RETROMANIAK #95: Super Mario Fail – Mario i wpadki Nintendo

Mario to niekwestionowany hit i najważniejsza marka w rękach Nintendo. Jest oczkiem w głowie Shigeru Miyamoto, pomysłodawcy jego przygód. Nikogo nie powinno więc dziwić, że wszyscy dbają o jakość gier z udziałem wąsatego hydraulika. Nintendo przy okazji pilnuje, aby we wspomniane gry można było zagrać tylko na ich konsolach. Nie zawsze jednak tak było!

Uniwersum Hydraulika jest wyjątkowo dziwnym miejscem. Grzybkowe królestwo cierpi na niedobór następców tronu, więc zły Bowser chętnie przejąłby ciepłą posadkę. Na nieszczęście wszystkich, jest też najbardziej zdeterminowanym gadem w okolicy. Porywał on księżniczkę tak wiele razy, że Mario powinien mieć już komplet kluczy do jego zamku. Wąsaty hydraulik też zresztą nie jest święty. Żywi się czarodziejskimi grzybami, dzięki którym rośnie i staje się silniejszy. Jest znacznie starszy od swojej księżniczki, a jej samej do pełnoletności trochę brakuje, przynajmniej w większości odsłon. Mario ma też na swoim koncie liczne eskapady, gdzie to w zamkach, fortecach oraz statkach spuszczał wszystkim solidny łomot. Niejednokrotnie okazywało się, że niepotrzebnie, gdyż księżniczka była gdzieś indziej. Ten trend trwa u niego już ponad 35 lat!

Super Mario najgorsze gry

Prywatnie lubię od czasu do czasu zagrać w jakąś grę z Mario w roli głównej. Zawsze fascynował mnie fenomen tej serii, a sama marka kojarzyła się z błogim dzieciństwem. Dzisiaj jednak na tapetę trafiają potknięcia, wpadki i kombinacje ze słynnymi wąsami w roli głównej.

Kłopotliwa kontynuacja

Kiedy Super Mario Bros. stało się prawdziwym bestsellerem, oczywistym ruchem było wydanie następnej części gry. Nintendo odstawiło niezłą szopkę z kontynuacją swojego hitu. Nie każdy wie, że Super Mario Bros. 2 to tak naprawdę dwa różne tytuły, na dodatek żaden z nich nie jest wytworem oryginalnym! Japońskie Super Mario Bros. 2 zostało wydane w 1986 roku. Na pierwszy rzut oka gra sprawia wrażenie co najwyżej dodatku do oryginalnego SMB, rozszerzając dotychczasowy zestaw poziomów o kolejne, znacznie trudniejsze! Tytuł wygląda niczym jeden z pirackich ROM-hacków, a nie pełnoprawna kontynuacja świetnie przyjętej gry!

Z tego powodu Nintendo musiało wcielić w życie szczwany plan. Japońskie SMB2 zostało przedstawione zachodnim graczom jako Super Mario Bros.: The Lost Levels. W ten sposób Nintendo mogło pozwolić sobie na wydanie starej-nowej gry, przy okazji tłumacząc graczom, że przeznaczona jest ona (ta japońska edycja) dla zaprawionych fanów wysokiego poziomu trudności. Wilk syty i owca cała.

Super Mario najgorsze gry

Co natomiast trafiło na zachód jako pełnoprawna, faktyczna kontynuacja? Nintendo poza Japonią wydało kompletnie inną grę! Zachodnie Super Mario Bros. 2 to tak naprawdę Yume Kōjō: Doki Doki Panic z podmienionymi postaciami! Gra została nieznacznie zmieniona, do tego stopnia, że nawet nie pokuszono się o zaprojektowanie innej okładki do gry – wszystko z powodu pośpiechu. Warto wiedzieć, że zachodnie Super Mario Bros. 2 miało premierę w październiku 1988 roku; dokładnie w tym samym miesiącu w Japonii ukazało się Super Mario Bros. 3! Dziwnym trafem, wydanie tego ostatniego poza Japonią zostało odroczone o dwa lata. Nieładnie, Nintendo, takie rzeczy robić!

Super Mario najgorsze gry
Znajdź różnicę.

Postaw na jakość

Shigeru Miyamoto z pewnością miewał liczne bóle głowy, patrząc na to, co się działo z jego marką na przestrzeni lat. Kulminacyjnym okresem były lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte, kiedy Nintendo dopiero budowało swoje imperium. W tamtym okresie Mario sprzedawany był na lewo i prawo, a gry z jego udziałem rozchodziły się niczym ciepłe bułeczki. Nintendo licencjonowało najbardziej znane wąsy growego półświatka firmom takim jak np. Atari czy Hudson Soft. Wielkie N stawiało przy tym kilka warunków, pośród których znajdowały się wytyczne dla programistów dotyczące jakości. Uogólniając, gry musiały trzymać określony poziom. Z tym natomiast i tak bywało różnie. Czasami na drodze stawały nudne pomysły, a czasem kwestie techniczne, takie jak np. ograniczenia ówczesnych konsol i komputerów. Kiedy mamy na myśli minimalne wymagania sprzętowe, oczami wyobraźni widzimy gry działające na granicy między frustracją a akceptacją. Ciężko uwierzyć, że jedne z pierwszych przygód Mario wyciskały siódme poty ze sprzętu… A jednak!


Super Mario Bros. Special od Hudson Softu to wyjątkowy twór. Można powiedzieć, że gra bazuje na dobrze nam znanej wersji z Pegasusa (NES), z kilkoma malutkimi różnicami. Tytuł oferuje mniej kolorów niż oryginał i ma nieprzyjemnie fałszującą ścieżkę dźwiękową. Do zniesienia jest fakt, że gra odbywa się na pojedynczych ekranach bez przewijania. Najgorsza jest jednak fizyka w grze. Dla przykładu, Mario skacze wyżej do góry niż w oryginale, ale nie może przy tym wykonać dalekiego skoku w przód; żółwie zaś spadają na ziemię wolniej niż nasz hydraulik. Rzeczywiście, specjalny ten Marian!

Jak doszło do wydania takiego ułomnego produktu? Problemy z portem klasyka wynikają z ograniczonych możliwości komputera PC-8801, bo na nim wydano pierwotnie Super Mario Bros. Special. Nie ma wątpliwości, że ta gra nie powinna ukazać się na tym sprzęcie, gdyż jego możliwości nie pozwalały na tak zaawansowane (!) efekty. Tytuł trafił również na komputery Sharp X1, gdzie został nieco udoskonalony. Powyższy film przedstawia grę w wersji na PC-8801, działającą na przyśpieszeniu (możemy to rozpoznać po liczniku czasu). Nietrudno się domyśleć, że na oryginalnym sprzęcie Mario działał znacznie gorzej.


Ze wszystkich wydań Mario Bros. na sprzętach Atari, wzrok natychmiast przyciąga wersja na model 2600 (tzw. Atari VCS). Jest to bodaj najbrzydsza gra, w której kiedykolwiek wystąpił hydraulik. Nie ma się co dziwić, gdyż możliwości popularnej swego czasu atarynki były ograniczone. Tytuł wygląda koszmarnie, ale czego innego mogliśmy oczekiwać po Atari 2600? Sprzęt ten trafił na taśmy produkcyjne w 1977 roku! (Jest to więc druga generacja konsol, w przeciwieństwie do Pegasusa, który reprezentował już trzecią generację). Omawiana tutaj gra oferowała całkiem nieźle wyglądającego Mariana – jego postać jest dość szczegółowa, jak na możliwości sprzętu. Ciekawy jest fakt, że Nintendo w ogóle pozwoliło na wydanie tak skromnej wersji gry; ryzyko, że tytuł okaże się totalną klapą, było wysokie. Mario Bros. na Atari 2600 to produkt grywalny, ale brzydki i mocno uproszczony.

Super Mario najgorsze gry
Mario Bros. na Atari 2600 (po lewej) i 5200 (po prawej).

Czy można wydać grę o Mario bez jego udziału? Otóż okazuje się, że można. Mario Is Missing! to średniego lotu gra edukacyjna wydana na komputery osobiste IBM PC i Mac oraz konsole NES i SNES. Jak podpowiada nam tytuł, Marian nie pojawia się we wspomnianej produkcji – został on porwany, a my musimy go uratować. W Mario Is Missing! naszym głównym bohaterem staje się Luigi. Tak oto bojaźliwy i spietrany brat wyrusza na ratunek!

Co mogło pójść nie tak? Każda wersja ma swoje „smaczki”, ale NES-owa jest prawdziwą wisienką na torcie. Nintendo uraczyło graczy okropną platformówką pozbawioną zabawy. Piekielnie nudny gameplay, brak poczucia celu oraz Luigi, a raczej zielony Mario, który szuka tego czerwonego. W tamtym okresie gracze już dawno rozkoszowali się wspaniałym Super Mario Bros. 3, więc sprzedanie im takiego kaszalota było ciosem poniżej pasa. Wiem, że gry edukacyjne celują w inną grupę odbiorców, ale sygnowanie produktu taką marką powinno do czegoś zobowiązywać.

Super Mario najgorsze gry

Brat bratu nierówny

Kochająca matka z pewnością mówiłaby do nich po imieniu, ale dla nas to są bracia Mario. Luigi jest tym gorszym dzieckiem. Od zawsze portretowany jako tchórzliwy mięczak, z którego wszyscy się śmieją. Jego pierwszą poważną rolą była reklama gry Mario Bros., w której błagalnie wołał, gdzie jest jego starszy brat bliźniak… Warto jednak wiedzieć, że już w japońskim Super Mario Bros. 2 Luigi stał się pełnoprawną postacią, a nie tylko inną wersją kolorystyczną swojego brata. Od Mariana różnił się wysokością skoku i długością poślizgu. Te atrybuty zostały z nim na dłużej, na stałe wpisując się w jego zdolności.

Przekuj problem w rozwiązanie

Na koniec coś, co wyszło Nintendo wyjątkowo – jak na szalony pomysł – na dobre. Super Mario Maker i jego następca, Super Mario Maker 2, dzisiaj biją rekordy popularności. Wspomniane gry pozwalają nam na niemal nieograniczoną swobodę w budowaniu ciekawych poziomów w konwencji pierwszych odsłon serii. Najzabawniejsze jednak jest to, że gracze od wielu lat świetnie radzili sobie z tworzeniem ich bez zgody i pomocy Nintendo. Działo się tak dzięki nielicencjonowanym narzędziom i poradnikom do edycji Super Mario Bros. Z całą pewnością jest to najczęściej modyfikowana gra na NES-a, a ilość dostępnych ROM-hacków jest przeogromna! Bolączka Japończyków w pewnym sensie wyszła im na dobre, gdyż Nintendo zwietrzyło biznes w udostępnieniu graczom profesjonalnych narzędzi do tworzenia własnych etapów i dzielenia się efektami. Tak powstał Super Mario Maker!


Chcesz na bieżąco śledzić nasze wpisy? Zapraszamy do obserwowania naszej strony na Facebooku! Interesują Cię retro-treści? Znajdziesz je tutaj!

Sieci neuronowe i gry – o tym, jak uczyłem grać komputer w Mario


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Kupując za pośrednictwem naszego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubskrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *