fbpx

World of Warcraft i cenzura w Chinach (która niby jest, ale jej nie ma)

World of Warcraft ma w Chinach długą historię (którą opowiemy innym razem), ale ich romans trwa w najlepsze. Jest on na tyle istotny, że Blizzard sam z siebie zdecydował się ocenzurować własną grę.

Chiny najbardziej demokratycznym państwem nie są, chociaż znajdą się tacy, którzy będą chwalić ogromny boom gospodarczy, który się tam dokonał. Chińczycy kochają World of Warcraft do tego stopnia, że rząd był swego czasu zmuszony ustawić swoisty zegar w grach, gdyż obawiał się o zdrowie graczy. Zegar po trzech godzinach grania bez przerwy stopniowo zaniżał statystyki postaci. Nic dziwnego, że szczególnie tam pojawić się powinny gry zakazane.

Oczywiście, krążą różne pogłoski. O tym, że więźniów zmuszano do kopania złota w grze. O tym, że ludzie trafiali do więzień, kiedy owe złoto kopali nielegalnie. Wiadomo. Ale jak już mówiłam, to materiał na inną historię, bo dzisiaj porozmawiamy o cenzurze chińskiej i o tym, gdzie World of Warcraft lekko przestrzelił. Choć miał powody!

World of Warcraft cenzura

W Chinach modele Forsakenów wyglądają nieco inaczej, nie pojawiają się również szkielety jako przeciwnicy, a kiedy gracz umrze, natrafia na własny nagrobek. Niektóre ikonki czaszek czy kości zastąpione są przez ikonki toreb. Wszystko to przez rzekome prawo, które w Kraju Smoka zabrania pokazywania szkieletów i strasznych scen. Jak się dowiadujemy z Tech in Asia – to nie do końca prawda. Blizzard postanowił ocenzurować grę tylko na wszelki wypadek. Są bowiem przecież gry, takie jak Age of Wushu, w których widzimy kościotrupy.

Według Tech in Asia, są pewne zapisy w chińskim prawie, które mogą faktycznie zostać podciągnięte do zablokowania World of Warcraft, ale rząd musiałby być bardzo złośliwy. Jest – co prawda – prawo, który zakazuje propagowania kultów i zabobonów. Jeśli ktoś bardzo by się uparł, mógłby faktycznie podciągnąć biedne szkielety ze znanego nam WoW-a do tego zapisu.

Firmy, na wszelki wypadek, wolą chronić swoje interesy i cenzurują gry na terenie Chin. Robi tak na przykład Dota 2. W ten sposób mogą łatwiej zostać wydane w tym kraju – bo dostaną zielone światło od tamtejszego Ministra Kultury. A muszą to robić szybko, bo w każdej chwili, kiedy gra nie jest wydana na terenie Kraju Smoka, gracze zaczynają zapuszczać się na amerykańskie i europejskie serwery, zabierając potencjalne profity twórcom gier w samym kraju (dlatego tak szybko doczekujemy się różnego rodzaju podróbek). Oczywiście, za cenzurę World of Warcraft ludzie winili rząd, ale prawda jest taka, że w teoretycznie komunistycznym skansenie mechanizmy wolnego rynku żyją i mają się dobrze.

Dołączcie do naszej grupy Facebookowej – Testerzy Gier, aby dzielić się ciekawymi promocjami z naszą społecznością, zachęcamy także do polubienia naszego fanpage, aby być na bieżąco z newsami ze świata gier. Jeżeli lubicie także oglądać recenzje z gier zostawcie suba na naszym kanale YouTube.

Emilia Wyciślak

Polonistka, entuzjastka fantastyki, graczka RPG. W wolnym czasie, którego nie posiadam, pochłaniam dziesiątki książek, gier, filmów i seriali.

Emilia Wyciślak

Emilia Wyciślak

Polonistka, entuzjastka fantastyki, graczka RPG. W wolnym czasie, którego nie posiadam, pochłaniam dziesiątki książek, gier, filmów i seriali.