
Heroes of Might and Magic: Olden Era – Wielki powrót do korzeni? Recenzja wczesnego dostępu [PC]
Pamiętam, jak pojawiły się pierwsze zapowiedzi Heroes of Might and Magic: Olden Era. Pomyślałem sobie wtedy: „Meeeh, kolejne Hirosy, które nie będą już w niczym przypominać kultowych, uwielbianych odsłon”. Czas jednak minął, a gdy w moje ręce wpadła pełna wersja gry… zupełnie nie spodziewałem się, jak mocno ten tytuł uderzy w nostalgiczne tony i przypomni mi wczesne lata dwutysięczne.
„Astrologowie ogłaszają, że symbolem tego tygodnia będzie Nostalgia. Populacja zadowolonych fanów Heroes of Might and Magic zwiększa się!”
Dziękujemy wydawcy Hooded Horse oraz studiu Unfrozen za dostarczenie klucza do gry.
Cieszy mnie, że po odpaleniu gry dosłownie pierwsze kilka minut potrafi przywołać wspomnienia z czasów, gdy na PeCetach niepodzielnie królowała kultowa „trójka”. Inspirację starszym bratem widać tu na każdym kroku – a już zwłaszcza w sferze audio. To niesamowite uczucie, kiedy zwiedzamy mapę, zbieramy artefakty czy odwiedzamy różne lokacje, a z głośników dobiegają efekty dźwiękowe, które weterani z miejsca skojarzą z Heroes III. To drobiazg, ale robi genialną robotę dla klimatu.
Świat i OPRAWA WIZUALNA
Styl graficzny to aspekt, który z pewnością podzieli graczy. W porównaniu do Heroes III mamy tutaj do czynienia z o wiele bardziej… hmm, nazwijmy to „bajkową” stylistyką. Jak było kiedyś? Cóż, trójka prezentowała się jako klasyczne, surowe high fantasy, inspirowane europejskimi legendami, baśniami oraz dziełami Tolkiena. Graficznie zachwycała renderami 3D, które dziś nazwalibyśmy retro. Choć nie było to pełne 3D, twórcy pracowali na trójwymiarowych modelach, które potem zamienili w dwuwymiarowe sprity. Dzięki temu całość odbierało się jak epicką, interaktywną makietę.
Nowe Heroes idą w zupełnie inną stronę. Przede wszystkim sprite’y 2D ustąpiły miejsca modelom w pełnym 3D. Przez to ucieka gdzieś duch dawnego, epickiego high fantasy oraz wspomniana przeze mnie „makietowość” na rzecz nowoczesnego podejścia. Z drugiej strony nowa oprawa ma swój urok i zdecydowanie cieszy oko. Mapa, po której się poruszamy, jest o wiele bardziej żywa. Pełno tu ruchomych elementów – od kołyszącej się na wietrze trawy po różnej maści stworzenia, które samoistnie chadzają własnymi ścieżkami. Mocne, kontrastowe kolory z H3 zastąpiono nowoczesnym oświetleniem i bardziej stonowaną paletą barw.

Fabuła kampanii została osadzona jako prequel całej serii. Naszym zadaniem jest rozwiązanie tajemnicy nagłych ataków i pożarów powiązanych z nową frakcją Roju – insektoidów zagrażających całemu światu. Aby ich powstrzymać, musimy zawierać sojusze i połączyć siły z innymi zamkami.
Bardzo podoba mi się ten ruch. Dzięki umiejscowieniu akcji przed wydarzeniami z poprzednich części twórcy zyskali większe pole do popisu przy budowaniu uniwersum. Możemy zobaczyć chociażby początki takich frakcji jak Loch czy Nekropolia. Co więcej, ogromną dawkę nostalgii wywołuje powrót ikonicznych bohaterów – z wampirem Thantem, minotaurami Dace’em i Gunnarem na czele.
Rozgrywka
Same potyczki doczekały się sporego rozwinięcia. Jasne, trzon zabawy to wciąż klasyczne dowodzenie armią na heksagonalnej siatce, ale diabeł tkwi w szczegółach. Jednostki otrzymały zupełnie nowe, dodatkowe umiejętności aktywne, które mocno wpływają na taktykę. Możemy teraz odpalić alternatywny atak albo zdecydować się na uderzenie obszarowe kosztem celności czy zadawanych obrażeń. Do tego dochodzi oczywiście księga czarów, unikalne skille samego bohatera oraz mechanika bezpośredniego ataku, który nasz heros może wyprowadzić w stronę wroga. Klasyczny szkielet dostał tu mnóstwo udanych, nowoczesnych szlifów.

Nie zabrakło również rozbudowy naszych zamków. Tutaj także przyjdzie nam dbać o zasoby i zarządzać nimi tak, by jak najefektywniej rozwijać swoją twierdzę i powiększać wojsko. Olden Era w tym aspekcie również idzie nowoczesną drogą. Nie mamy już do czynienia z ruchomą „makietą” zamku ze złotymi obwódkami na ikonach budynków. Tutaj każdy obiekt jest w pełnym 3D, a samo zarządzanie wzbogacono o specjalne drzewko rozwoju.
Nierzadko przyjdzie nam wybrać, jaki konkretnie surowiec ma generować dany budynek po wybudowaniu. Co więcej, nasz ratusz zamiast złota może produkować punkty prawa. Wykorzystujemy je do odblokowania praw frakcji, które gwarantują bonusy do zasobów czy statystyk naszych wojsk. To mechanika przypominająca rozwój bohatera, z tą różnicą, że zamiast herosa ulepszamy cały zamek.

Skoro wspomniałem o wojsku – ulepszanie budynków generujących armię odblokowuje możliwość upgradowania jednostek. Twórcy dają nam do wyboru aż dwa alternatywne warianty ulepszeń. Różnią się one statystykami i zdolnościami, co otwiera kolejne pole do obmyślania taktyk i kalkulacji. Czy bardziej opłaca się zainwestować w punkty obrony, czy może lepiej postawić na siłę ataku?
To, z czego Heroes zawsze słynęło, to oczywiście wybitny tryb wieloosobowy; od legendarnego „gorącego krzesła” po potyczki sieciowe. Olden Era pod tym względem niczego nie psuje. Wspólne granie – zarówno lokalnie, jak i online – idealnie odtwarza ten sam vibe, który towarzyszył nam podczas przesiadywania z kumplami przed jednym monitorem dwadzieścia lat temu.
Jakość
Od strony optymalizacji trudno się do czegoś przyczepić. Podczas ogrywania tytułu nie spotkałem się z większymi problemami. Gra działała płynnie, bez dropów klatek czy uciążliwych bugów.
Żeby nie było tak kolorowo, muszę wspomnieć o dwóch rzeczach, które średnio mi podeszły. Po pierwsze, zbyt luźny ton i wszechobecny humor. Twórcy postanowili dodać grze znacznie więcej luzu, przez co dawna wyniosłość i powaga serii zeszły na dalszy plan. Mamy tu humorystyczne zabiegi, jak strojenie sobie żartów przez leśne duszki w questach pobocznych czy żartobliwe opcje dialogowe. O ile niektórych może to bawić, o tyle widok Gunnara sypiącego żarcikami mocno mnie zaskoczył – nigdy nie uważałem go za komika. Po prostu tęsknię za tą dostojnością i mrokiem, które biły z „trójki”.

Po drugie, o ile udźwiękowienie mapy to złoto, tak muzyka nie generuje już takich ciar. Ścieżka dźwiękowa z Heroes III towarzyszy mi do dziś i jest absolutnym arcydziełem. W Olden Era muzyka jest w porządku – pasuje do klimatu, wpada w ucho, ale nie ma podjazdu do klasyki. Szkoda, że twórcy nie poszli drogą autorów Kronik Myrtany czy Silent Hill 2 Remake i nie pokusili się o bezpośrednie przearanżowanie starych i kultowych motywów.
Ocena
Heroes of Might and Magic: Olden Era to tytuł, który prezentuje się naprawdę dobrze i traktuje ducha oryginału z ogromnym szacunkiem. Czuć tutaj serce „trójki” i dla wielu graczy – w tym dla mnie – będzie to główny powód, by dać tej grze szansę. Wiadomo, oprawa wizualna została dostosowana do dzisiejszych standardów, więc stylistyka i paleta barw różnią się od tego, co pamiętamy z początku lat dwutysięcznych. Jednak rozbudowany system walki, płynne animacje, satysfakcjonująca eksploracja oraz świetne multi z nawiązką odkupują te drobne grzeszki.

A Wy? Co sądzicie o Olden Era? Graliście już we wczesnym dostępie, czy może zostajecie przy klasykach? Sekcja komentarzy jest Wasza! Ja tymczasem wracam rozganiać mgłę wojny. Do zobaczenia!
RETROMANIAK #114: Heroes of Might and Magic II Gold – recenzja [PC]
- Świat: 9/10
- Rozgrywka: 9/10
- Grafika: 8/10
- Dźwięk: 8/10
- Jakość: 9/10
Platforma testowa PC
- Procesor: Intel Core 7 240H 2.50 GHz
- Grafika: NVIDIA GeForce RTX 5060
- Pamięć: 32 GB RAM
- System: Windows 11 Home
- +Przeogromna ilość nostalgii, zwłaszcza pod względem powrotu znanych bohaterów oraz udźwiękowienia!
- +Zachowany duch starszych części, jednak wydany na standardy naszych czasów
- +Świetny tytuł do ogrywania wieloosobowo, zupełnie jak kultowa „trójka”!
- +Graficznie cieszy oko…
- –…jednak dla mnie traci na „szlachetności” klimatu z poprzedniczek
- –Podobnie ma się sprawa z przedstawieniem humoru
- –O ile dźwięki zbierania i interakcji na mapie dają poczucie nostalgii, tak muzyka już nie potrafi tak zaczarować.
- +Przeogromna ilość nostalgii, zwłaszcza pod względem powrotu znanych bohaterów oraz udźwiękowienia!

