INDYK NA PARZE #26: Plan B: Terraform, czyli Factorio na Marsie [STEAM DECK]

Za zagranie w tak wiele factorio-podobnych-gier powinienem dostać tytuł inżyniera. No cóż, pora zbudować kolejną fabrykę.

Jestem przekonany, że już podejrzewacie, z jaką grą miałem do czynienia – Plan B to gra o automatyzacji łańcucha dostaw do kolonii na marsopodobnej planecie, którą z czasem przemienimy w zdolną do życia. To, jak to wszystko zorganizujemy, zależy tylko i wyłącznie od nas.

Dziękujemy Gaddy Games za dostarczenie klucza do gry.

Pętla rozgrywki jest znacznie prostsza od takiego Satisfactory. Nie sterujemy tu żadną postacią, a tylko kładziemy tu i ówdzie wiertła, drogi czy fabryki. Grę zaczynamy od wyboru planety – jeśli nie macie DLC, dostępny jest tylko jeden, losowo generowany glob. Ustawiamy tu poziom trudności (m.in. ilość surowców, bo złoża nie są nieskończone) i odpalamy mapę. Znajdujemy korzystnie usytuowaną kolonię i szukamy najbliższych złóż żelaza. Zgodnie z rodowodem Factorio, stawiamy kopalnie i budujemy obok nich magazyny. To bardzo ważne obiekty, bo przenoszą one surowce między sobą, tworząc niewygodny taśmociąg. Zajmują pola złóż, więc trzeba dobrze zaplanować zawczasu logistykę. Surowce lecą do fabryk, z których wychodzą półprodukty, z których to tworzymy kolejne elementy. To standard gier o automatyzacji i szybko można zrozumieć cały schemat produkcyjny. Gotowe produkty musimy wysyłać ciężarówkami, koleją lub łodziami do miast zgodnie z zachciankami mieszkańców. Kolonie się rozrastają, a my zyskujemy punkty badań. Drzewko rozwoju jest spore, a kryjące się tam nowe technologie znacząco zmienią naszą rozgrywkę. Ostatecznym celem gry będzie bowiem zamienienie całej skalistej planety w zielone pola pełne zwierząt. I jest to najciekawszy element recenzowanego Planu B.

plan b terraform recenzja

Od pewnego momentu dostaniecie dostęp do windy kosmicznej. Jako że na Marsie nie wyhodujemy pokarmu, to na początku gry musimy sprowadzać je z Ziemi. Z wodą będzie łatwiej, bo można ją wydobyć z podwodnych jezior lub z topniejących lodowców. Nasze maszyny ocieplają planetę, co umożliwi nam ostatecznie zacząć ją terraformować – jak mówi podtytuł. Dzięki uformowanym rzekom zasadzimy drzewa (różne gatunki mają swoje naturalne „wymagania”), a na nowo powstałych łąkach zasadzimy własne uprawy. Doprowadzi to do całkowitej samodzielności od Ziemi, przez co finalnie ogłosimy niepodległość.

Dużo tu właśnie takich mniejszych czy większych mechanik, które wzbogacają rozgrywkę. Dla przykładu musimy pilnować, aby powstałe dzięki nam rzeki nie zalały miast, a także recyklingować odpady kolonijne. Nadal jednak to gra o automatyzacji – z czasem nasze fabryki rozrastają się do olbrzymich rozmiarów, a nasza w tym głowa, aby działały jak najefektywniej. Jakimś utrudnieniem jest fakt, że przetwórnie nie powstają z niczego: je również musimy stworzyć z podzespołów, co na początku gry jest głównym kłopotem. Na dalszym etapie rozgrywki problemem będą wytrzebione złoża, przez co całą maszynerię trzeba poprzestawiać (można łatwo je przenieść albo zniszczyć bez strat). Choć wszystko wydaje się tu proste, to pierwsze uruchomienie gry może być ciężkie. Pierwsze kroki dłużą się niemiłosiernie, często czekając bezmyślnie, aż stworzą się kolejne maszyny. Gdy odblokujemy drogi – a szczególnie ulepszenia magazynów, które zaczną zbierać surowiec na dużym obszarze – rozgrywka stanie się naprawdę przyjemna.

Plan B Terraform - 1.0 Launch Trailer

Zaskoczę was, że na Steam Decku w recenzowany tytuł gra się naprawdę przyjemnie. Nie ma tu co prawda dobrego wsparcia kontrolera, ale touchpad świetnie zastąpi wam myszkę. Niestety twórcom nie udało się zapanować nad optymalizacją. Od czasu wczesnego dostępu gra potężnie wysila kartę graficzną – uświadczyłem raczej mizerne 30-40 fps jeszcze przed zaczęciem globalnej ekspansji. Na ekranie Full HD produkt jest więc ledwo grywalny; jednak oczywiście nie jest to dynamiczny FPS, by był to znaczący minus. Pochwalić za to mogę przyzwoite spolszczenie.

Ostatecznie Plan B: Terraform to bardzo udany spokrewniony z Factorio twór, który jednak może odrzucić nudnym początkiem i potrzebą nauczenia się optymalnego rozkładu maszyn. Idziemy tu w ilość, a nie jakość, więc z czasem nie ogarniecie, gdzie co się przetwarza, i odpuścicie grę. Jeśli dopiero szukacie gier o automatyzacji, to polecałbym bardziej bliźniaczo podobne InfraSpace, które faktycznie połączyło city buildera z Factorio, niż tylko to imitując w recenzowanym tytule. Plan B: Terraform ma jednak nie tylko ładniejszą grafikę, ale również świetny pomysł na rozgrywkę – i właśnie po obietnicę terraformacji planety warto po ten tytuł sięgnąć.

INDYK NA PARZE #14: Starground – coś ciekawego szukające tożsamości [Wczesny dostęp PC]

Rembus

Humanista, pasjonat historii i języków obcych (przede wszystkim angielskiego) oraz j. polskiego. "Pececiarz" od urodzenia, choć posiada obydwie kieszonsolki Sony. Spokojny człowiek, który lubi pisać to, co czytacie :P.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *