okazji dostarczając widzom potężnej dawki emocji. Na uwagę zasługuje też europejska drużyna Misfits, czarny koń zawodów. W ćwierćfinałowym meczu przegrali z SKT T1 2:3, po wyjątkowo zaciętej i wyrównanej walce, pełnej agresywnych zagrań i odważnych picków jak Blitzcrank czy Leona z masterią Fervor of Battle. Pomimo odpadnięcia z turnieju, Misfits zdecydowanie zdobyli serca oglądających, dostarczając wszystkim rozrywki na najwyższym poziomie.

Worldsy, Worldsy i po Worldsach

Emocje, jakie towarzyszyły fanom League of Legends w ostatnich dniach, już powoli opadają. Nowi mistrzowie wybrani, sezon 7 dobiega końca. To dobry moment, by podsumować kondycję Ligi. Pula nagród Worlds 2017 wynosi na chwilę obecną 4,6 miliona USD i jest to aż o 2 miliony mniej niż rok wcześniej. Choć wartość ta na pewno ulegnie zmianie, gdyż gracze nadal mogą dołożyć swoją cegiełkę, kupując skórkę Championship Ashe, prawdopodobnie zeszłoroczny rekord pozostanie niedościgniony. Nie mamy też danych o ilości aktywnych graczy, która w 2016 wynosiła (wg Riot Games) ponad 100 milionów; nie wiadomo więc na razie, czy powodem niższej puli nagród jest spadek ogólnej liczby graczy czy najzwyczajniej w świecie Zed był bardziej popularną postacią niż Ashe i dlatego jego skórka sprzedała się lepiej.

Student, miłośnik gier wszelkiej maści, od FPSów przez survivale po planszówki i gry fabularne. Fan serii Final Fantasy. Uwielbiam: achievementy, współzawodnictwo oraz wyciskanie z gier 105% możliwości.

Łukasz Litwiński

Student, miłośnik gier wszelkiej maści, od FPSów przez survivale po planszówki i gry fabularne. Fan serii Final Fantasy. Uwielbiam: achievementy, współzawodnictwo oraz wyciskanie z gier 105% możliwości.