fbpx

Największe grzechy Wiedźmina 3

Wiedźmin 3 jest prawdopodobnie najpopularniejszym przedstawicielem gatunku RPG. Sprzedany w milionach egzemplarzy, znany jest na całym świecie, a CD Projekt zaskarbiło sobie serca graczy dzięki świetnej polityce wydawniczej, wspaniałym dodatkom i odejściu od polityki cięcia gry i wydawania jej w postaci milionów DLC-ków.

Dzieło polskiego studia definitywnie zrewolucjonizowało świat gier i uważane jest za pewien autorytet, do którego porównuje się obecnie gry. Minęło już kilka lat od premiery trzeciej części Wiedźmina i można już otwarcie mówić o grzechach tej na pozór idealnej gry tak, by nie zostać powieszonym przez fanów. Jednakże jakie są to grzechy? Zapraszam do czytania!

Śmieci, wszędzie śmieci

W grze Wiedźmin 3 natknąć się możemy na ogromną gamę przedmiotów – od potrzebnych nam do produkcji eliksirów ziół, aż do talerzy, świeczników czy lalek. I nie ma w tym oczywiście nic złego – srebrne talerze możemy przekształcić u odpowiedniego rzemieślnika w przedmioty bardziej dla nas użyteczne. Największą bolączką są części ekwipunku, który na sobie nosimy, tj. miecze czy zbroje. Absolutnie idiotycznym jest to, że możemy spotkać DZIESIĄTKI tych samych mieczy, które różnią się od siebie minimalnie cyferkami. Będąc w Velen, miecz zmieniałem średnio co walkę, dopóki sobie nie wykułem czegoś unikalnego. Nie rozumiem dlaczego CD PROJEKT RED nie zrobili po prostu jednego przedmiotu o nazwie “veleński miecz”. Obecna forma po prostu sztucznie zawyża pulę dostępnych przedmiotów. To samo ze zbrojami – w drugiej części Wiedźmina zmieniałeś pancerz może z dwa razy na akt. Przyzwyczajałeś się do niego, widziałeś, że jeden zestaw bardzo różni się od drugiego. W trójce natomiast już trzy razy zmieniałem swoją skelligejską przeszywanicę, gdyż w obozie kilka metrów dalej była o dwa punkty “osłony” lepsza.

Do tej sprawy dorzucę jeszcze absolutnie niedorzeczne ceny w sklepach – o, sprzedałem miecz za 3 oreny. Z ciekawości zobaczyłem, za jaką cenę mogę go kupić – 56 orenów. To jest jeszcze gorsze niż ceny alkoholi na festiwalach. Nawet tego nie skomentuję.

Twoje decyzje nie mają znaczenia

Druga część Wiedźmina była fabularnym majstersztykiem. Decyzje podejmowane przez gracza były bardzo ważne i niektóre praktycznie zmieniały całkowicie jej fabułę. Pozostawaliśmy również w końcówce świat zmieniony, co nie ma absolutnego przełożenia na trzecią część trylogii. Postanowiłeś nie ułatwiać pracy Nilfgaardowi, oszczędzając Henselta? No cóż, umiera i tak czy siak otruty. Postanowiłeś wspomóc Saskię i jej sprawę? Nie usłyszysz o tym w grze. A może uratowałeś Addę w pierwszej części gry i została ona żoną Radowida i przy okazji pozwoliłeś na śmierć Talara? Świetnie trzyma się jak na trupa. Jak porównuję to, na przykład, do serii Mass Effect, gdzie [spoiler] postanowiłeś uratować radę Cytadeli [/spoiler] i widzę tego efekty w drugiej części gry, a nawet w trzeciej – to robi mi się niedobrze. Rozumiem, że Redzi nie mieli doświadczenia w tego typu sprawach, jednakże nie powinni aż tak bardzo ignorować decyzji gracza.

Ciekawi mnie co tam słychać u Iorwetha…

A co to jest lore?

Tego tematu nie będę aż tak mocno rozwijał, gdyż powstało wiele osobnych artykułów na ten temat; jednakże wspomnę o kilku sprawach pro forma dla tych, którzy nie są zbyt mocno zaznajomieni z uniwersum.

Wiele rzeczy w oryginalnych książkach z Sagi o Wiedźminie zostało absolutnie zignorowanych przez Redów. Emhyr w ostatniej księdze postanawia dać spokój Ciri? O, teraz nagle, niczym chory na borderline, zmienia zdanie, tłumacząc to racją stanu. Wziął za żonę sobowtóra swojej córki, o czym nikt nie wie i wszyscy na świecie myślą, że to prawdziwa Ciri, dzięki czemu Nilfgaard ma prawa do Cintry? Nieważne, jest to fakt absolutnie zignorowany. To, że był on w ogóle spokrewniony z Ciri, pozostaje absolutną, najwyższej wagi tajemnicą? Jednak nie, gdyż w grze wszyscy o tym wiedzą dzięki znajdowanym randomowo po wsiach książkom.

Beznadziejny antagonista

Eredin jest definitywnie jednym z najgorzej napisanych antagonistów w historii gier. Jest ogrom świetnie wykreowanych postaci w serii gier o Wiedźminie, nie wspominając o pobocznych antagonistach, takich jak Dettlaff czy genialny Pan Lusterko. A Eredin? Ma raptem kilka linijek tekstu, nie mamy nawet jak go poznać. Pokazany jest jednoznacznie jako osoba zła, bezwzględna, okrutna i groteskowa w swojej zbroi Saurona. Jest poprowadzony absolutnie nieciekawie, a jego śmierć jest bardzo niesatysfakcjonująca. Podsumowując króla elfów – sztampowy i jednowymiarowy charakter.

To nie wszystko

Oczywiście nie wymieniłem tu innych grzechów trzeciego Wiedźmina, takich jak absolutnie konsolowy i zręcznościowy system walki, który jest prosty nawet na wyższych poziomach, czy też na przykład o rzeczach psujących immersję gry. Jednakże te wymienione przeze mnie są dla mnie najgorsze. Oczywiście lista jest absolutnie subiektywna i chętnie usłyszę, co Ty masz na ten temat do powiedzenia – zapraszam więc na naszą grupę na Facebooku, na której prowadzimy na ten temat dyskusję.

Dziękuję za uwagę i do zobaczenia!

Absolwent Bezpieczeństwa Wewnętrznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, specjalizujący się w sprawach terroryzmu oraz konfliktów międzynarodowych i społecznych. Wychowany na strategiach fan RPG-ów. Od lat „złoty” gracz Ligi Legend. Zakochany w „małym trójmieście kaszubskim” i wiecznie tęskniący ku stolicy pierników.

Maksymilian Goszczycki

Absolwent Bezpieczeństwa Wewnętrznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, specjalizujący się w sprawach terroryzmu oraz konfliktów międzynarodowych i społecznych. Wychowany na strategiach fan RPG-ów. Od lat „złoty” gracz Ligi Legend. Zakochany w „małym trójmieście kaszubskim” i wiecznie tęskniący ku stolicy pierników.