RETROMANIAK#2: THE SIMPSONS: HIT AND RUN

Serial The Simpsons to istna legenda amerykańskiej telewizji. Emitowany na kanale FOX nieprzerwanie od 1989, jest idealną parodią amerykańskiego społeczeństwa, prezentowaną przez rodzinę Simpsonów, jak też ich znajomych z miasta Springfield. Nic dziwnego, że owa marka doczekała się wielu gadżetów, filmów pełno metrażowych, okładek pism (nawet Playboya z Marge Simpson), jak też gier, w których mogliśmy wcielić się w losy żółtoskórych bohaterów. Jednak jedna z nich wpadła mi szczególnie w pamięć, bo pomyślcie tylko, jak mogłoby wyglądać GTA w świecie Simpsonów…

UDERZ&BIEGNIJ

Płyta z The Simpsons: Hit and Run, zakręciła się w czytnikach naszych komputerów, oraz Xboxa i PlayStation II po raz pierwszy w 2003 roku. Warto przypomnieć, że 2 lata wcześniej Rockstar wypuścił na rynek GTA III, czyli pierwsze dzieło studia w rzeczywistym 3D, jak samo GTA III zmieniło patrzenie na sandboxy napiszę innym razem, teraz jednak skupmy się na grze, która bezwstydnie parodiowała dzieło – Gwiazdy Rocka. Za produkcje wzięło się Radical Enterteiment i zrobiło to w sposób wzorowy. Otóż cały zamysł gry, tak jak wspomniałem, był sandboxem w uniwersum kultowego serialu, w którym poruszać mogliśmy się za pomocą znanych i lubianych znanych z ekranu, między innymi Bartem, Apu, Lisą, Marge czy Homerem. Cały zarys fabularny polegał na dziwnych i paranormalnych wydarzeniach w Springfield, w trakcie których przez UFO zostaje porwany Bart. Cała gra, poruszała schematy bardzo dobrze znane fanom, mieliśmy wszystkie kultowe miejscówki, które mogliśmy eksplorować, m.in. Dom Simpsonów, Szkołę Podstawową, Bar u Moe, Kwik-E-Mart, jak też spotykaliśmy pojazdy, gagi, oraz stroje postaci, które przewijały się przez całą historię serialu.

Nie regulujcie odbiorników, to najprawdziwszy Homer Simpson!

Szczególnie jeśli chodzi o nostalgię względem żartów, to po wszystkich lokacjach rozrzucone były karty, na których mieściły się gagi wyjęte prosto z serialu z dołączonym opisem. Dla nostalgicznego fana było to bardzo wspaniałe, że ktoś w tak umiejętny sposób umie bazować na sentymencie, oraz zachęca do większej i bardziej odważnej eksploracji świata. To było właśnie to, dzięki czemu gra wygrywała – ten niepowtarzalny klimat. Ci, którzy grali w South Park: Kijek Prawdy, rozpływali się nad dokładnością, z jaką miasteczko South Park zostało odtworzone na warunki gry komputerowej i tutaj jest bardzo podobnie, może było mniej możliwości interakcji niż w Kijku, ale hej… to był rok 2003! W Hit&Run świetne były też oryginalne głosy aktorów, duży i otwarty świat, jak też dobra jak na 2003 rok grafika, która odtwarzała w sposób dosyć dobry kreskę twórcy serialu: Matta Groeninga. Do zalet trzeba też zaliczyć bardzo fajną dynamikę jazdy autem, czy też modele zniszczeń, oraz zabawne cut-scenki.Jednak nie wszystko było takie piękne…

Klimat, klimat i jeszcze raz, klimat

SENTYMENT POZOSTAJE, ALE Z WIELKIM ,,ALE”

Idee gry, idealnie oddaje jej podtytuł, czyli ,,Uderz i Biegnij”, dokładnie tak wyglądało 100% misji w tej grze. Najczęściej więc mieliśmy do czynienia z prostymi wyścigami lub zbieraniem porozrzucanych po mapie rzeczy, albo niszczeniem czegoś w określonym limicie czasu. Jak na grę, która miała wielki arsenał środków, oparty o bądź, co bądź, ale serial z wieloma wątkami, czujemy drobny niedosyt względem kreatywności twórców. Prócz tego, problemem było sterowanie, szczególnie w momentach platformowych gry; wszelkie skakanie, czy oddawanie ciosów w powietrzu sprawiało, że naprawdę z pozoru łatwe etapy można było zaliczać godzinami. Sam poziom trudności, też nie był jakiś wymagający, szczególnie dla starszego gracza, który nawiasem niewiele miał co tutaj szukać, gra była pozbawiona brutalności, przy czym stawała się wydmuszką dla mniejszych odbiorców. Dużym i dosyć groteskowym problemem, były przenikające tekstury, które bawiły i irytowały zarazem. Czasami udało się wskoczyć na jeden piksel i balansować na nim, niczym klaun na linie w zoo, a z drugiej można było z całym impetem wjechać w sąsiada Simpsonów, czyli pana Flandersa i zobaczyć, że raczej jest duchem.

SZOK! 80 LATEK ZE SPRINGFIELD UMIE ŻYĆ BEZ BRZUCHA [ZOBACZ JAK]
Prócz tego, dosyć ciekawie zrealizowano tzw. porywanie aut z ulicy, czyli to, co dobrze znamy z GTA. Tylko, że zamiast wywalić drzwi oraz osobę, która siedziała za kierownicą, to… zostawała ona naszym kierowcą. I ja nawet do końca nie wiem, czy developerzy specjalnie to założyli, żeby nie było za dużo elementów przemocy, czy był to niezamierzony bug, bo szczerze to nie wyobrażam sobie, bym podszedł do jakiegoś auta na ulicy, szarpnął za klamkę, wsiadł do auta i był grzecznie odwieziony tam, gdzie mi się podoba.

PODSUMOWANIE

Gra była dosyć oryginalną i ciekawą parodią serii GTA. Do samego oryginału dosyć dużo jej brakowało, bo postaci nie można było np. uzbroić, a sama przemoc była bliższa Tabaludze, niźli czemukolwiek innemu, co nie szkodziło w 2003 roku, nieistniejącemu już pismu komputerowemu dla dzieci, czyli Cybermyszy napisać paszkwil, o moralnej szkodliwości tej gry i występowania w niej wielkiej ilości przemocy. Żeby było śmieszniej, gdy kończyli w 2008 roku działalność, to nie bali się pisać np. o takim Devil May Cry, w którym urywanie kończyn było stałą praktyką. Gra jest dzisiaj lekko zapomniana, ze względu na to, iż moim zdaniem podobać się mogła tylko fanom. Startowanie od niej w zgłębianie świata Simpsonów, uważam za strzał w kolano, bo wiele rzeczy, które występują w produkcji skierowane są tylko i wyłącznie dla fanów kreskówki Groeninga. Niemniej, jeśli lubisz The Simpsons i tak jak ja, umiałeś za młodu spędzać godziny na oglądaniu FOX Kids, czy innego Canal +, a nie słyszałeś o tej grze, to zagraj. Ubawią Cię sytuacyjne gagi, nawiązania do starszych odcinków i dobry klimat. O ile grę z poprzedniej części Retromaniaka, czyli Star Wars Episode I: Racer, jestem w stanie polecić każdemu, bo była to po prostu bardzo dobra wyścigówka, o tyle tutaj tylko fani znajdą swoją ziemię obiecaną. Dla mnie jednak, gra ma stałe miejsce w serduszku. Gdy z wypiekami na polikach czytałem recenzje, poczułem, że muszę tę grę posiadać, bo jest zakazana, brutalna i pełna szemranej opinii. W rezultacie dostałem jednak GTA dla dzieci, z którego byłem i tak bardzo zadowolony i przy którym spędziłem bardzo dużo godzin.Dzisiaj, po doświadczeniu takich sandboxów jak GTA: V, Saints Row, Mafia, czy Red Dead Redemption trochę ciężko patrzeć na błędy The Simpsons: Hit&Run, ale wtedy to naprawdę się podobało i budziło emocje. Może odświeżenie tytułu, przemyślenie bardziej kreatywnych misji, jak też postawienie na nowocześniejsze rozwiązania w strukturze gry, przyniosłyby skutek i dzisiaj mówilibyśmy o Simpsonach jak o wspomnianym Kijku Prawdy.

To już wszystko na dzisiaj kochani, bardzo dziękuje za uwagę i czytanie naszych artykułów, zapraszam was do lajkowania, udostępniania, jak też polecania naszej strony. Ja całuje was czule i do zobaczenia niebawem.


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Kupując za pośrednictwem naszego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubskrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.

Mateusz "Don Mateo" Wysokiński

A imię moje 40 i 4.... witam w mojej kuchni, nazywam się Don Mateo i będę waszym podróżnikiem w czasie, który z mroków historii przypomni najlepsze/najbardziej pamiętne/najgorsze gry w historii, w moim małym kąciku o nazwie ,,Retromaniak".Na ekranach waszych monitorów, będę też widniał jako felietonista, więc nie regulujcie odbiorników. Prywatnie, jestem wielkim fanem rocka i metalu, studiuję dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim.

Zostaw komentarz