
INDYK NA PARZE #23: PowerWash Simulator 2 – STAR WARS Pack. To droidy są wodoodporne?
W filmach, książkach i grach widzieliśmy już wiele zawodów w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Politycy, szpiedzy, łowcy nagród i niewolników… A co powiecie na operatora myjki ciśnieniowej?
Dziękujemy Dead Good Media za dostarczenie klucza do gry.
Cieszę się, że mogę choć na kilka godzin znów odpalić Powerwash Simulator. Choć produkcja może wyglądać na banalną i nudną, to przyjemności dostarcza zaskakująco wiele. Pierwszy dodatek, Pora na Przygodę, uważam za niezły, jednak bez promocji bym go nie polecał kupować. Na Star Wars DLC czekałem bardziej, jako że uniwersum jest mi całkiem bliskie. Idealnie się złożyło z premierą, bo ogrywam właśnie nadal świetne The Old Republic, co tylko wzbudziło ochotę na więcej. O ile o MMORPG od BioWare mógłbym opowiadać godzinami, to o dodatku do Powerwash nie ma co długo się rozgadywać. To więcej tego samego w uwielbianym świecie. A jeśli nie wiecie nic o samej grze, odsyłam do mojej recenzji podstawki oraz pierwszego dodatku.
INDYK NA PARZE #20 PowerWash Simulator 2 + Adventure Time DLC – wciągające pryskanie ścian
Z grami i filmami Star Wars jest tak, że jakąkolwiek trylogię byś nie wybrał, wszystkich nie zadowolisz. Twórcy z FuturLab postanowili na najbezpieczniejsze podejście, czyli na klasyczną, oryginalną serię. Fabuła dodatku opiera się więc na kilku miejscach znanych z Nowej Nadziei, Imperium Kontratakuje i Powrotu Jedi. Trudno zachować to w tajemnicy, więc po prostu o nich wspomnę: przyjdzie nam wyczyścić sławną kantynę, dom Luke’a Skywalkera, X-Winga, Sokoła Millennium, maszynę kroczącą AT-AT na Hoth oraz mostek statku Dartha Vadera. Razem: 6 misji różniących się długością i skomplikowaniem. Długość dodatku zależy przede wszystkim od tego, czy będzie grać w kooperacji (online lub split-screen lokalnie!) i w ile osób. Solo to jakieś 6 godzin rozgrywki. Star Wars Pack jest więc rozmiarowo podobny do Adventure Time Pack.

To, na co zwróciłem szczególną uwagę, to niezłe „środowiskowe opowiadanie historii”. Brzmi to górnolotne, ale w podstawce był z tym problem. Jak bowiem wytłumaczyć, dlaczego wszystkie mapy wyglądały, jakby przeszedł po nich huragan roznoszący błoto? W tym dodatku bardzo zadbano o rodzaj brudu i jego zasadność w danej sytuacji. Dla przykładu z robotów wycieka olej, a farma Skywalkera pełna jest piasku. Same mapy są stworzone bez zastrzeżeń, jednakże liczyłem na trochę więcej. Na pierwszej z nich jest mały smaczek; po wyczyszczeniu droida ten się włącza i zaczyna chodzić po mapie. Brakuję mi takich interakcji w dalszych etapach. Podczas wykonywania zadań odezwie się do nas cała plejada znanych ze srebrnego ekranu postaci, m.in. Han Solo czy Luke Skywalker. Fabuły są tylko dodatkiem lekko nawiązujących do filmów. To się nigdy nie zmieni i nie musi, bo nie po historię sięgamy grając w Powerwash Simulator. Gramy tutaj droidem, oczywiście pełniącego funkcję operatora myjki ciśnieniowej. Posiada on inną myjkę od tej standardowej – brzmi ona niczym blaster (piu, piu!). Zastosowanie i części ma jednak identyczne. Lokacje są ładne, posiadają całkiem dużo szczegółów, a przede wszystkim pokazują więcej, niż mogliśmy to ujrzeć w filmach (np. kuchnię Luke’a Skywalkera). Z uwag: kantyna była zbyt ciemna, co męczy oczy, pomimo bardzo jasnych świateł na środku pomieszczenia.
Star Wars Pack to standardowe DLC do Powerwash Simulator. Daje po prostu więcej frajdy, tym razem w doskonale znanym uniwersum. Być może jest trochę dłuższy od Adventure Time, ale jakościowo wypadający podobnie. Fani Gwiezdnych Wojen mogą sięgnąć po tytuł z automatu, szczerze nawet nic nie wiedząc o podstawce (można go zacząc, kiedy tylko chcecie). Takiej gry z tego świata nigdy nie widzieliście. Reszta musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy aby na pewno chcecie sprzątać osyfione pomieszczenia po raz kolejny. Nie są to drogie dodatki, więc warto je rozważyć, jeśli odpowiedzieliście „ja chcę jeszcze raz”!
