fbpx

Rise of Industry – to jeszcze nie jest to…

Strategie ekonomiczne mają to do siebie, że niesamowicie ważnym czynnikiem, decydującym o ich sukcesie, jest nic innego, jak balans. Dodatkowo, powinny oferować satysfakcjonującą rozgrywkę (co nie jest takie proste, zważając na specyfikację rozgrywki), z różnymi możliwościami manewru i rozwoju. Czy Rise of Industry od Dapper Penguin Studios, spełnia te warunki?

Na wstępie należy wspomnieć, że gra dopiero powstaje i nadal pozostaje w fazie wczesnego dostępu (gra sprawdzana na wersji 0.5.2.2602A). Tytuł został dostarczony redakcji przez serwis GOG.com.

Zapowiadało się pięknie…

Tym, co na pierwszy rzut oka urzeka w Rise of Industry to prosta, ale ładna oprawa graficzna. Przedstawienie trójwymiarowego świata w rzucie izometrycznym zostało wykonane starannie i, jak na ten moment, jest to jeden z największych plusów produkcji. Wrażenie potęguje losowość w generowaniu planszy, na której rozgrywa się cała akcja. Dobrym pomysłem było przedstawienie świata, jako oderwanego od rzeczywistości, umiejscowionego gdzieś w przestrzeni, bryłowatego fragmentu terenu.

Sprawiające wrażenie trójwymiarowych, budynki wyglądają schludnie w połączeniu z tworzącymi niezły efekt cieniami. To samo tyczy się lasów, wzgórz oraz rzek. Ogólnie woda wygląda świetnie, zauważalna jest jej głębokość, zamieszkują ją ławice ryb, jej powierzchnia efektownie faluje, a to wszystko przeplatane sporadycznie pojawiającymi się złożami ropy naftowej. Oczywiście, odbiega to od tego, na co graczy mogły nastawić zapowiedzi, jednak łatwo dostrzec jedynie niewielką przepaść pomiędzy tymi dwoma przedstawieniami. W kwestii grafiki naturalnie nie jest idealnie, wkradło się tutaj kilka gliczy, polegających głównie na wcinaniu się w siebie poszczególnych tekstur, bądź braku cieniowania niektórych obiektów.

Rise of Industry
Infrastruktura, w swoim wyjątkowym stylu graficznym, prezentuje się bez zarzutów.

Wracając do kwestii budynków – w Rise of Industries grają one najbardziej istotną rolę, jeśli chodzi o rozgrywkę, bowiem to właśnie za ich pomocą kreujemy swoje przedsiębiorcze imperium. Gracz na samym początku ma możliwość obrania swojej własnej ścieżki rozwoju, stawiając na rolnictwo lub przemysł. Obok tego, przez cały czas, rozwija się logistyka i wydobywanie surowców, jednak są to kwestie jedynie napędzające i uzupełniające nasz biznes (a mimo to bardzo istotne). Przez całą rozgrywkę dostajemy punkty przyznawane konkretnej gałęzi rozwoju, których tempo otrzymywania zależy, w dużej mierze, od stopnia naszego wykorzystywania ich. Rozwój oparty jest na, pewnego rodzaju, mechanice drzewka, jednak dowolność w wyborze drogi ogranicza masa budynków, które moglibyśmy odblokować, gdyby nie zostały oznaczone wymowną frazą coming soon.

… ale wyszło jak wyszło

W tej chwili wkraczamy na ciemną stronę tytułu – Rise of Industries jest w tym momencie po prostu… nudne. Gra opiera się na banalnym schemacie: odblokuj nowy czynnik w drzewku rozwoju, wprowadź go w życie, przyspiesz czas i czekaj na kolejny punkt. Istne błędne koło! Irytację wzmaga czas oczekiwania na zdobycie kolejnego punktu. Po ustaleniu stałych tras, czekanie na zysk trwa na tyle długo, że w pewnym momencie złapałem się na zajmowaniu się wszystkim innym prócz graniem, jedynie co jakiś czas spoglądając na swoje postępy i wprowadzając niewielkie zmiany. Tym bardziej dziwnym zdaje się istnienie trybu free play, w którym drzewka rozwojowe w ogóle nie istnieją. Podczas takiej sesji można po prostu usnąć!

Rise of Industry
Drzewka rozwoju, w tym momencie, nie mają zbyt imponujących rozmiarów.

W grze leży również, wspomniany na wstępie, balans. Na średnim poziomie trudności gra jest bardzo wymagająca i nie do końca byłem w stanie znaleźć sposób na stabilizację moich finansów. Wydatki za każdym razem mocno przewyższały przychody, nie licząc okresów trwania losowo pojawiających się wydarzeń (wpływających pozytywnie lub negatywnie na nasz biznes). Inaczej prezentowała się sytuacja na łatwym poziomie trudności – tam nie trzeba było robić praktycznie nic. Co ciekawe, oferowany przez grę samouczek wydaje się prezentować nam grę właśnie na łatwym poziomie, ucząc nas gry na bardzo niewymagających warunkach, a co za tym idzie, nierzetelnie wprowadzając nas w jej świat i zasady w nim panujące.

Po burzy zawsze wychodzi słońce

Na szczęście, na przeciw graczom wychodzi specjalny tryb, w którym samodzielnie mogą skonfigurować wygląd własnej kampanii i, kolokwialnie mówiąc, ustawić ją “pod nich”. Nie są to jednak bardzo zaawansowane opcje i w dużej mierze wpływają na wygląd wygenerowanego świata.

Rise of Industry
Obserwacja lewego dolnego rogu ekranu jest najdłużej trwającym zajęciem grającego w ten tytuł.

Podsumowując, na ten moment Rise of Industry jest produkcją praktycznie niegrywalną, zawierającą mnóstwo niedociągnięć i bezsensownych mechanik. Nie znaczy to, że w przyszłości się to nie zmieni, bowiem gra ma prawdziwy potencjał i cały czas się rozwija. Obiecujący projekt graficzny, dający się żyć świat i kreatywne pomysły budzą nadzieję na lepszą przyszłość tytułu, jednak do momentu, w którym gra będzie rzeczywiście zajmująca, minie jeszcze wiele czasu. W tym czasie, jedynym co mogą zrobić gracze, to czekać i co jakiś czas sprawdzać aktualny stan gry, doszukując się nowych usprawnień.


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Korzystając z tego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubksrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.

Kamil Wiechnik

Kamil Wiechnik

Weteran gier wideo, mający styczność z praktycznie każdym gatunkiem. RPG'owy ekspert, scenariuszowy wyjadacz, growy znawca. Wszędzie dostrzega alegorie, nawiązania do ogólnopojętej kultury i głebokie przesłania egzystencjalne. Prywatnie fan dobrego horroru, niegardzący ambitną parodią. Hip-Hopowy słuchacz, preferujący klimaty oldschoolowe.