fbpx

Grand Theft Auto Online, czyli moje przygody w świecie zbrodni

Gangsterka to ciężki kawałek chleba. Z jednej strony dużo zarabiamy i jeździmy spoko pojazdami, a z drugiej strony inne złole mogą chcieć wam dokopać. Niestety, w rzeczywistości trudno jest wstąpić do organizacji.

Dlatego Rockstar dał nam taką możliwość i wypuścił Grand Theft Auto Online. Ale czy jest to dobry tytuł, który potrafi zachęcić gracza?

(Nie całkiem)Miłe początki działalności

Do gry podchodziłem dwa razy. Raz na PS4 i teraz na PC. W obu przypadkach na początku musimy stworzyć bohatera korzystając z kreatora postaci opartego o przodków i podobieństwa. Następnie, w ramach wstępu, robimy kilka akcji dla Lamara, między innymi bierzemy udział w wyścigu. Ale niestety, już w tym momencie pojawia się problem. W pierwszym wyścigu przyszło mi się ścigać z graczem, który miał setny poziom. Od razu mnie pokonał. Po przegranym wyścigu od razu postanowiłem się przejść na zakupy. I od razu gracze pokazali mi, że nie jestem mile widziany.

Przy drugim podejściu, gdzie do gry dostałem 1,25 mln gtadolców, z miejsca początkowego odebrał mnie kolega, który zabrał mnie na jedną wielką masakrę z użyciem Deluxo. Dzięki temu, że zostałem jego partnerem biznesowym, zarobiłem dużą kasę, razem z dużą ilością doświadczenia. No i co najlepsze, nikt nie próbował nam dokopać, bo Deluxo jest latającym samochodem, więc mało kogo kręci walka z uzbrojonym samochodem. Dzięki temu kupiłem dość szybko swoje mieszkanko i pierwsze samochody. Grand Theft Auto Online to serio dziwna gra w kwestii czasu, bo jest ustawiona jednocześnie przed i po wydarzeniach z GTA V. Spotkamy naszego ziombla Lamara albo Lestera przed trasą napadową znanego trio. Ale również weźmiemy udział w nowoczesnych starciach w celu Skoku na Koniec Świata, gdzie będziemy latali samochodami, szukali łodzi podwodnej i będziemy walczyli ze złym AI.

Żeby do czegoś dojść, trzeba się zagrindować

No ale fajnie, kupiłem sobie samochody i domek. I nagle się okazuje, że zamiast półtora miliona, nagle mam pół miliona. A biuro jest za 1,125 mln dolców. W tej sytuacji mamy kilka opcji zarobku: grind, handel albo (ostrożnie) mikropłatności. No to co teraz zrobić? Robimy z kumplami pełno misji porządkowych. Dają dużo kasy, ale jak spojrzymy na to w skali portfela, okazuje się, że musimy je robić po kilkadziesiąt razy, by było nas stać na którykolwiek z reklamowanych pojazdów. A przypominam o konieczności kupowania broni, żeby mieć czym strzelać. W ostatniej aktualizacji do GTA Online dodano serię broni Kosmicznych Republikańskich Rangerów, czyli pistolet odbijający, minigun laserowy oraz karabinek laserowy. Każdy z nich to wydatek rzędu 450 tys. dolców. Co śmieszne, normalnie minigun odblokowany jest po osiągnięciu rangi 120. Więc gracze korzystający z mikropłatności dostają o wiele fajniejszą zabawkę szybciej.

Grand Theft Auto Online
Kuruma opancerzona w matowym malowaniu polowym na tle bazy na koniec świata [2018, koloryzowane].
Oznaczało to dla mnie, że musiałem się łapać każdej roboty, która może dać choćby 20 tysięcy, starannie selekcjonując oferty pod kątem opłacalności. Po zrobieniu niektórych zadań, dostajemy zniżkę na środki, które nam podarowano do zabawy. Czyli zniżki na Deluxo albo na opancerzoną Kurumę. Jeszcze dobre jest to, że właściciel organizacji może też zarobić na posiadaniu magazynów i innych rzeczy. Ale to oznacza inny irytujący aspekt gry: samodzielne bieganie za wszystkim i organizowanie wszystkiego. Sami latamy uzupełniać zapasy, sami kradniemy auta i sami zbieramy paczki do magazynu. Klub nocny delikatnie ułatwia życie, bo automatyzuje niektóre sprawy, ale nadal nie zmienia faktu, że faktycznie brudne ręce ma CEO i jego grający kompani.

Poziom toksyn czasami przekracza jakąkolwiek skalę

A gdzie organizacji kilka, tam ciosów dwa razy tyle. Oznacza to, że na porządku dziennym są sytuacje, gdzie ktoś otwiera organizację tylko po to, by dokopać komuś, kto sobie skromnie zbiera surowce do bazy i już ma na karku AI. Wielokrotnie było tak, że aby móc bawić się dobrze, musiałem czyścić serwer poprzez zabawę z procesami gry. Oznaczało to, że grałem sam w grę wieloosobową.

Grand Theft Auto Online
W wyniku działań cheatera, serwer nie mógł ustawić poprawnie pogody, przez co cały czas śnieżyło, a jednocześnie była burza i mocna mgła.

Grand Theft Auto Online zawodzi pod kątem interakcji z innymi ludźmi. Mamy ich mnóstwo, wiele fajnych zabaw, Arena Walk czy inne wyścigi ze strzelaniem. Ale to nie zmienia faktu, że jak trafi się jedna toksyczna osoba, to pół serwera wychodzi, a drugie pół wyzywa tamtego jednego gracza. Naprawdę rzadko zdarza się sytuacja, gdzie oszust daje radość. Raz koledzy tak mieli, gdzie pojawiła im się postać ubrana za Jezusa i chodząc wyrzucała pełno rodzajów broni. A kiedy ten gracz umierał, pojawiały się laserowe miniguny.

San Andreas to coraz bogatszy stan o tragicznych zarobkach

Ceny w GTA Online rosną coraz wyżej, o czym pisałem wcześniej. Ale trudno jest to jakoś ustawić w głowie, bez opisów. Swego czasu, najlepsze i najszybsze auta kosztowały około miliona dolców, gdzie średnie auto kosztowało około 100-200 tysięcy. Teraz, reklamowane auta, które nie są superdemonami prędkości, kosztują 2-3 miliony. Pojazdy bojowe potrafią kosztować minimum 2,5 mln, a jeszcze trzeba je ulepszyć, więc łączny koszt całej zabawki to 4-5 mln.

A są jeszcze ubrania. Jedne zestawy potrafią kosztować do 1200 dolców za pełen zestaw bardzo spoko ciuchów z pierwszych aktualizacji. I nagle pojawiają się stroje z najnowszych aktualizacji. 100 tys. za zestaw jakichś tam ubrań, wyglądających jak zwykłe kombinezony do jazdy motocyklem, albo za zestaw ubrań ze Skoku Na Koniec Świata. A niech ci tylko ten portfel dolara mieć za mało spróbuje – to od razu gra pyta, czy nie chcesz dokupić waluty. I patrzysz, a ceny wręcz zabijają względem naszego rynku.

Grand Theft Auto Online
Moja postać. Zdjęcie wykonane zaraz po ucieczce z miejsca niekontrolowanej likwidacji nadmiernej ilości pracowników służ mundurowych.

Kolejna irytująca rzecz? Ciągły spam ze strony postaci w grze, gdzie cały czas po zalogowaniu wydzwaniają, że powinienem kupić to, powinienem kupić tamto i jeszcze to. Aż zatęskniłem za memicznym Romanem i jego „Wybierzmy się na kręgle” z GTA IV. W pewnym momencie z bólem przyznałem kolegom, że to pierwszy raz, jak żałuję zakupu gry. Bo single o ile jest piękny, znam na pamięć i niebawem chyba zacznę speedrunować.

Zabawa jest wybuchowa i przyjazna

Ale… Grand Theft Auto Online to nie tylko złe rzeczy. Jest też wiele fajnych. Grę spaja rozrywka i działanie z innymi ludźmi, zabawy z kumplami oraz organizowanie jatki między sobą nawzajem i policją. Zabawy grupowe to powód, dla którego GTA Online to porządny tytuł. Wyścigi wysoko w niebie, skoki samochodowe, wspólne napady i ubieranie się jak klony, żeby śmiać się z cut-scenek. To chyba jest „to coś”, co powoduje, że odpalam moduł sieciowy GTA V codziennie i czuję, że warto coś porobić, odpalam TeamSpeak i sobie z kumplami robię bekę z gry. Obecnie moja postać zawsze wygląda śmiesznie, bo to osoba stylizowana na hitmana, która zawsze robi wkurzoną minę i porusza się z wyższością. I zaraz po tym strzelam się z kumplem, który wygląda jak typowy kowboj i rzucamy w siebie obelgami. I zaraz po tym zabijamy zleceniodawcę dla żartu.

Grand Theft Auto Online
Ekipa przygotowuje się w lobby do fajnej masakry w ramach zabawy w “pojazdy opancerzone kontra RPG”.

Grand Theft Auto Online to gra, która w swoim założeniu jest świetna. Takie GTA, ale z kumplami i ciągle nową zawartością. Jednakże chciwość i brak opieki nad serwerami, przez co panoszą się cheaterzy, a błędy wylewają się z gry, powodują, że gra zbiera same skrajne opinie.

A wy co sądzicie o Grand Theft Auto Online? Czy to dobry tytuł, żeby pograć z kumplami? Macie podobne odczucia i przygody co ja? A może macie inne? Opiszcie je w komentarzu i jak zwykle zapraszam was na naszego YouTube oraz na fanpage na Facebooku.


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Kupując za pośrednictwem naszego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubksrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.

Adrian Kozicz

Adrian Kozicz

Fan gier strategicznych, symulatorów wojennych oraz gier wyścigowych. Z zamiłowania fan początków przemysłu growego i pseudo znawca historii technologii i gier. Gracz konsolowy pecetowy. Do niedawna sprzedawca gier konsolowych. Prywatnie fan seriali i książek z rosyjskiego nurtu Post-Apo.