fbpx

Mortyr III: Akcje Dywersyjne – jak się prezentuje po 10 latach?

Macie tak czasem, że całkiem miło wspominacie pewien tytuł, ale wracając do niego po latach, odpychacie się od niego? Podobnie miałem z Mortyrem III. Sprawdźcie, jak prezentuje się polska gra po dekadzie od premiery.

By jednak zrozumieć w pełni moje odczucia, warto przytoczyć historię tej zapomnianej już serii, której tytuł nic nie mówi najmłodszym graczom. W roku 1999 po prawie dwóch latach produkcji ukazał się Mortyr 2093-1944 – jeden z pierwszych polskich FPS-ów – od nieistniejącej już firmy Mirage. Sama gra wybitna nie była, a na zachodzie mocno hejtowana, niemniej mogła pochwalić się m.in. wciągającym klimatem oraz ciekawą fabułą opowiadającą o… zwycięstwie nazistów w II wojnie światowej. (Tak, motyw z najnowszych Wolfensteinów pojawił się już 15 lat wcześniej w polskiej produkcji). W roku 2004 wyszła część druga – która miała być ambitnym tytułem, będącym polską odpowiedzią na Medal of Honor. Dostaliśmy jednak średniaka, w którym gracze najbardziej narzekali na brak futurystycznych klimatów oraz słabą optymalizację.

mortyr 3 recenzja

I tu dochodzimy do roku 2007. City Interactive (znane dzisiaj jako CI Games), które w swoim portfolio posiadało wtedy głównie znośne przygodówki i niskobudżetowe strzelanki, wykupiło prawa do marki Mortyr od firmy Mirage i na fali nostalgii polskich graczy oraz słabnącego trendu w branży growej na II wojnę światową, zaserwowało nam trzecią odsłonę kultowej serii nadwiślańskich efpeesów.

mortyr 3 recenzja
Aha, jednak płaskoziemcy mieli rację!

Akcje Dywersyjne, podobnie jak drugi Mortyr, zrywa z wątkami science-fiction. Zmienił się też lekko charakter rozgrywki – zamiast koszenia nazistów w staroszkolnym stylu, mamy tutaj położony nacisk na działania partyzanckie. Bowiem wcielamy się w niejakiego Johna Mortyra, polsko-brytyjskiego cichociemnego, który w 1943 wyrusza do okupowanej Polski, by wspomóc rodaków w walce na tyłach wroga. Nie ominą więc gracza zadania typu wysadzenie mostu, napad na skarbiec Rzeszy czy sabotaż czołgów. Swoją drogą, to ciekawe, jak duża musi być rodzina Mortyrów i rozsiana po całym świecie – Sebastian z pierwszej części był Niemcem, a Sven z dwójki podobno pochodził z krajów skandynawskich.

mortyr 3 recenzja

Przyznam, że te dziesięć lat temu gra prezentowała się nawet nieźle. Nie tylko mi, bo niektórzy ówcześni recenzenci podkreślali, że Mortyr z numerem trzy w tytule stanowi krok do przodu w porównaniu do poprzedników. Doceniano szybsze czasy ładowania, niemal zerową liczbę bugów, spójniejszą fabułę oraz ogólną poprawność wykonania. Jakby nie spojrzeć, pod tym względem faktycznie trzeci Mortyr przebijał prekursorów. Tyle że z dzisiejszej perspektywy, spoglądając na całość, już kompletnie nie potrafiłem dostrzec tych plusów…

mortyr 3 recenzja

Największym grzechem Akcji Dywersyjnych jest wszechobecna budżetowość. Skromne intro, brak multiplayera, koszmarna gra aktorów podkładających głosy, występowanie brzuchomówców, prosta konstrukcja map… – długo by wymieniać. Kwintesencja gry, czyli akcja, również zawodzi. Naziści są drętwi, poruszając się tylko na boki (a czasami nawet nie potrafiąc dostrzec naszego bohatera); nie odczuwa się przyjemności ze strzelania, a pościgi nie umywają się do tych z Call of Duty. Co jest jednak najgorsze, to całkowity brak szacunku dla gracza ze strony twórców, którzy traktują nas jak idiotów: prawie na każdym kroku można spotkać chamsko wiszące w powietrzu zielone strzałki wskazujące nam cel! Ponadto, po ukończeniu gry nie uświadczymy żadnego outro czy creditsów, a tylko napis: „Pełen sukces! Wszystkie cele zostały zniszczone”. Kpina. Ale co się dziwić, skoro gra jest bardzo krótka (posiada tylko osiem misji). Akcje Dywersyjne można ukończyć jeszcze szybciej niż kultową pierwszą część z 1999, która do najdłuższych gier i tak nie należała.

mortyr 3 recenzja
Wszędzie te cholerne strzałki!!!

Od strony technicznej też nie jest najlepiej. Na pudełku widnieje informacja, że gra hula na silniku Chrome Engine. Tyle że autorzy z City Interactive postawili nie na trzecią (Call of Juarez) czy drugą generację (Xpand Rally) tego silnika, a pierwszą. Jednak trzeci Mortyr wygląda jeszcze brzydziej niż Chrome z 2003 roku: gra jest pozbawiona ciepłych, przyjaznych dla oka kolorów, tekstury nie rażą ostrością, a wszelkiej maści wybuchy i efekty cząsteczkowe wyglądają gorzej niż w pierwszym Mortyrze. (Można by też się przyczepić do słabego rag-dollu, ale już w oryginalnym Chromie przeciwnicy pokracznie upadali na ziemię, więc to nie wina twórców). Zaskakuje też skąpa roślinność i zamknięte mapy – tym bardziej, że już od samego początku swego istnienia Chrome Engine może pochwalić się generowaniem bujnej, kołyszącej na wietrze trawy oraz ogromnych, otwartych przestrzeni. Naprawdę szkoda, bo pomimo wypranych kolorów, jesienne lokacje w Mortyrze III nie prezentują się tak źle. Aż kusi, by udać się np. w głąb lasku – gracz jednak natrafi na DOSŁOWNIE niewidzialne ściany; w ogóle sztywna liniowość akcji i masa skryptów biją po oczach. Nie można też nie wspomnieć o śmiesznym wątku romansowym i fatalnym dubbingu – nie dość, że bohaterowie mówią po angielsku, co zmniejsza immersję odnośnie umiejscowienia akcji, to jeszcze monologi Mortyra są strasznie wkurzające (i przy tym nienaturalnie brzmiące). Mało który bohater gier komputerowych potrafi tak zirytować! Jedyne, co dobrze wykonano w warstwie audiowizualnej, to modele postaci oraz muzykę (zwłaszcza w menu głównym).

mortyr 3 recenzja
Etap ze strzelaniem z działka przeciwpancernego do czołgów to jeden z nielicznych fragmentów gry sprawiających frajdę.

Podsumowując, Mortyr III: Akcje Dywersyjne to najsłabsza część serii. Pozbawiona klimatu z dwóch pierwszych odsłon, bez trybu dla wielu graczy, który mógłby przedłużyć żywot gry, liniowa jeszcze bardziej niż cykl Call of Duty oraz wybrakowana z powodu zmarnowanej fabuły i drętwych dialogów. Jeśli chciałbyś nadrobić drugowojenne tytuły – zdecydowanie odradzam trzeciego Mortyra. Już zdecydowanie lepiej sięgnąć po dwie pierwsze części. Dlatego tak wielka szkoda, że klasyczne odsłony z tej serii nie są w pełni kompatybilne z najnowszymi Windowsami oraz kartami graficznymi.


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Kupując za pośrednictwem naszego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubksrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.

Avatar

Przemysław Bednarski

Z wykształcenia politolog i dziennikarz, z zamiłowania bloger. Oprócz grami, interesuje się także kinem i astronomią. Propagator krytycznego myślenia i poprawnej polszczyzny – czy też, pisząc z duchem języka internetowego: gramatyczny nazista – tak dobry, że może sprawdzić Twoją pracę dyplomową lub inny tekst, a także udzielić korepetycji z WOS-u. Swoje felietony na temat historii, problemów społecznych i memów internetowych publikuje na blogu bednarskiprzemyslaw.pl – tam też można znaleźć szczegóły oferty usług korektorskich i korepetytorskich.