
INDYK NA PARZE #20 PowerWash Simulator 2 + Adventure Time DLC – wciągające pryskanie ścian
Do tej pory to Euro Truck Simulator 2 lub Minecraft były moimi ulubionymi grami do zrelaksowania się. Jednak to nie zwiedzanie Europy czy budowanie domku z dirta zwyciężyło — a sprzątanie.
Dziękujemy Dead Good Media za dostarczenie klucza do gry.
Pierwszy Symulator Myjki Ciśnieniowej grałem mniej, niż chciałem — bodajże przeszedłem tutorialowy etap w ogródzie podczas darmowego weekendu, jednak przed kupnem zniechęcała mnie rychła zapowiedź udoskonalonej „dwójki”. Gra urzekła mnie swoją prostotą i ładnym wykonaniem, ale przede wszystkim „siłą przyciągania”. Odpowiedzcie szczerze, czy pomysł na grę o myciu domów i aut brzmi na wielogodzinną przygodę przed ekranem? Powerwash Simulator jednak miał coś w sobie i relaksował bardzo umiejętnie, czy to bezmyślną rozgrywką, czy uspakajającym dźwiękiem wody. To samo mogę powiedzieć o „dwójce” — to jedna z najbardziej przyjemnych gier, w jakie grałem. Nie ma tu dialogów (a jak są, to w tle), fabuły, drzewka rozwoju; odpalasz misję i czyścisz wszystkie obiekty. Tytuł ma jednak więcej do zaoferowania, do czego zaraz przejdę.
Wcielamy się w pracownika firmy sprzątającej. Jesteśmy wyposażeni wyłącznie w myjkę ciśnieniową, a naszym zadaniem będzie wykonywanie zlecanych nam zleceń. Te rozgrywają się w najróżniejszych miejscach, od ogrodów, przez obiekty usługowe, na trwającym ponad godzinę etapie w centrum handlowym skończywszy. Nie trzeba robić wszystkiego na raz, bo jest możliwość zapisania gry w dowolnej chwili. Wszelkie miejscówki są usyfione do granic możliwości — nasza w tym rola, aby spłukać wszelkie ściany, podłogi, stoły, domki, szopy… Może tutaj się zatrzymam. I tak wygląda rozgrywka; lokacje mają sporo szczegółów, a także pomocniczych drabin i schodków, ale nie spodziewajcie się jakichś zadań pobocznych czy znajdziek.

Za wykonane zlecenia dostajemy punkty i gotówkę. Pierwsza waluta jest wyłącznie do przedmiotów kosmetycznych. Pomiędzy misjami trafiamy do bazy, którą możemy dekorować sofami, dywanami i innymi meblami. Dostępne są też kolory naszych ubrań i furgonetki czy wygląd myjek. Ważniejsze są jednak pieniądze, za które zakupimy nowe sprzęty (mydła, dysze, głowice) ułatwiające sprzątanie brudów. „Ułatwiające”, ale niekoniecznie istotne — nawet najgorsze myjki czyszczą wystarczająco dobrze.
Nie mogę fachowo porównać oryginał ze sequelem, ale czuć tu po prostu lepsze wykonanie i bardziej pomysłowe poziomy. Grafika również została polepszona, a efekt wody piękny jak nigdy. Największą zaletą „dwójki” jest tryb kooperacji — gra idealnie sprawdzi się do rozmów o życiu, a nie krzyczeniu na siebie, bo w Overcooked spaliłeś kotlety. Co-op jest dostępny wszędzie, więc całą kampanię i dodatki można tak zaliczyć. Pod względem technicznym nie ma tu nic do dodania — pochwalę optymalizację, jako że nie miałem żadnych problemów odpalenia gry na Steam Decku (na monitorze full HD i przenośnie). Powerwash Simulator 2 zajmie wam dość dużo czasu, bo aż 40 godzin grając w pojedynkę. Niewiele więcej zajmie jej splatynowanie.

Adventure Time DLC
Pora na Przygodę jest zdecydowanie jedną z lepszych bajek, które puszczał Cartoon Network po 2010 roku. Męczy mnie do dziś, że wtedy kończyła się dla mnie era oglądania kreskówek, przez co bardzo szybko wytraciłem tempo oglądania przygód Fina i Jake’a. W przeciwieństwie do innych animacji ta jednak miała zaskakująco złożoną fabułę, przez co od późniejszych sezonów mocno się odbiłem. Jednak nawet w 2026 grono fanów jest na tyle duże, że nadal powstają poboczne seriale i filmy. Nie dziwi więc, że uniwersum chcą też wykorzystać gry video.
Po odpaleniu pierwszego zlecenia z dodatku doznałem szoku. Adventure Time DLC zmienia grę nie do poznania. „Realistyczne” lokacje zamieniły się w cukierkówkowy, wyjęty wprost z kreskówki świat. Dosłownie każda tekstura została tu podmieniona, począwszy od naszej postaci, po drobne szczegóły (pryskanie wodą ślimaków), na zmienionym wyglądzie wody skończywszy. Przyjdzie nam wyczyścić doskonale znane z telewizji miejsca, tj. dom Fina i Jake’a, Słodkie Królestwo czy zamek Lodowego Króla. Wiele z nich upstrzonych jest odniesieniami do serialu, przez co sam przypomniałem sobie niektóre postacie i przedmioty z odcinków. W trakcie czyszczenia pisać do nas będzie cała „obsada” zachowując ich serialowy charakter. Szkoda tylko, że nie ma tutaj voice-overa…
Podsumowując jednak sam dodatek, otrzymujemy 5 bądź co bądź krótkich etapów. Zrobienie wszystkiego z osiągnięciami zajmie wam 4 godziny. Nie jest to drogi pakiet, ale mógłby być lepszy. Włożono w niego za mało czasu, co widać szczególnie na ostatniej największej mapie — jej projekt mocno odbiega od podstawki i niekoniecznie dobrze mi się na niej grało. Jeśli jesteście fanami Pory na Przygodę śmiało brać, reszcie polecam poczekać na obniżkę ceny. W drodze jest drugi płatny dodatek, tym razem ze świata Star Wars.
Powerwash Simulator 2 ciężko polecić każdemu. Jest to specyficzna, prosta w założeniu gra, która pozwala się wyciszyć nie gorzej niż taki Euro Truck Simulator 2. Jeżeli jeżdżenie ciężarówką jest dla was nudne, ta gra wyda wam się jeszcze większym pośmiewiskiem. Warto jednak sprawdzić, bo możecie miło zaskoczonyć — szczególnie w co-opie!
Całą serię Indyk na Parze znajdziecie w tym miejscu.
INDYK NA PARZE #16: Haunted House Renovator – śmieci, duchy i błędy
