Lista najgorszych rzeczy, które mogą przydarzyć się nam w grach

Uwielbiamy gry komputerowe. Spędzamy przy nich dostatecznie dużo czasu, by je poznać, oswoić się z nimi, zrozumieć przekaz, jaki do nas kierują, wreszcie: sprawiają, że czujemy ogromną frajdę z grania. Są jednak takie momenty, których gracze nie znoszą. Rzeczy, które przypominają garść piasku w kremowym ciastku – zgrzytają i psują generalny smak tego, czego właśnie doświadczamy. Nic dziwnego, że grający wprost nienawidzą pewnych rzeczy…

Młodsze rodzeństwo

Chyba każdy z nas kiedyś to przeżył. Wystarczy, że rodzice kazali dać bratu lub siostrze komputer, a nas nie było jakiś czas w domu. Przeszliśmy większość gry, przychodzimy, save’a nie ma. Albo nawet nie ma całej gry, bo młodsze rodzeństwo zechciało sobie zainstalować Reksia. Czasami robią to z czystej złośliwości, bo po prostu chcieli, żebyśmy się zdenerwowali. Próba przyłożenia młodszym kończy się szlabanem na wszystko, zaś save’ów i tak nie odzyskamy. I tak cudem jest, jeśli przypadkiem nie sformatują kompa. Moja młodsza siostra kilka razy zepsuła mi komputer ze zwyczajnej niewiedzy. Wszystkie gry poszły do piachu.

najgorsze rzeczy w grach
Gorsze od dzieci są tylko przegryzające kable zwierzęta

Przekombinowane sterowanie

Wciśnij LPM, żeby uderzyć, ale jeśli chcesz uderzyć mocniej, wciśnij LPM + Shift. Jeśli chcesz, by twój bohater walnął jeszcze mocniej, wciśnij LPM + QWERTY + Shift + Ctrl + F5, a następnie w ciągu pół sekundy dodaj TAB. Mniej więcej tak wyglądają gry, w których ktoś przesadził z ilością sterowania. Do pewnego stopnia pod tym kątem drażni Wiedźmin 3, ale odrobina refleksu pomaga dość szybko poradzić sobie z tym fantem. Gorzej we wszelkich bijatykach, w których wiele z combosów czy przycisków wymaga od gracza użycia obu rąk, nogi, nosa i śledziony.

najgorsze rzeczy w grach
Takie coś to jeszcze łatwizna

Niepomijalne cutscenki

Absolutnie potworna sprawa. Nie wiem, jak mam nawet na to reagować – stoję w miejscu, po raz trzeci próbuję podejść do walki, w której poprzednio dostałam katastrofalny łomot, nadchodzi cutscenka. Enter, escape, spacja, walenie głową w monitor – nic nie pomaga, swoje trzy minuty trzeba odstać, kiedy postacie się kłócą. W Far Cry 4 to była absolutna plaga. Podobnie zresztą miało to miejsce w Assassin’s Creed 3, chociaż na mniejszą skalę. Tak czy inaczej, można było dostać fioła.

Z niepomijalnymi cutscenkami wiąże się też to, że zwyczajnie odechciewa się nam w pewnym momencie przechodzić grę na nowo, nawet z innymi wyborami. To zwyczajnie zniechęca.

Dziwne rozwiązania

Pamiętacie w trzecim Wiedźminie jak gasiliśmy i zapalaliśmy świece? Było to szalenie irytujące, zwłaszcza wtedy, kiedy chcieliśmy sięgnąć do skrzyni obok. E, zapal, zgaś. Zapal, zgaś. Myślę, że twórcy w pewien sposób zrobili potem z tego autoironiczny żarcik – w Sercach z Kamienia po wykonaniu zadania z włamaniem Geralt próbuje zebrać fanty, ale zamiast tego zapala kilka świec i przeklina ich obecność. Podobnie denerwują wiecznie odradzające się drzewka w różnych wersjach Pokemon – przecież już raz ucięłam to draństwo! Naprawdę musi odrastać w dwie sekundy?

To się robi naprawdę irytujące.

Głupawe tłumaczenie

Może to tylko ja, ale czasami przechodzą mnie ciarki wstydu, kiedy widzę niektóre tłumaczenia. Nie mówię tu o pomyłkach typu “Zwój Nicości” w BG2 (w oryginale “Nether Scroll”, czyli po prostu “Zwój Nether”, ale to kwestia znajomości systemu). Mówię tu o takich rzeczach jak w Risen, kiedy mieliśmy do czynienia z bastard sword oraz great bastard sword przetłumaczonych jako miecz sukinsyn… i miecz wredny sukinsyn.

Takich kwiatków jest oczywiście więcej. Błędy pojawiają się też na poziomie języka polskiego. W Mount and Blade mamy przecież do czynienia z tarczami obitymi “skurą”, a w jednej części Resident Evil zombie wychodzą… z drewna. No tak, skoro myszy lęgną się w słomie, to czemu i nie możemy mieć drewnianych zombiaków, nie?

Crashe i bugi

Zmora wszystkich. Grasz sobie spokojnie w grę, przechodzisz kolejny poziom, jeszcze kolejny, zabiłeś kolejnego wielkiego bossa – fantastycznie! Wychodzisz coś jeść, wracasz – file corrupted, rób co chcesz. Ostatni zapis zrobiony gdzieś w okolicy trzeciego poziomu, kiedy to najlepszą broń stanowił patyk oklejony kaką.

Może być jeszcze gorzej – cała gra może odmówić ci posłuszeństwa. Pamiętam, jak grałam w Pokemon Soul Silver i w pewnym momencie wszystkie postacie zaczęły żywo przypominać inkarnacje lorda Voldemorta – blade twarze, czerwone oczy, czarne, rozpikselowane usta… przez chwilę autentycznie się przestraszyłam, bo tyle człowiek creepypast czytał na temat nawiedzonych gier. Miałam już cztery odznaki, toteż przeżyłam bardzo ciężki zawód, musząc grę odpalać na nowo. Oczywiście za drugim razem problemu nie było. Ale serce mi się kraje tak czy inaczej.

Bugi to też zabawnie irytująca sprawa. Choćby Mass Effect: Andromeda (tak, trzeba się trochę poznęcać). Po zadaniu z Vetrą Ryder zaczęła spadać z góry. Kiedy się już zabiła, znowu pojawiła się zawieszona w powietrzu, po czym znowu postanowiła uczyć się latać. Bezskutecznie.

Niekończący się czas ładowania

Miałam tak dwukrotnie – raz podczas grania w Dragon Age: Origins, raz na ładowaniu Wyzimy w pierwszym Wiedźminie. Był to taki moment, w którym człowiek idzie do kuchni, robi sobie herbatę, wraca – dalej się ładuje, idziemy więc po kanapki, przy okazji smażymy jajecznicę, sprzątamy kuchnię i gdzieś w połowie jedzenia gra łaskawie pokazuje nam lokację. Oczywiście, to zamierzona hiperbola, ale potrafi być to naprawdę szalenie irytujące. Do tej pory zdarza mi się to tylko podczas lądowania na Alderaan w Star Wars: The Old Republic. Nieważne jak silny mam komputer, i tak ta cholerna planeta będzie memłała mój RAM tak długo, aż w końcu raczy pokazać mi miejsce, do którego zmierzam.

Jak tak o tym myślę, to zmodowany na potęgę Skyrim też potrafi ładować się godzinami.

Problemów, które występują w grach jest znacznie więcej, ale uznajmy, że to Wy dopełnicie tę listę. Co was najbardziej drażni podczas rozgrywki?

Emilia Wyciślak

Polonistka, entuzjastka fantastyki, graczka RPG. W wolnym czasie, którego nie posiadam, pochłaniam dziesiątki książek, gier, filmów i seriali.

Emilia Wyciślak

Emilia Wyciślak

Polonistka, entuzjastka fantastyki, graczka RPG. W wolnym czasie, którego nie posiadam, pochłaniam dziesiątki książek, gier, filmów i seriali.