Call of Duty: Black Ops siedem lat później – recenzja

„Całe życie wiedziałem, że nie należy polegać na ekspertach. Jak mogłem być tak głupim, żeby im na to pozwolić?” – powiedział John F. Kennedy po nieudanej operacji w Zatoce Świń. Cóż, nawet prezydent tak potężnego państwa jak USA może się mylić. W końcu czy mógł przewidzieć, że podczas akcji zostanie oszukany Alex Mason – najlepszy człowiek, jakiego posiadało CIA?

Stany Zjednoczone kontra Związek Radziecki. Wyścig kosmiczny. Wojna w Wietnamie. Tajne operacje. JFK oraz Fidel Castro. Proszę państwa, witamy w Call of Duty: Black Ops!

All must die!

Wydany w 2010 roku Black Ops zaskakiwał. Zmiana realiów z drugowojennych czy współczesnych na lata 60. XX wieku nie była jedynym powiewem świeżości w serii. Treyarch – autorzy United Offensive oraz World at War – postanowiło podkręcić na maksa filmowość CoD-a, przebijając rzemiosło kolegów po fachu: Infinity Ward.

call of duty black ops recenzja

Niemal natychmiast po włączeniu gry (gry w sensie aplikacji, a nie samej rozgrywki) obserwujemy akcję z pierwszej osoby. Okazuje się, że nasz bohater jest przesłuchiwany i torturowany. Nie wie, gdzie się znajduje, ani nawet jaki jest dzień oraz godzina. Klimat jest podkreślany przez półmrok panujący w pokoju oraz kineskopowe odbiorniki wyświetlające archiwalne materiały filmowe, głównie z krajów komunistycznych. Przesłuchanie stanowi pretekst do opowiedzenia historii, której początki sięgają roku 1961 oraz próby zamachu na kubańskiego dyktatora lubującego się w cygarach.

Paint it Black Ops

Inwazja w Zatoce Świń okazała się klęską, a nasz bohater – Alex Mason – został schwytany. Następnie trafia on do ogromnego kompleksu więziennego w Workucie. Tam poznaje Wiktora Reznova – charyzmatycznego byłego czerwonoarmistę, weterana II wojny światowej, który wystąpił także w CoD: World at War. Nie chciałbym jednak zdradzać za dużo fabuły; wspomnę więc tylko, że w grze będziemy mieli okazję odwiedzić także Biały Dom, Hongkong, Arktykę czy Wietnam z Laosem i Kambodżą włącznie (obowiązkowo m.in. z tunelami wydrążonymi przez Wietkong oraz muzyką Rolling Stonesów w tle). A to wszystko podane w formie zgrabnie wyreżyserowanej historii, gdzie nie brakuje nagłych zwrotów akcji i plot twistów.

The numbers, Mason!

Sama rozgrywka nie uległa większym zmianom od początków serii Call of Duty. Nadal mamy MOCNO oskryptowane misje, w których zazwyczaj możemy liczyć na towarzyszy broni, oraz kilku grywalnych bohaterów. Oprócz typowo hollywoodzkich scen czy paru skradankowych etapów, twórcy dali nam do dyspozycji fragmenty, w których możemy siąść za sterami śmigłowca Mi-24 oraz Lockheeda SR-71 Blackbird, najszybszego załogowego samolotu wojskowego na świecie! A jeśli ktoś ukończył singleplayer lub nie chce przechodzić kampanii fabularnej, może uruchomić grę wieloosobową – albo w tradycyjnych trybach konkurencyjnych (jak np. deathmatch), albo w kooperacji w słynnym trybie Zombies. (Jest też, na szczęście, możliwość walki z zombi w trybie solo).

call of duty black ops recenzja

Od strony technicznej jest naprawdę nieźle. Gra, pomimo siedmiu lat na karku, jest bardzo ładna, prezentując się nieźle nawet i dziś, oferując ostre tekstury, szczegółowe modele oraz rozsądny poziom efektów postprocesowych. Ścieżka audio również stoi na wysokim poziomie: od zwykłych efektów dźwiękowych, przez głosy aktorów i muzykę, kończąc na symulacji echa i pogłosu w niektórych warunkach. Nie uświadczyłem także błędów w grze. Poza jednym: często spotykałem się z sytuacją, gdy moi kompani nie reagowali na wroga, choć ten znajdował się kilka metrów przed nimi. Może to wynikało ze skryptów, a może z niedopracowanej sztucznej inteligencji – nie wiem; ale w poprzednich odsłonach CoD-a czegoś takiego nie zauważyłem.

call of duty black ops recenzja
Mason często brudził się keczupem podczas jedzenia.

Podsumowując: Black Ops kilka lat temu zawiesił wysoko poprzeczkę. Treyarch w pewien sposób przedefiniowało na nowo Call of Duty, jednocześnie zachowując esencję serii. I za to najbardziej cenię autorów gry, bo nie boją się lekko eksperymentować – dzięki czemu dostałem naprawdę świetną grę, miejscami nawet lepszą od dwóch pierwszych odsłon Modern Warfare. Przynajmniej w kwestii trybu dla jednego gracza, bo w multiplayerze siedmioletniej produkcji nie uświadczymy wielu zmian. I, jeśli chodzi o moje preferencje, dla meczu w sieci już wolę odpalić Modern Warfare, World at War lub pierwszego CoD-a z 2003 roku. Doceniam za to w Black Opsie powrót do dedykowanych serwerów.

Tak więc jeśli uwielbiasz dynamiczne strzelaniny pełne akcji i wybuchów w tle, albo intrygują cię skomplikowane historie political fiction w klimatach zimnej wojny – to Call of Duty: Black Ops jest w sam raz dla ciebie!

Z wykształcenia politolog, obecnie student dziennikarstwa. Oprócz grami, interesuje się także kinem i astronomią. Propagator poprawnej polszczyzny – czy też, pisząc z duchem języka internetowego: gramatyczny nazista – tak dobry, że może sprawdzić Twoją pracę dyplomową lub inny tekst. Swoje felietony na temat historii, problemów społecznych i memów internetowych publikuje na blogu bednarskiprzemyslaw.pl – tam też można znaleźć szczegóły oferty usług korektorskich.

Przemysław Bednarski

Z wykształcenia politolog, obecnie student dziennikarstwa. Oprócz grami, interesuje się także kinem i astronomią. Propagator poprawnej polszczyzny – czy też, pisząc z duchem języka internetowego: gramatyczny nazista – tak dobry, że może sprawdzić Twoją pracę dyplomową lub inny tekst. Swoje felietony na temat historii, problemów społecznych i memów internetowych publikuje na blogu bednarskiprzemyslaw.pl – tam też można znaleźć szczegóły oferty usług korektorskich.