Wolfenstein II: The New Colossus nieco po premierze – recenzja [PC]

Czasami każdy z nas potrzebuje chwili relaksu. Jedni fanatycznie łowią ryby, inni montują dioramy w grach. No i jest też pewna grupa ludzi, która relaksuje się strzelaniem do dużej ilości naraz wrogów. MachineGames postanowiło zadbać o tych ostatnich i w 2017 roku wypuściło kontynuację Wolfenstein: The New Order. Ludzie byli mocno podekscytowani kampanią wideo, jaką tworzyła Bethesda.

Czy Wolfenstein II: The New Colossus sprostał wysokim oczekiwaniom fanów? Zapraszam do czytania “recenzji po latach”. Rozsiądźcie się wygodnie, otwórzcie puszkę Kommandant’s Knackwurstów i czytajcie.

ŚWIAT

W poprzednim Wolfensteinie B.J. Blazkowicz robi jedną wielką destrukcję w Berlinie w ramach chęci rozniecenia rewolucji. Kończy się ona atakiem na bazę generała Strassego (Trupia Główka), z którego jednak udało się uratować rannego Williama. Po dość długim odpoczynku, schorowany i poharatany w środku, postanawia przenieść ogień powstania na obszar Amerykańskich Terytoriów. Zaczyna od komórki ruchu oporu na Manhattanie, który został zniszczony bombą atomową. Im dalej w misje, tym więcej destrukcji siejemy i większa jest skala oporu w USA. W pewnym momencie udamy się na Wenus, w innym przejmiemy antenę telewizyjną na jakiś czas.

wolfenstein ii the new colossus
W pewnym momencie naszej kariery dostajemy dostęp do mapy operacyjnej, którą możemy użyć do określania misji głównych oraz pobocznych.

Gra daje nam co jakiś czas odpoczynek, w postaci poziomów na Młocie Ewy, ale generalnie Blazko jest ciągle “w delegacji”. Wolfenstein II: The New Colossus korzysta z pomysłu dwóch linii czasowych, tak jak to miało miejsce w poprzedniej części. Tym razem jednak, poza innymi rodzajami broni, każdy z nich przechodzi inną tragedię wewnętrzną i mocniej widać różnice między nimi w przerywnikach filmowych.

ROZGRYWKA

Odpalając grę, od pierwszych chwil akcji towarzyszy nam jedna myśl: „Oooo, będzie się działo. Pociski i bronie dla każdego, podwójne. Hmm, a gdzie bronie ciężkie? – A ja na to pstryk i coś się znajdzie”. Bohater, choć początkowo dynamiczny jak okręt lądowy, z czasem rozwija swoje możliwości i staje się postrachem wszystkiego, co żywe i mówi po niemiecku. Tak jak w pierwszej części, pewne akcje dają nam bonusy, przykładowo zabójstwa bronią ciężką dodają pojemności naszemu Lasergewehrowi. Zmienił się nieco układ broni, teraz możemy nosić dowolną broń w układzie dwuręcznym, nawet z określonymi włączonymi ulepszeniami. Chcesz nawalać z dwóch laserków, bo mocne, ale za bardzo znosi na wietrze? To zamieniasz jeden na coś z klasyczną amunicją i strzelasz, nieważne gdzie, byle bolało. Lubisz rzucać? To ulepsz granaty tak, by nosiły znaczną śmierć.

wolfenstein ii the new colossus
System ulepszania broni w grze jest bardzo fajny. Wystarczy zbierać porozrzucane dodatki i można je montować do dowolnej broni. W “Kronikach Wolności” dodatki są narzucone, ale dopasowane do stylu “Kroniki”.

Wolfenstein II: The New Colossus przedstawia nam świat, w którym wróg rozwinął znacznie technologie robotyczne. Bardzo często będziemy się ścierać ze specjalnymi jednostkami robotów, które potrafią mocno dokopać z laserków. Wrogowie kochają biegać chmarami, co jest dobre dla nas, jeżeli mamy coś, co ładne popieli przeciwników (przykładowo Dieselgewehr, który pokazuje, że Niemcy nie wiedzieli również o tym, że paliwo nie jest odnawialne), ale za to potrafi być bolesne, jeśli musimy przeładować broń. Pojawiają się również technologie laserowe w formie przenośnego Lasergewehr, który rozwija technologię karabinków laserowych z poprzedniej części, dodając nam w nich narzędzia do malowania ścian i wrogów na pomarańczowo.

Ale, ale! Czy cała walka ma tylko opierać się o lasery, paliwo i jakieś tam strzelanie? Nie, nie, nie. Terror-Billy może również nieść zniszczenie i smutek korzystając z różnych narzędzi. Przykładowo swoich silnych rąk albo toporków strażackich, którymi może zabijać wrogów z odległości. Dodatkowo, w pewnym momencie pojawia się opcja wyboru specjalnego ulepszenia naszego Idealnego Mordulca. Możemy zainwestować w specjalne okowy do niszczenia ścian (zawsze są oznaczone specjalnymi dziurami i malowidłami), sprężarki do wspomagania nas w zabijaniu jeszcze mniej spodziewanie, albo specjalne wysięgniki do podnoszenia nas tam, gdzie wrogowie postanowili postawić platformę z jakiegoś powodu. Powoduje to, że mamy trzy główne style rozgrywki (berserker podpakowany strzelający więcej niż trzeba; cichy morderca oraz zwinny uciekinier), które możemy miksować. Czemu nie moglibyśmy zostać zwinnym mordercą, który ucieka zwinnie? A jeżeli i to nam się znudzi, w jednej z misji zostaniemy jeźdźcem mechanicznego psa, któremu z pyska zieje prawdziwy ogień.

wolfenstein ii the new colossus
Spodziewaliście się robotycznego psa? Mamy coś lepszego! Scena “German… or Else”, najpopularniejszego teleturnieju na obszarze Amerykańskich Terytoriów. No przypadkowo poplamiłem, ale no się zdarza.

Z dowódców wypadają specjalne kody, które możemy wykorzystać na odszukanie dowódców specjalnego typu. Ich zabicie pomaga w opanowaniu Ameryki, ale również nieco osłabia siły wroga w misjach fabularnych (choć może to po prostu ja, który powoli adaptował się do gry i wyuczył się zachowań wrogów). Oznacza to, że będziemy wracać do odwiedzonych lokacji, ale będą one dość mocno zmienione, tak jak wyludnione Roswell albo zmasakrowana farma Blazkowiczów.

GRAFIKA

Wolfenstein II: The New Colossus wygląda oszałamiająco i widać, że twórcy robili co mogli, by gra była cudna. Kolory są żywe i smaczne, przeciwnicy wyglądają złowrogo, a broń świeci się jak trzeba. Efekty Lasergewehra, estetyczne placówki naukowe Rzeszy czy sala do słynnego castingu pokazują, że pracowano nad grafiką tak mocno, jak nad radością eksterminacji.

wolfenstein ii the new colossus
Nawet grając cicho, czasami trzeba być głośno. Jedno kliknięcie i spokojnie zostaniecie konkurencją dla ikon filmów akcji z lat 80. No i patrzcie, jaka ładna grafika.

DŹWIĘK

Oh, boy, no tutaj to się pogada. Soundtrack, który dodaje dynamiki całej walce i trzyma się z nami mocno, to arcydzieło. Ale nie ma się co dziwić, odpowiada za niego osoba odpowiedzialna za ścieżkę dźwiękową najnowszego DOOM-a. Pamiętacie szlagiery, które powstały przed premierą The New Order? Tutaj też się pojawiają, w formie do płyt do kolekcjonowania, i czasami można napotkać odtwarzacze, które akurat mają załadowane któreś z tych piosenek. Broń brzmi rewelacyjnie, wrogowie brzmią brutalnie, to jest poezja dla słuchu.

JAKOŚĆ

Wolfenstein II: The New Colossus to cudownie zoptymalizowana gra. Nawet przy dużych ilościach wrogów naraz nie odczuwałem skoków FPS, które trzymały się dość stabilnie. Zdarzały się niemniej rzuty do pulpitu, ale odkryłem przyczynę (jakiś program się żarł z Wolfensteinem o moją uwagę i sabotował pracę) i problemy ustąpiły. Zdarzają się czasami błędy silnika fizyki i grawitacji (ciała zawieszają się w powietrzu, gra ma problemy z obsłużeniem cmentarzysk wrogów), ale są to sporadyczne problemy. Inteligencja wrogów też nie powala. Zdają się być czasami po prostu tępym mięsem, które zauważa nas dopiero wtedy, kiedy staniemy zaraz przed nimi. Czasami wrogowie szukali mnie, kiedy byłem w połowie masakry i odkrywali ciała, choć dopiero co wywaliłem cały magazynek w ich stronę.

wolfenstein ii the new colossus
System umiejętności jest bardzo fajnie skonstruowany, dając nam możliwość wyboru ścieżki albo rozwoju uniwersalnego. To my decydujemy, kim będziemy. No chyba, że gramy w “Kronikach Wolności”, wtedy nie mamy tej wolności wyboru.

OCENA

Wolfenstein II: The New Colossus to zdecydowanie gra warta przejścia. Podstawowa wersja gry oferuje bardzo, bardzo dużo dobrej rozrywki, która potrwa godzinami. Mimo wielu kontrowersyjnych elementów (grze zarzuca się próbę przenoszenia poglądów politycznych i romans z komunizmem, ale nie odniosę się do tego, bo nie mam zdania), każdy znajdzie coś dla siebie. Dodatkowe przygody, które później wydano, dodają kolejne godziny zabawy i radosnej rozwałki, skupiając się na innych elementach.

Kupując korzystając z naszych linków Ceneo wspierasz nasz portal:

A ty? Co sądzisz o przygodach Terror-Billy’ego? Daj nam znać w komentarzu albo na naszej grupie na Facebooku. Masz chęć na materiały wideo o grach? Zajrzyj na nasz kanał na YouTube, dzieje się dużo i warto zaglądać regularnie. A może masz ochotę na historię poprzednich przygód Williama? To zapraszam do naszej historii Wolfensteina.

Wolfenstein II: The New Colossus
9.8/10
  • Świat: 10/10
  • Rozgrywka: 10/10
  • Grafika: 10/10
  • Dźwięk: 10/10
  • Jakość: 9/10
Wolfenstein II: The New Colossus to doskonały tytuł na odstresowanie. Dużo strzelania, nieskomplikowana fabuła i doskonała zabawa dla każdego, kto chce poczuć się jak kozak z dużą ilością broni naraz. Zdecydowanie polecam każdemu fanowi FPS-ów. Nie będziecie się nudzić.

Platforma testowa PC

  • Procesor: Intel Core i5-3470 3.20GHz
  • Monitor: 19 cali BenQ G925HDA
  • Grafika: Sapphire Radeon HD7850
  • Pamięć: 8 GB RAM
  • System: Windows 10 Pro
  • Myszka: Nie próbuj grać na joysticku…
  • Klawiatura: …mówię serio
  • +Chodzisz i strzelasz
  • +Oprawa audiowizualna to cudeńko
  • +Doskonale się bawiłem
  • +Wolność wyboru drogi bycia BJ-em
  • Czasami wrogowie robią dziwne rzeczy
  • Drobne problemy natury technicznej

Jak oceniamy gry?

Fan gier strategicznych, symulatorów wojennych oraz gier wyścigowych. Z zamiłowania fan początków przemysłu growego i pseudo znawca historii technologii i gier. Gracz konsolowy pecetowy. Do niedawna sprzedawca gier konsolowych. Prywatnie fan seriali i książek z rosyjskiego nurtu Post-Apo.

Adrian Kozicz

Adrian Kozicz

Fan gier strategicznych, symulatorów wojennych oraz gier wyścigowych. Z zamiłowania fan początków przemysłu growego i pseudo znawca historii technologii i gier. Gracz konsolowy pecetowy. Do niedawna sprzedawca gier konsolowych. Prywatnie fan seriali i książek z rosyjskiego nurtu Post-Apo.