fbpx

Shadow Warrior Classic Redux – recenzja

Czy może być coś lepszego niż akupunktura? Oczywiście! Apteczka i… Shadow Warrior.

Ale nie polski Shadow Warrior sprzed kilku lat, a ten amerykański z lat 90! Brat Duke Nukema w roku 2013 doczekał się dwóch rodzajów wskrzeszenia: remake’u autorstwa panów z naszego rodzimego studia Flying Wild Hog oraz remastera w wykonaniu General Arcade. My tutaj przetestujemy tę drugą wersję i sprawdzimy, czy nadal warto sięgnąć po stary-nowy tytuł o charyzmatycznym wojowniku nazwiskiem Lo Wang.

ŚWIATAle dlaczego w ogóle brat Duke’a? Oryginalny Shadow Warrior powstał w studiu 3D Realms – tym samym, któremu zawdzięczamy całą serię z Atomowym Księciem. Tak więc w grze doświadczymy dużo krwi, masy wybuchów, pokręconych scen oraz półnagich dziewcząt (z tą różnicą, że w Shadow Warrior są one rysunkowe, niczym lolitki z anime). Sama postać Lo Wanga przypomina zresztą charakterem mięśniaka wykreowanego przez Scotta Millera: podobnie jak Duke, rzuca sprośnymi żartami oraz (nie)błyskotliwymi komentarzami, a jego miłością są duże pukawki – zaraz po kobietach.

Fabuła także nie jest wyszukana. Lo Wang, należący do klanu Wojowników Cienia, pracuje dla korporacji pana Zilli. Jednak Zilla, mający niecne plany, postanawia wysłać zabójców na swojego najlepszego ochroniarza. Nasz protagonista oczywiście wychodzi cało, w jednym kawałku – w przeciwieństwie do jego niedoszłych zamachowców – z masakry i postanawia się zemścić na byłym pracodawcy. Zadaniem gracza będzie oczyszczenie kilkunastu poziomów ze wszelkiej maści kreatur oraz poszukiwanie kluczy/kart dostępu, a miejscami nawet główkowanie, jak wydostać się z danej sytuacji niby-bez-wyjścia. Przemierzymy takie miejsca jak biurowce, fabryki, lasy, świątynie, a nawet samolot – lecący wysoko nad ziemią! Na powtarzalność poziomów nie można narzekać.

ROZGRYWKAShadow Warrior to rasowy FPS z lat dziewięćdziesiątych. Mamy do dyspozycji może nie najbogatszy, ale całkiem ciekawy arsenał: m.in. strzelbę, pistolety maszynowe, karabin pulsacyjny czy wyrzutnię rakiet. Część broni [palnej] ma 2-3 tryby prowadzenia ognia/amunicji, co wymaga od nas ciut taktyki i wyczucia sytuacji, kiedy powinniśmy użyć danej broni na wybranym przeciwniku.

Tak więc strzelanie jest wykonane poprawnie. Co innego elementy “slasherowe” – jak przystało na tytułowego wojownika japońskiego, możemy także okładać naszych wrogów pięściami, potraktować ich shurikenami bądź posiekać kataną – domyślną bronią w orężu Wanga. I niestety ten aspekt mocno kuleje, odbiegając znacznie od polskiego remake’u. Tak samo niewygodne jest prowadzenie pojazdów w grze.

GRAFIKAWiększość współczesnych remasterów albo wprowadza nieznaczne zmiany pod kątem technicznym, albo, paradoksalnie, wygląda jeszcze gorzej niż oryginał (vide Doom 3: BFG Edition czy BioShock: The Collection). Na szczęście Classic Redux stanowi złoty środek na tym polu: remaster nie ingeruje za bardzo w oryginalną oprawę, jednocześnie poprawiając znacznie kilka szczególnych aspektów (i nie psując przy tym innych). Nowy-stary Shadow Warrior obsługuje wysokie rozdzielczości (w tym te o proporcjach innych niż 4:3) i pionową synchronizację oraz oferuje część nowych grafik (mowa przede wszystkim o menu oraz HUD-zie).

Tekstury, sprite’y oraz animacje pozostały za to te same. Z jednej strony to wada, bo oryginalny Shadow Warrior z 1997 mocno się zestarzał, zresztą jak każda gra zbudowana na silniku Build. Ale zostały one – tj. tekstury – poddane liftingowi przy użyciu ditheringu i filtrowania dwuliniowego, dzięki czemu i dzisiaj SW Classic Redux nie najgorzej wygląda.

DŹWIĘKGorzej od oprawy wizualnej wypada audialna. Dźwięki wystrzałów nie mają takiej mocy i poziomu jak ego i pewność głównego bohatera, a muzyka (która jest za cicha) – choć nie jest wcale udręką dla uszu – po prostu nie zapada w pamięć. Najbardziej irytująca jest za to symulacja echa i odgłosów pod wodą.

Jedynym pozytywnym wyróżnikiem warstwy dźwiękowej są zabawne komentarze Lo Wanga podczas gry oraz piosenka odtwarzana po pokonaniu głównego bossa, która nawet wpada w ucho.

JAKOŚĆGra pod kątem technicznym nie sprawiała żadnych kłopotów. Bez problemu zadziała na najnowszych systemach operacyjnych i układach graficznych. Liczba klatek była wysoka i stała, a tytuł nigdy nie “wykrzaczył” do pulpitu. Nie zauważyłem także żadnych dysfunkcji w wyświetlaniu grafiki oraz odtwarzaniu dźwięków – które to, w odświeżonej wersji, są napędzane odpowiednio OpenGL-em i OpenAL-em. Jedyne, co by należało poprawić, to sterowanie, a zwłaszcza kwestię czułości myszy, oraz problem z robieniem screenów przy tradycyjnej metodzie z windowsowskim klawiszem.

OCENAShadow Warrior Classic Redux to poprawnie wykonany i pozytywnie zaskakujący remaster. Gra oferuje miodność oryginału w ciut przystępniejszej formie dla współczesnego gracza. Ponadto odświeżona edycja, oprócz podstawowej gry, zawiera także dwa oficjalne rozszerzenia oraz obsługę osiągnięć i zapisów w chmurze – zarówno w wersji Steamowej, jak i na GOG-u. Jedyne, z czego został wycięty Classic Redux, to multiplayer. Ale całościowo sprawia i tak lepsze wrażenie niż wydany rok temu Duke Nukem 3D: 20th Anniversary World Tour, będący kolejnym skokiem na kasę nostalgicznych graczy oraz stanowiący pewien regres wobec poprzedniego wydania Księcia, jakim było Megaton Edition.

Shadow Warrior Classic Redux
37/50
  • Świat: 8/10
  • Rozgrywka: 7/10
  • Grafika: 7/10
  • Dźwięk: 5/10
  • Jakość: 10/10
Jeden z nielicznych udanych remasterów archaicznych gier. Jeśli podobają ci się dalekowschodnie klimaty w krzywym zwierciadle i/lub inne gry od Apogee/3D Realms – to Shadow Warrior jest dla ciebie. Polecam tym bardziej w odświeżonej wersji o nazwie Classic Redux.

Platforma testowa PC

  • Procesor: Intel Core i5-4460 3.2 GHz
  • Monitor: 17″ LCD NEC LCD170V
  • Grafika: nVidia GeForce GTX 950, 2 GB VRAM
  • Pamięć: 8192 MB RAM Goodram
  • System: MS Windows 7 Home Premium SP1
  • Myszka: A4Tech XGame Laser Oscar X750 EF
  • Klawiatura: Art
  • +Bohater, którego nie da się nie lubić
  • +Oferuje fajną zabawę z zachowaniem szacunku do materiału źródłowego sprzed 20 lat
  • +Remaster działa poprawnie, bez żadnych błędów
  • +Humor (dla niektórych)
  • Brak multi
  • Muzyka ni grzeje, ni ziębi
  • Sterowanie do poprawy
  • Humor (dla niektórych)

Jak oceniamy gry?

Z wykształcenia politolog i dziennikarz, z zamiłowania bloger. Oprócz grami, interesuje się także kinem i astronomią. Propagator poprawnej polszczyzny – czy też, pisząc z duchem języka internetowego: gramatyczny nazista – tak dobry, że może sprawdzić Twoją pracę dyplomową lub inny tekst. Swoje felietony na temat historii, problemów społecznych i memów internetowych publikuje na blogu bednarskiprzemyslaw.pl – tam też można znaleźć szczegóły oferty usług korektorskich.

Przemysław Bednarski

Z wykształcenia politolog i dziennikarz, z zamiłowania bloger. Oprócz grami, interesuje się także kinem i astronomią. Propagator poprawnej polszczyzny – czy też, pisząc z duchem języka internetowego: gramatyczny nazista – tak dobry, że może sprawdzić Twoją pracę dyplomową lub inny tekst. Swoje felietony na temat historii, problemów społecznych i memów internetowych publikuje na blogu bednarskiprzemyslaw.pl – tam też można znaleźć szczegóły oferty usług korektorskich.