fbpx

Valorant na słabym PC – testujemy obietnicę twórców!

Za nami premiera długo wyczekiwanej gry pt. Valorant. Riot Games w trakcie kampanii promocyjnej wielokrotnie poruszał temat optymalizacji. Zarzekali się, że ich najnowszy tytuł będzie grywalny nawet na mocno budżetowym sprzęcie. Właśnie dziś sprawdzimy, ile w tym prawdy!

Zanim przystąpimy do gry, musimy najpierw zbudować komputer. Tak się składa, że mam akurat pod ręką sprzęt, który lata swojej świetności ma już dawno za sobą. Pierwszy Crysis nadal jest wyzwaniem, a o uruchomieniu większości najnowszych tytułów można tylko pomarzyć. Sprawdźmy więc, co kryje w sobie nasz dzisiejszy obiekt testowy i zobaczmy, czy Valorant na słabym PC będzie działał tak, jak obiecali twórcy!

  • Procesor – Intel Core i5-650 3.20 GHz
  • Karta graficzna – NVIDIA GeForce GT 710
  • Pamięć RAM – 2 × 2 GB (firma nieznana)
  • Dysk HDD – WD Elements Portable 1 TB
  • System operacyjny – Windows 7

Spoglądając teraz na oficjalne wymagania systemowe, możemy dojść do wniosku, że nie jest tak źle. Karta graficzna spełnia wymagania zalecane, procesor załapuje się jeszcze do wymagań minimalnych, a Windows 7 nadal jest przez grę wspierany. Pierwsze problemy jednakże zaczynają się, gdy weźmiemy pod uwagę pamięć RAM. Mimo iż na papierze spełnia ona minimalne wymagania, tak w praktyce dostępne do użytku mamy jedynie 3,87 GB. Teoretycznie nie jest to duża różnica, ale w połączeniu z mocno leciwym procesorem i zważywszy na to, że Valorant opiera się głównie na zasobach naszego CPU, tak zauważymy, że problemy zaczynają nastręczać w trakcie zabawy. Sprawdźmy więc, jak działa Valorant na słabym PC.

Pierwsza rozgrywka

Nim przejdziemy na prawdziwe pole bitwy, wypadałoby najpierw nieco się przećwiczyć i sprawdzić ustawienia. W związku z tym kursor myszy wędruje na “Ustawienia”, a następnie “Obraz” i “Jakość grafiki”. Najlepszym możliwym rozwiązaniem dla naszego sprzętu jest ustawienie wszystkiego na minimum. Dodatkowo osobiście zaleciłbym również ustawienie limitu klatek na 60. Podniesie to nieco komfort naszej rozgrywki. Gdy już skończymy majstrować przy ustawieniach, zabierzmy się za trening.

Valorant na słabym PC
Nie mamy raczej co liczyć na śliczne widoczki.

Jeżeli jest to wasze pierwsze spotkanie z tą grą, to automatycznie uruchomi wam się tutorial, który przeprowadzi was przez podstawy rozgrywki i wprowadzi nieco w lore gry. Jednakże jak sprawuje się tu nasz sprzęt? Otóż zaskakująco dobrze! Liczba klatek na sekundę waha się od 59 do 60, z drobnymi spadkami, co spowodowane jest pojawieniem się nowych obiektów na ekranie. Niestety ujawniają się tu też pierwsze problemy, o których wspominałem wcześniej. CPU w – zdawałoby się – przypadkowych momentach potrzebuje znacznie więcej czasu na render jednej klatki obrazu, przez co gra zdaje się nieco klatkować. Czas na wygenerowanie jednej klatki okaże się znacznie większym problemem w czasie normalnej gry.

Valorant na słabym PC
Pierwsze utraty klatek nie wróżą nic dobrego.

Na polu bitwy

Testy Valorant na moim słabym PC rozpocząłem od rozegrania meczu w trybie „Raszowanie ze Spike’em”. Początek nie zapowiadał się obiecująco. W momencie, w którym ujrzałem ekran wyboru postaci, większość osób wybrała i zablokowała już bohatera, którym chcieli grać. Oznacza to, że aby zagrać naszą ulubioną postacią, liczyć będziemy musieli na łut szczęścia, a nie szybie kliknięcia. Co ciekawe, nie wyświetliła mi się również animacja wybranego herosa. Nieco lepiej było już w trakcie samej rozgrywki. Przywitała mnie śliczna liczba 60 klatek na sekundę, która utrzymywała się przez większość meczu. Niestety nie obyło się też bez problemów. Na początku każdej rundy gra mocno zaczynała klatkować, jednakże problem ten znikał po kilku sekundach.

Valorant na słabym PC
Potężny spadek klatek na początku meczu będzie częstym widokiem w trakcie gry w Valorant na słabym PC.

Najgorsze jednak dopiero przed nami. Problem z klatkażem uderzyć może w najgorszych dla nas momentach. Sam przekonałem się o tym dość boleśnie. W trakcie odbijania jednej ze stref, w sytuacji jeden na jednego, kompletnie niespodziewanie wartość fps sięgnęła najgorszego do tej pory poziomu. Rozgrywka bardziej przypominała pokaz slajdów niż kompetytywną grę. Co gorsza, problem ten utrzymał się do końca rundy, mimo iż do tej pory znikał po krótkiej chwili. Rundę niestety przegrałem, a moje uszy uraczyła wiązanka – jak mniemam – przekleństw w nieznanym mi języku. Takie spadki klatek pogarszają naszą rozgrywkę nie tylko technicznie, ale również narażają nas na wiele nieprzyjaznych reakcji ze strony naszych towarzyszy. Jeżeli ktoś źle odbiera wyzwiska, zdecydowanie powinien odpuścić sobie grę w Valorant na słabym PC.

Valorant na słabym PC
Spadek fps dopadnie nas zawsze wtedy, kiedy najmniej tego chcemy.

Drugie starcie

Następny etap testów odbędzie się w trybie gry nierankingowej. Ciekawi mnie, czy Valorant na słabym PC utrzyma stałą liczbę fps przez całe spotkanie, czy może dłuższa rozgrywka sprawi, że ilość klatek na sekundę będzie równomiernie spadać. Przekonajmy się!

Rozgrywka zaczęła się tak, jak poprzednio. Niemalże jako ostatni wybrałem postać i ruszyłem w bój. Tym razem ładowanie trwało znacznie dłużej. Pierwsze rundy upłynęły bez większych problemów, gra utrzymywała stałe 60 klatek, a czas klatki CPU pozostawał niezmienny. Problemy zaczęły się w późniejszych rundach, aż w końcu sięgnęły apogeum. Gra klatkowała, ucinała dźwięki i była kompletnie niegrywalna przez okres całej rundy. Czas potrzebny na wygenerowanie pojedynczej klatki animacji sięgnął nawet całej jednej sekundy! Warto jednak zauważyć, że w trakcie następnego meczu sytuacja nie była aż tak tragiczna. Spadki liczby klatek na sekundę zdarzały się, ale nie były tak duże i nie trwały całej rundy. Najprawdopodobniej winowajcą tutaj jest jedna mapa, która sprawiała mi przez cały okres testowania problemy.

Valorant na słabym PC
W tym momencie gra stała się kompletnie niegrywalna na parę rund.

Valorant na słabym PC w moim doświadczeniu nie lubi się bardzo z jedną z dostępnych map. Mam tu na myśli stylizowaną na azjatyckie miasto mapę „Splits”. Przez cały mój okres testowania to właśnie ona sprawiała mi najwięcej problemów, które nie miały miejsca na innych planszach. Po drugiej stronie barykady natomiast znalazła się moja ulubiona mapa, o nazwie „Ascent”. Tylko na tej mapie ilość klatek na sekundę nigdy nie spadła poniżej grywalnych 30. Dwie pozostałe lokacje, mimo lekkich problemów, zdecydowanie mogę określić jako grywalne. Dlatego jeżeli traficie kiedyś na „Splits”, jedyne, co mogę zrobić, to trzymać za was i za wasz sprzęt kciuki.

Czy da się grać w Valorant na słabym PC?

Obietnice składane nam przez twórców przed premierą często są równie śliczne, co fałszywe. Najlepszym przykładem może być debiut No Man’s Sky. Jednakże mimo wielu niedogodności, takich jak choćby skacząca liczba klatek czy niewielkie błędy graficzne, ekipie Riot Games udało się spełnić obietnicę, którą złożyli na ręce graczy. Valorant na słabym PC jest jak najbardziej grywalny! Niekoniecznie będziemy w stanie rywalizować na najwyższym poziomie, ale casualowa rozgrywka jest w pełni możliwa.

Riot Games ewidentnie postarał się przy pracach nad optymalizacją. Co jednak ważne, przyszłe patche wprowadzić mają kolejne poprawki, które usprawnią kwestię fps oraz ogólną optymalizację. Bardzo możliwe, że już niedługo błędy, które opisane zostały w tekście, nie będą się już pojawiać.

Przy okazji, jeżeli nie jesteście jeszcze pewni, czy chcecie dać Valorant szansę, to koniecznie przeczytajcie naszą recenzję tego tytułu!

Uwagi dodatkowe

Gra testowana była na dwóch wersjach sterowników karty graficznej. W wersji z 2016 liczba klatek na sekundę była znacznie niższa, niż podczas gry z najnowszymi driverami. Jednakże sterowniki z 2016 utrzymywały stałą liczbę fps, a błąd ze zwiększającym się czasem klatki ograniczony był jedynie do tego powodowanego przez CPU, przez co nie był on tak drastyczny. Jeżeli chcecie pograć w Valorant na słabszym kompie, to rozważcie wypróbowanie starszych wersji sterowników.


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Kupując za pośrednictwem naszego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubskrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.
Avatar

Robert Pytlak

Konsolowiec z dziada pradziada. Grę uznaje za skończoną, dopiero gdy wbije platynę. Pisał już o wszystkim oprócz modzie. Git Gud and Praise the Sun!