fbpx

Colin McRae: DiRT 2 – recenzja po latach [PC]

Równy miesiąc temu na półki sklepowe wjechał Dirt Rally 2.0, jedna z obecnie najważniejszych gier wyścigowych. Młodsi gracze mogą jednak nie wiedzieć, że seria DiRT wywodzi się z franczyzy Colin McRae Rally, która zadebiutowała ponad 20 lat temu, bo w roku 1998.

Obecnie jednak seria nie jest sygnowana nazwiskiem słynnego rajdowca, bo ten zginął w wypadku śmigłowca – a DiRT 2 był pierwszym i już ostatnim Colinem po tragicznej śmierci “Latającego Szkota”. Jako że niedawno ukazała się najnowsza część cyklu Codemasters, a we wrześniu minie 12 lat od śmierci McRae – jak również okrągłe 10 lat od premiery drugiego Dirta – prezentujemy recenzję właśnie tego drugiego tytułu. Zapraszamy do lektury!

ŚWIATColin McRae: Dirt 2 – stylizowane na COLIN McRAE DiRT2 – wprowadziło trochę powiewu świeżości w serii, głównie pod kątem stylistycznym, choć gameplayowym czy nawet fabularnym również. Gracz wciela się w młodego kierowcę, który ma zastąpić tragicznie zmarłego Colina McRae w zawodach motoryzacyjnych. Głównymi przewodnikami po świecie sportów motorowych zostają Ken Block i Travis Pastrana, autentyczni kierowcy rajdowi, którzy do dziś są aktywni. Oczywiście fakt, że w popularniejszych rajdówkach ma się do czynienia z prawdziwymi zawodnikami, nie jest niczym nowym i zaskakującym; ale w recenzowanej grze ich obecność nie ograniczyła się do wyświetlania nazwisk w tabelach wyników, a posłużyli także za postaci z krwi i kości. Tanner Foust czy Dave Mirra przemawiają swoimi głosami, kibicując i wspierając głównego bohatera. Mimo że ścigamy się z nimi (a także – co ciekawe – z kobietami), wszystko przebiega w miłej, beztroskiej i przyjacielskiej atmosferze, w akompaniamencie wybuchów, konfetti, fikuśnych kolorów i innych wystrzałowych efektów w menu.

colin mcrae dirt 2 recenzja
Nasz kamper i teren wokół niego służą za “centrum dowodzenia” – jest to swoiste menu główne.

Już stylistyka może wzbudzić u weteranów serii niepokój, którzy oczekują raczej poważnej rozgrywki w świecie wyścigów rajdowych. No właśnie, rajdowych – i tu leży pies pogrzebany… Już pierwszy DiRT zepchnął na dalszy plan rajdy terenowe WRC, skupiając się na bardziej zręcznościowych zawodach, z wykorzystaniem również ciężarówek i pojazdów typu buggy. Nie inaczej jest w sequelu, w którym to rallycross dominuje, a nie stare, sprawdzone rajdy samochodowe. Trasy również średnio się prezentują. Pomimo że przemierzamy północną półkulę wzdłuż równika (od Utah na zachodzie po Japonię na wchodzie), to liczba dostępnych tras w poszczególnych krajach/regionach już nie imponuje; nawet pomimo tego, że występują one w 2-3 różnych wariantach. Nie da się również zmienić pory dnia/roku, a warunki atmosferyczne są statyczne i przypisane na stałe. Mnie jednak najbardziej brakuje odcinków ulokowanych na terenach pokrytych śniegiem bądź deszczem. Ja wiem, że tytuł gry do czegoś zobowiązuje, ale od tego przesytu szutru i piasku można się przejeść.

Lepiej sprawują się za to pojazdy. W grze jest ich łącznie około 30, od SUV-ów, przez ciężarówki, kończąc nawet na bolidzie (co prawda nie Formuły 1, ale zawsze coś). Na szczęście samochody rajdowe w grze też występują – zarówno współczesne, wielokonne, potężne maszyny, jak i kilka klasycznych, z kultowym Fordem Escortem Mk II na czele. W dostępnej puli czterokołowców mamy także do wyboru samochód Colin McRae R4 – autentyczny pojazd, który został zaprojektowany m.in. przez samego, nomen omen, Colina na przełomie 2006/07 roku – a także Subaru Imprezę 555, czyli wóz nieżyjącego rajdowca w latach 90., a więc w czasie jego największych sukcesów (to samo Subaru znalazło się na okładce pierwszej odsłony gry sprzed dwóch dekad).

ROZGRYWKATryb dla pojedynczego gracza w DiRT 2 różni się od tego z pierwszej odsłony młodszej podserii. Zamiast stricte osobnych trybów kariery, mistrzostw i pojedynczych wyścigów, w omawianej grze mamy wrzucone wszystko do jednego wora pod nazwą DIRT TOUR. Wybierając tę opcję w menu, naszym oczom ukazuje się mapa, a na niej kraje i regiony z podstawowymi rozgrywkami w trzech kategoriach, nowicjusz, profesjonalista i gwiazda, oraz opcją jazdy na czas i swobodnej jazdy. (Jak pisałem wyżej, w każdym kraju/regionie jest dostępnych od kilku do kilkunastu wszystkich wariantów tras/rywalizacji, a każdy taki odcinek zawiera 1-3 wyścigi z rzędu). Do podstawowej mapy DIRT TOUR dochodzą jeszcze zawody “poboczne”, m.in. impreza X-Games na trzech kontynentach, wyzwania rzucane przez koleżanki i kolegów oraz najważniejszy, wieńczący grę etap: seria wyścigów rajdowych ku czci zmarłego Colina McRae. W tym memoriale staniemy obok Jimmy’ego i Alistera McRae – odpowiednio ojca i jednego z braci Colina, którzy w prawdziwym świecie również odnosili niemałe sukcesy w rajdach.

colin mcrae dirt 2 recenzja
[źródło: Codemasters]
Do każdego pojedynczego wyścigu czy też etapu większych zawodów jest przypisany konkretny rodzaj rywalizacji. Dostępne są wyścigi rallycross po kilka okrążeń, wyzwania jeden-na-jeden, konkursy na staranowanie jak największej ilości plansz (Gatecrusher), rywalizacja typu “kto ostatni, ten odpada” (Last Man Standing) oraz próby utrzymania dobrego czasu na poszczególnych blokach jednego odcinka (Domination). Wyścigi rajdowe również są dostępne – w wersji klasycznej oraz specjalnej, pod nazwą Trailblazer; ten drugi typ wyróżnia się tym, że trasa jest dłuższa, a jazda odbywa się bez asysty pilota. Niezależnie jednak od rodzaju rywalizacji oraz wybranego rodzaju zawodów, przed każdym wyścigiem możemy wybrać poziom trudności/uszkodzeń, samochód oraz ustawienia pojazdu. Każdy wóz jest opisany przez trzy statystyki, prędkość maksymalna, przyspieszenie i sterowność, reprezentowane przez pasek złożony z 10 kwadratów; każdy samochód również inaczej się prowadzi. Sterowność tych mniej zwrotnych można poprawić poprzez odpowiednie ustawienie dyferencjału oraz przerzucenia siły hamulców (oprócz tego, mamy jeszcze skoki biegów, docisk/przyczepność oraz wysokość zawieszenia i jego miękkość). Do tego jeszcze dochodzi odpicowanie samochodu – ale bez grzebania pod maską, bo tuning jest tylko wizualny, pod postacią malowań i gadżetów do wnętrza, jak breloczki.

A jak w ogóle prowadzi się auta? Całkiem nieźle. Nie oczekujcie pełnoprawnej symulacji, ale nie jest to też zręcznościowy model jazdy. Po prostu czuć, że nie są to zwykłe samochody, lecz potężne maszyny dla sportowców. Dostępnych jest pięć kamer, a widok z kokpitu daje największą immersję prowadzenia czterech kółek. W trakcie jazdy współuczestnicy komentują nasze zachowanie, czasem rozmawiając także między sobą – ale po jakimś czasie już słychać, że nie nagrano wielu kwestii, bo te zaczynają się powtarzać. Natomiast po ukończonym wyścigu mamy możliwość obejrzenia powtórki (niestety nie da się jej zapisać) oraz – w zależności od zdobytego miejsca – otrzymujemy odpowiednią ilość gotówki i punktów, co pozwala zdobyć większy poziom doświadczenia oraz odblokować kolejne trasy/zawody, barwy i inne bonusy (w tym pieniężne). Zarobioną gotówkę możemy przeznaczyć właśnie m.in. na nowe wozy. Kończąc już ten fragment recenzji, trzeba jeszcze wspomnieć o deformacji samochodów i jej wpływie na jazdę (już lekkie uszkodzenie koła może spowodować, że podczas jazdy prosto samochód może odbijać w lewo lub prawo) oraz o tym, że w trakcie gry można… dosłownie zginąć! Na szczęście po skasowaniu auta gra oferuje cofnięcie czasu o jakieś 5 sekund. Jak się często okazuje po wypadku, bardzo cennych pięć sekund.

colin mcrae dirt 2 recenzja
Każdy samochód w naszym garażu możemy pobieżnie obejrzeć przed wyścigiem. Tu: znana już Impreza samego Colina McRae.

GRAFIKA I DŹWIĘKGra jest napędzana zmodyfikowanym silnikiem EGO 1.0, który został opracowany przez Codemasters na potrzeby już pierwszego Dirta. I mimo dziesięciu lat na karku, Colin McRae: Dirt 2 do dziś prezentuje się naprawdę ładnie. Modele i tekstury aut są szczegółowe, światła i cienie realistyczne, fizyka zaawansowana, a wypolerowana karoseria samochodu odbija dosłownie całe otoczenie – wraz z widownią i pozostałymi wozami. Wprawne oko gracza dostrzeże nawet taki detal jak wgniatanie opon pod ciężarem samochodu! Jedyne, co się zestarzało, to efekty cząsteczkowe oraz modele postaci ludzkich. Niemniej oprawa wizualna to najbardziej solidny element recenzowanej gry – co jest możliwe głównie dzięki obsłudze dobrodziejstw wynikających z DirectX 11. Szkoda tylko, że nie da się przełączyć między D3D 9 a 11 (gra rzekomo sama wybiera odpowiednie ustawienie); a na filmach “comparison” na YouTube nie jestem w stanie dostrzec różnicy…

Nie inaczej jest z dźwiękiem, jeżeli chodzi o solidność. Do ryku silników i innych efektów nie można się przyczepić. Na dodatkowy plus zasługuje wybór programowego mapowania audio oraz sprzętowego, z wyborem EAX Advanced HD lub Rapture3D na bazie OpenAL. Ten ostatni tryb daje najlepsze wrażenia, idealnie symulując dźwięki w różnych warunkach (położenie kamery, otoczenie itd.), a do tego działa na każdym Windowsie. W menu natomiast przygrywa nam licencjonowana ścieżka dźwiękowa, na którą składa się jakieś kilkanaście utworów. Nie wszystkie tytuły muzyczne przypadły mi do gustu, ale ogółem muzyka daje radę i idealnie jest zgrana z tym, co dzieje się na ekranie monitora. Moim faworytem wśród piosenek jest ten oto kawałek:

Nie wypada nie wspomnieć też o głosach. Colin McRae: DiRT 2 ukazał się u nas z pełnym dubbingiem – nawet imiona gracza zostały spolszczone – angażując do roli takie sławy jak Jacek Kopczyński, Janusz Wituch czy Zbigniew Suszyński (ten ostatni w roli narratora/prezentera). Gra polskich aktorów nie wypada źle, ale nie jest też jakoś wybitna. Natomiast twórcom z Codemasters należy się minus za pulę dostępnych pilotów złożoną wyłącznie z dwóch osób (jeden głos żeński i jeden męski).

JAKOŚĆTytuł nie cierpi na żadne błędy techniczne. Na mojej konfiguracji gra jest płynna i klarowna, bez żadnych ścinek czy artefaktów [graficznych]. Na pewno duża w tym zasługa doświadczenia programistów, najnowszej wersji patcha/produktu oraz obsługi DirectX 11. Jedyna usterka, jaką zauważyłem, to wyświetlanie gry w 60 hercach (klatkach) – mimo że w ustawieniach gry miałem zaznaczone odświeżanie na 75 Hz, które mój monitor przecież bez problemu obsługuje.

colin mcrae dirt 2 recenzja
Widać, że autorzy gry to nie tylko fani sportów motorowych, ale i miłośnicy kina.

Mimo tej nieskazitelności produktu jestem zmuszony odjąć jedno oczko w ocenie jakości. Mój egzemplarz gry pochodzi z wydania pudełkowego, a konkretnie z reedycji wydanej przez LEM, którą zdobyłem w ramach promocji tytułów z katalogu Best of… we wrześniu 2011. Ma ona zaimplementowaną obsługę Games for Windows Live, która już od dobrych kilku lat nie jest wspierana. Z tego też powodu nie miałem w ogóle okazji spróbować swych sił w multiplayerze; natomiast swymi osiągnięciami – które są wbudowane w grę – nie mogłem się pochwalić przed całym światem czy znajomymi. Wielka szkoda, bo skraca to żywotność gry, która to wydaje się niedokończonym produktem.

OCENA

10-letni już Dirt 2 to bardzo dobra gra, z przyjemnym i wyważonym modelem jazdy, bogatą ofertą rozgrywki w single-playerze i bezbłędnym wykonaniem graficzno-audialno-technicznym. Mimo że w ostatnim Colinie jest już mało Colina [McRae Rally], a rozrywkowo-kolorowa stylistyka może odstraszyć weteranów serii CMR czy konkurencyjnego Rally Championship, to i tak uważam, że warto sprawdzić ten tytuł. Colin McRae: Dirt 2 to nie tylko udana gra wyścigowa, ale także wspaniały i miły hołd złożony śp. kierowcy rajdowemu, który był wieloletnim patronem tejże serii.

colin mcrae dirt 2 recenzja
Dupnij se Monsterka, byku! [źródło: World of Longplays / MihaiBest]
Colin McRae: DiRT 2 (GfWL)
8.4/10
  • Świat: 7/10
  • Rozgrywka: 8/10
  • Grafika: 9/10
  • Dźwięk: 9/10
  • Jakość: 9/10
Pomimo swej “sielankowości”, DiRT 2 to tytuł godny poprzedników oraz samego, niestety już nieżyjącego, Colina McRae. Brak zimowych tras i małe skupienie na rajdach rekompensuje przyjemna ogółem rozgrywka oraz oprawa audiowizualna. Tytuł jest dopracowany, ale niestety nie jest dostępny w ogóle na Steamie, przez co nie wyczerpuje swojego potencjału, zwłaszcza pod kątem multiplayera i achievementów.

Platforma testowa PC

  • Procesor: Intel Core i5-4460 3.2 GHz
  • Monitor: 17″ LCD NEC LCD170V
  • Grafika: nVidia GeForce GTX 950, 2 GB VRAM
  • Pamięć: 8192 MB RAM Goodram
  • System: MS Windows 7 Home Premium SP1
  • Myszka: A4Tech XGame Laser Oscar X750 EF
  • Klawiatura: Art
  • +Fotorealistyczna grafika
  • +Efekty dźwiękowe i większość soundtracku
  • +Satysfakcjonujący model jazdy
  • +Bogaty wybór zawodów, pojazdów i skórek
  • +Oryginalne menu główne
  • +Colin może czuć się dumny ze “swej” ostatniej gry
  • Za mało rywalizacji rajdowych
  • Za dużo kurzu (czytaj: całkowity brak śniegu)
  • Mała liczba pilotów do wyboru
  • Powtarzające się trasy
  • Brak możliwości zapisu powtórek
  • Fabularyzacja rozgrywki może na dłuższą metę męczyć
  • Zbyt sielankowa atmosfera zawodów (małe poczucie rywalizacji z innymi)
  • Wersja oryginalna (GfWL) to z dzisiejszej perspektywy produkt niekompletny

Jak oceniamy gry?


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Kupując za pośrednictwem naszego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubksrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.

Avatar

Przemysław Bednarski

Z wykształcenia politolog i dziennikarz, z zamiłowania bloger. Oprócz grami, interesuje się także kinem i astronomią. Propagator krytycznego myślenia i poprawnej polszczyzny – czy też, pisząc z duchem języka internetowego: gramatyczny nazista – tak dobry, że może sprawdzić Twoją pracę dyplomową lub inny tekst, a także udzielić korepetycji z WOS-u. Swoje felietony na temat historii, problemów społecznych i memów internetowych publikuje na blogu bednarskiprzemyslaw.pl – tam też można znaleźć szczegóły oferty usług korektorskich i korepetytorskich.