fbpx

Spec Ops: The Line – Najbardziej niedoceniona gra ostatniej dekady

Za każdym razem kiedy myślę o Spec Ops: The Line ogarnia mnie pewien smutek…

Ten niezwykle dojrzały i głęboki fabularnie tytuł spotkał się z ogromnym niezrozumieniem. Gracze spisali dzieło Yager Games na straty, oceniając je tylko i wyłącznie po samej rozgrywce – rozgrywce, która bez dwóch zdań była archaiczna jak na 2012 rok, ale to nie na niej powinno się skupiać. The Line to ten typ gry, który ogrywa się ze względu na fabułę, a nie gameplay.

Pozwólcie mi więc przedstawić w zwięzły sposób tę grę, pozwólcie siebie przekonać. Może ktoś z Was po przeczytaniu tego tekstu sięgnie po Spec Ops: The Line, albo przynajmniej do mojego filmu o tej grze (jest to 1,5h analiza fabuły gry, link na końcu artykułu).

*Nie bójcie się spojlerów. Zaniecham zdradzania istotnych szczegółów dotyczących fabuły.*

Wojna to nie zabawa…

Czym nie jest Spec Ops: The Line?

Przede wszystkim nie jest “kolejną strzelanką wojenną”. Czemu nie jest? Przez wzgląd na opowieść inspirowaną “Jądrem Ciemności” Josepha Conrada. Fabuła przedstawia losy trzyosobowego oddziału Delta Force, wysłanego do zniszczonego burzami piaskowymi Dubaju, by sprawdzić, czy w mieście znajdują się jeszcze jacyś żywi ludzie. Wcześniej do owego miasta trafia pułkownik John Konrad ze swoim 33. batalionem i misją ewakuacji upadłej metropolii. Jego zadanie kończy się niepowodzeniem, a sam kontakt z pułkownikiem się urywa. Przez sześć miesięcy od tego momentu trwa cisza, brak jakiegokolwiek sygnału z Dubaju. Ta cisza zostaje jednak nagle przerwana, gdy armia USA niespodziewanie otrzymuje wiadomość od Konrada. Informuje on w niej, jaką porażką okazała się jego misja. Ten komunikat skłania dowództwo armii USA do wysłania małego oddziału na teren miasta, by upewnić się, czy ktoś tam jeszcze żyje.

Tym oddziałem jest wspomniane Delta Force, a ich przywódcą kapitan Martin Walker, jednocześnie główny “bohater” tej produkcji. Razem z nim służą sierżant Lugo i porucznik Adams.

Po tym krótkim przedstawieniu opowieści (a raczej samych jej fundamentów), opowiem (bez spojlerów) o tym, czym zachwyca ta historia:

  • zachwyca bezkompromisowym ukazaniem piekła wojny,
  • zachwyca pokazaniem ludzi zdewastowanych przez otaczające warunki,
  • zachwyca fabułą pełną aluzji, odniesień i symboliki,
  • zachwyca przedstawieniem drogi członków oddziału Delta Force w głąb piekła wojny,
  • zachwyca tym, w jaki sposób zrywa ze sztampami gatunku.

Dlaczego jest to gra wyjątkowa?

No właśnie, czym Spec Ops: The Line tak naprawdę się wyróżnia? Co jest takiego wyjątkowego w tej opowieści? To, że nie mamy się tu czuć bohaterem! Pomyślcie sobie teraz o takim Call of Duty czy Battelfieldzie albo o jakiekolwiek innej szeroko-rozpoznawalnej strzelance trzecioosobowej lub pierwszoosobowej. Kim tam jesteśmy? Kim mamy się poczuć? Bohaterem właśnie. Czy nie tak mamy się czuć, kiedy jako dobrzy amerykanie strzelamy do złych Niemców w grach osadzonych podczas II WŚ? Czy nie tak mamy się czuć, rozcinając przeciwników na pół piłą w Gears of War?

Większość strzelanek dąży do takiego układania fabuły i projektowania rozgrywki, byśmy mogli poczuć się potężni, niezniszczalni i żebyśmy na dodatek, w tej całej glorii i chwale, walczyli ze złem. To infantylny sposób postrzegania wojny czy świata, bo każe nam patrzeć na wszystko jako na biel albo czerń, zło albo dobro. Takie postrzeganie wojennej rzeczywistości jest proste, przyjemne i wygodne, ale niestety, zupełnie fałszywe.

Spec Ops: The Line wyróżnia się tym, iż przedstawia nam konflikt w Dubaju, w którym to nie ma dobrych i złych, każąc nam przy tym wcielić się w “bohatera”, który coraz mocniej popada w szaleństwo. Tym mocniej, im głębiej wnika w głąb swojego szaleństwa, w głąb piekła wojny. The Line nie jest grą przyjemną. To gra, która wystawia moralność gracza na próbę. To gra zmuszająca do refleksji. I za to ją uwielbiam.

The Line nie gloryfikuje wojny

Spec Ops: The Line to pozycja obowiązkowa dla każdego

Uważam, że każdy The Line powinien ograć i na koniec zadać sobie pytania takie jak: “Po co gram w gry wojenne?” lub “Czy zabijanie setek przeciwników jest moralnie poprawne?”. Na swoim własnym przykładzie powiem Wam, iż tytuł zmusił mnie do refleksji na temat wymienionych wcześniej kwestii, oraz wielu innych. Przyznam szczerze, nie spodziewałem się, że jakaś gra sprowokuje mnie do takich przemyśleń. Co najlepsze, The Line nie odpowiada na wspomniane pytania, jedynie skłania do myśleń.

Choćby dlatego warto Spec Ops: The Line dać szansę. Dotarcie do napisów końcowych zajmuje niecałe cztery godziny, ale sama gra zostaje w pamięci na długie lata (ja sam tytuł ogrywałem w 2017 roku, a dopiero teraz, po dwóch latach piszę ten tekst).

Na koniec pozostaje mi tylko odesłać zainteresowanych do mojego filmu z analizą fabuły gry. Polecam go obejrzeć po ograniu produkcji, ale gdyby ktoś nie chciał poświęcać tych 4h na samodzielne ukończenie tytułu (do czego mocno zachęcam) to materiał ten można potraktować jako swego rodzaju nieudolny zamiennik.


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Kupując za pośrednictwem naszego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubksrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.

Jakub Grzebisz

Jakub Grzebisz

Jestem Jakub, odkąd sięgam pamięcią w moim życiu zawsze były obecne gry wideo (pierwsze produkcje ogrywałem mając cztery lata), stały się one moją pasją, pasją którą poznawałem i którą postanowiłem się dzielić. Z tego powodu jestem tutaj i piszę dla Was tekstu, by uzewnętrznić się i realizować się w tym co szczególnie jest bliskie mojemu sercu.