fbpx

Oriental Empires, czyli Cywilizacja po chińsku [recenzja]

Zawsze chciałam sprawdzić, jakby mi się grało w starożytnych Chinach. No wiecie: cała ta otoczka walczących królestw, wielkich mędrców i wspaniałej cywilizacji. Zagrałam więc w Oriental Empires.

Uprzejmość GOG.com po raz kolejny nie zawiodła, a ja dostałam w swoje ręce Oriental Empires z ich strony. Muszę przyznać, że bardzo zależało mi na tym, by móc sobie na spokojnie pograć w ten tytuł, zapoznać się z nim, rozszyfrować, co też twórca miał na myśli. Chciałam przenieść się w nieco magiczny, orientalny (nomen omen) świat, gdzie kusiło mnie wszystko. Walka, budowanie, dyplomacja! Brzmi dziwnie znajomo? Zaraz przekonacie się, dlaczego.

Świat

Kilka słów o świecie. Mamy do czynienia z kilkunastoma rodami, które walczą o dominację w regionie Chin. Każdy ma swoją otoczkę fabularną, każdy przeprowadzi nas również przez historyczny okres Epoki Walczących Królestw. Dla kogoś, kto lubi orientalne klimaty – idealna gra. Musimy jednak brać pod uwagę, że niewiele dowiemy się o samym świecie. Owszem, nasze technologie posiadają bogate opisy, sami również ustalamy, jak potoczy się opowieść, natomiast pod względem fabularnym nie będziemy długo zafascynowani. Pojawiają się oczywiście wydarzenia, losowe kataklizmy, które wpływają na nastrój ludności, jednak nie wczujemy się w ich klimat.

oriental empires
Konkretne frakcje odblokowują się z czasem, ale tymi początkowymi też gra się fajnie

Mimo to, gra pozwala w jakimś stopniu poznać historię Chin – jako taką – a przynajmniej zainteresować się nią na tyle, by kupić jakiś poważniejszy leksykon i spróbować jeszcze raz przebić się przez te wszystkie nazwy, tym razem ze świadomością, że któryś z rodów możemy sobie wybrać. Biorąc pod uwagę, że historycznie wygrało Qin… ach, zresztą, poczytajcie sami. Fakt, że gra potrafi zainteresować historią, dobrze o niej świadczy.

Rozgrywka

Cywilizacja. Nie żartuję, gra ociera się o mocną inspirację, żeby nie powiedzieć znacznie cięższego słowa. Koncept rodów to po prostu koncept królestw. Mamy rozgrywkę turową i podział na pola. Mamy swoje miasta, które rozwijają się strefami wpływów. Rekrutujemy sobie cywili, którzy zakładają nowe osady, dzięki czemu handel kwitnie. Wydobywamy konkretne minerały z konkretnych pól, żeby jeszcze lepiej radzić sobie w nieprzyjaznym świecie i zdobywać bogactwa, o jakich marzy wielu. Drzewko technologii i przechodzenie przez kolejne etapy historyczne także jest nam dane. Zawieramy sojusze polityczne i toczymy wojny, dyplomacja… jest żywcem wzięta z Cywilizacji. Właściwie jedynym, czego nie wzięto z tamtej gry jest system prowadzenia bitew, który z kolei przypomina – jako żywo – Total War.

oriental empires
Wiadomo, Chiny zawsze muszą coś podrabiać

Gra jest przyjemna do grania, ale trzeba nastawić się na fakt, że gramy zasadniczo w Cywilizację, tyle, że w Chinach. Różnice między tymi dwoma tytułami są tak nieznaczne, że praktycznie niezauważalne. Bardzo szkoda, bo o ile rozumiem inspirację, tak tutaj mamy do czynienia ze zwyczajną grą na modłę innej.

Samo sterowanie jest w porządku, interfejs mamy dość intuicyjny i nie musimy się długo zastanawiać nad tym, co mieliśmy zrobić. Po paru minutach śmigamy już jak profesjonalni gracze, a jeśli graliśmy w Cywilizację, to radzimy sobie od początku.

Grafika

Grafika jest typowa dla turowej gry strategicznej, ale muszę przyznać, że pola malowane zbożem rozmaitem, majestatyczne góry, lasy i rzeki robią wrażenie. Nie mamy poczucia, że patrzymy na planszę do gry, bowiem możemy wyobrazić sobie królestwa, które rozwijają się pod naszym czujnym okiem. A pańskie oko konia tuczy. Każdy element gry ma ten nieco orientalny, chiński klimat – karty technologii przypominają, na przykład, do pewnego stopnia kamienie w mahjonga, co pozwala wczuć się nieco w ten czarujący świat. Portrety bohaterów zostały wykonane z pewną starannością, nasza doradczyni-samouczek również prezentuje się niezwykle ładnie.

oriental empires
Znajomy widok (ale mahjong na plus!)
oriental empires
Rolnik w zimie szuka plonów, nie zważając na wrażą armię

Całkiem ładnie prezentują się też te totalwarowe bitwy – naprawdę możemy przyjrzeć się naszym rydwanom, które rozjeżdżają wrogich chłopów z włóczniami. Miły widok, doprawdy.

Dźwięk

Muzyka od razu wprowadza nas w klimat i to jest, bez wątpienia, najsilniejszą kartą Oriental Empires. W przerywnikach wsłuchujemy się w ładną melodię, muzyka bitewna naprawdę zagrzewa do boju, udźwiękowione jest niemal wszystko, pomijając może dyplomację. Nasi potencjalni sojusznicy i wrogowie są niemi, podobnie jak nasi dowódcy. Trochę szkoda, wystarczyło paru aktorów z Chin i mielibyśmy naprawdę pasjonujący kawał dobrej, dźwiękowej roboty.

oriental empires
Nie słyszę cię, królu biedaku!

Generalnie jednak – na plus.

Jakość

Jakość rozgrywki na szczęście jest bardzo wysoka. Nie miałam żadnych problemów, gra włączała się naprawdę szybko, ładowała bez większych trudności, nie uświadczyłam słownie żadnego buga. To dobra wiadomość, ponieważ płynność grania jest niezwykle istotna. Komputer na spokojnie przeżuwał procesy, jakie narzuciły mu Oriental Empiresale ponownie – było to naprawdę znośne dla mojego, wcale nie tak biednego, PC-ta. Kolejny bardzo duży plus – być może to zasługa minimalistycznej mimo wszystko grafiki strategicznej, być może faktu, że sama gra nie zjada połowy miejsca na dysku i nie próbuje sama sobą udawać czegoś, czym nie jest.

Ocena

Jeśli ktoś oczekuje, że dostanie nowatorską rozgrywkę, to bardzo się zawiedzie – Oriental Empires to nic innego, niż Cywilizacja w Chinach z elementami Total Warów. Jeśli rozważać ją pod tym kątem, otrzymujemy dość ciekawą rozgrywkę na bardzo interesującym polu historycznym. Fani Dalekiego Wschodu na pewno się nie zawiodą. Pod każdym względem jest to dobrze wykonana gra… problem tylko, że odtwórcza.

Oriental Empires
45/50
  • Świat: 9/10
  • Rozgrywka: 7/10
  • Grafika: 9/10
  • Dźwięk: 10/10
  • Jakość: 10/10
Fani Dalekiego Wschodu na pewno się nie zawiodą. Pod każdym względem jest to dobrze wykonana gra… problem tylko, że odtwórcza.

Platforma testowa PC

  • Procesor: Intel Core i5-7400 3.00GHz
  • Grafika: NVIDIA GeForce GTX 1050
  • Pamięć: 8 GB RAM
  • System: Windows 7 64 bit
  • +Wierne odwzorowanie klimatu Walczących Królestw
  • +Bardzo przyjemna muzyka
  • +Grafika, która cieszy oko i jest dopasowana do klimatu
  • +Nie obciąża komputera, brak bugów
  • Mało nowatorska
  • Bardzo mało nowatorska – zasługuje pod tym kątem na dwa minusy
  • Dosyć trudna (dla niektórych może to być jednak plus!)
  • Brak udźwiękowienia postaci

Jak oceniamy gry?

Emilia Wyciślak

Polonistka, entuzjastka fantastyki, graczka RPG. W wolnym czasie, którego nie posiadam, pochłaniam dziesiątki książek, gier, filmów i seriali.

Emilia Wyciślak

Emilia Wyciślak

Polonistka, entuzjastka fantastyki, graczka RPG. W wolnym czasie, którego nie posiadam, pochłaniam dziesiątki książek, gier, filmów i seriali.