
Gothic Remake – Recenzja [PC]
Jesteś polskim graczem? No to przed kultem Gothica po prostu nie ma ucieczki. Przez swoje giereczkowe wojaże na pewno miałeś styczność z najbardziej znaną grą od nieodżałowanego studia Piranha Bytes. Drewno i toporność, ale z ogromną duszą i klimatem – tak w skrócie można by opisać tę cudowną serię RPG.
Jakiś czas temu omawiałem dla Was Gothica na Switchu – cudowny port, o który nikt nie prosił, ale każdy potrzebował. Teraz mam przyjemność przybliżyć Wam, jak prezentuje się remake tej kultowej (i w zasadzie niemal „POLSKIEJ”) przygody, mimo jej niemieckiego pochodzenia.

Ach, w ciekawych czasach przyszło nam żyć. Mamy rok 2026, a jednak można ponownie poczuć się jak na początku lat 2000. Państwo Wiśniewscy to znowu Michał i Mandaryna, w kinach leci Spider-Man, a na Bliskim Wschodzie dzieje się coś niepokojącego. Ale najważniejsze jest to, że pod koniec XX wieku na ekranach kineskopowych monitorów w Polsce gościł Gothic. Niemiecki RPG, który szturmem podbił serca rodzimych graczy – w dużej mierze za sprawą absolutnie genialnego dubbingu. Dodajmy do tego świetną fabułę, klimat i wciągający świat, a otrzymamy gotowy przepis na sukces, przy którym toporny system walki czy liczne bugi zeszły na drugi plan. Dziś, kontynuując trend na millenialską nostalgię, dostajemy od studia Alkimia Interactive i THQ Nordic remake tej kultowej produkcji.

I wow – to naprawdę jest świetny remake. Wiem, że od przynajmniej sześciu lat zmagamy się z ogromnym wysypem remake’ów wszelakiej maści – jednych lepszych, innych gorszych. Do tych udanych na pewno zaliczę Final Fantasy VII, Resident Evil 2, 3 i 4, Silent Hill 2, MGS 3: Snake Eater czy Demon’s Souls. Podobał mi się również remake Obliviona, a niezwykle cieszy mnie fakt, że do tej udanej gromady mogę spokojnie dorzucić dzisiejszego bohatera – Gothic Remake.
Fabularnie zaczynamy tak jak zawsze. Jesteśmy skazańcem, który ma odbyć karę w kolonii karnej. W momencie gdy wrzucają nas za magiczną barierę, dostajemy zadanie dostarczenia listu Magom Ognia. Przyjmujemy temat, szybki zrzut za barierę, dostajemy w mordę z kultowym „Witamy w Kolonii” i bum – jesteśmy na miejscu. Teraz trzeba tylko wymyślić sposób, jak się stąd wydostać. U każdego, kto wychował się na oryginale, doza nostalgii w Remake’u wybiega poza skalę. Śmiałem się nawet, że grając w Gothic Remake, widzimy wszystko tak samo, jak zapamiętaliśmy oryginał sprzed kilkunastu lat – wyobraźnia zawsze upiększa stare tytuły, a powrót do nich bywa bolesny. Jednak odświeżony Gothic dba o to wyjątkowe uczucie przez cały czas.
Świat
Po przebudzeniu i przemiłym powitaniu przez Bullita spotyka nas Diego, który wprowadza nas w temat obozów, ogólnej polityki oraz praw rządzących kolonią. Idąc dobrze znaną, wydeptaną ścieżką, człowiek czuje się jak w domu i nie ma prawa się zgubić, ale szybko widać, że twórcy podsypali tu mnóstwo nowości.

Mapa nie została jedynie „podciągnięta graficznie” – realnie ją rozbudowano. Dawne puste polany czy bezużyteczne skały obrosły w ścieżki z ruinami, ukryte jaskinie i nowe mikrolokacje, które wręcz prowokują do zejścia ze szlaku. Co kapitalne, w parze z pionowością terenu idzie zupełnie nowy system wspinaczki: oprócz znanego z pierwowzoru chwytania się krawędzi czy podciągania, dostajemy możliwość nauki prawdziwej wspinaczki po pionowych ścianach.
Sama kreacja poszczególnych frakcji to prawdziwy popis projektantów.
Wchodząc na teren Gomeza w Starym Obozie, unikalny, brutalny klimat Górniczej Doliny po prostu wylewa się z ekranu. Mijamy kręcących się wszędzie kopaczy i Cieni, w tle słychać odgłosy walki na arenie, z kociołka Snafa unosi się zapach potrawki z chrząszcza, a w głowie od razu budzi się chęć przebiegnięcia przez chatkę kopacza wybudowaną przy krawędzi.
Równie potężny opad szczęki czeka nas w Nowym Obozie, który zyskał niewiarygodny ciężar wizualny. Kolosalny kopiec rudy świeci wewnątrz wielkiej pieczary niemal majestatycznie, a pola ryżowe na zewnątrz to teraz piętrowo ułożone, zamglone tarasy. Najemnicy Lee i szkodniki zachowują się znacznie bardziej surowo, a karczma na jeziorze stała się prawdziwą meliną bezprawia.
Z kolei Obóz na Bagnie to czysta poezja klimatu i prawdopodobnie najmocniejsza metamorfoza. Duszna atmosfera, gęsty dym z bagnistego ziela i unikalna architektura łącząca surowe drewno z kamiennymi totemami robią ogromne wrażenie. Rytuały sekciarzy zyskały nowe animacje – widok dziesiątek nowicjuszy wspólnie modlących się do Śniącego przy świetle pochodni i mgły po prostu zwala z nogi.
Zmieniły się również terytoria Orków na południowym zachodzie. Z człapiących, zielonych monstrów z 2001 roku zrobiono przerażającą, plemienną cywilizację. Są wyżsi, potężniejsi, a ich Miasto i obozowiska zyskały brutalistyczną architekturę pełną totemów i skór.

Co ważne, najwięcej subtelnych podmian zachodzi tu na poziomie czysto fabularnym i rozrywkowym. Remake dobitnie rozwiewa na przykład running joke o tym, że Gomez niby nie wiedział nic na temat zabójstwa Magów Ognia – ale nie zdradzam więcej, by nie psuć radości z samodzielnego odkrywania smaczków.
rozgrywka
Przebudowano i mocno odświeżono system walki, dając mu zupełnie nowy oddech. Ponownie mamy do czynienia ze zręcznościową mechaniką, ale (dzięki Innosowi!) wyprowadzanie ciosów nie wymaga już od nas trzymania klawisza Ctrl i karkołomnego lawirowania strzałkami. Ciosy wyprowadzamy teraz płynnie lewym i prawym przyciskiem myszy, tworząc mięsiste sekwencje kombosów, a nasze ustawienie i ukierunkowanie klawiszami WSAD dynamicznie zmienia styl uderzenia. Do dyspozycji dostaliśmy przemyślany system bloków oraz kontr, a starcia zyskały niesamowitą dynamikę. Podobnie sprawa wygląda z magią – rzucanie czarów stało się wysoce widowiskowe, a efekty zaklęć ognia czy wody wreszcie mają właściwy ciężar.
Rozwój postaci pozostał przy tym wierny klasycznym podwalinom oryginału, bo wciąż nie ma tu mowy o bezmyślnym rozdawaniu punktów z poziomu systemowego menu. Aby podnieść dowolną statystykę czy opanować nową umiejętność, musimy znaleźć w świecie gry odpowiedniego nauczyciela i zapłacić mu Punktami Nauki oraz ciężko wywalczoną rudą. Remake genialnie podbija ten zabieg na poziomie wizualnym i animacyjnym. Na poziomie żółtodzioba machamy mieczem jak starym cepem, odsłaniając się na bolesne kontry przeciwników, z kolei po awansie na poziom mistrza poruszamy się w walce o wiele szybciej, wyprowadzając płynne, zabójcze sekwencje.

Prawdziwą rewolucją okazało się jednak podejście do imersji, rzemiosła oraz interakcji ze światem. Stare klikanie „lewo-prawo” przy otwieraniu zamków zastąpiono nowym, wymagającym systemem zapadek. Czas ucieka tu nieubłaganie, a trzask łamanego wytrychu natychmiast stawia otoczenie na nogi. Samo rzemiosło zyskało ogromny ciężar – widzimy Beziego wykuwającego stal na kowadle krok po kroku, mieszającego w kotle alchemicznym czy otwierającego księgi za pomocą magii.

Zmiany dotknęły też faunę i ekosystem: kretoszczury mają swoje nory, drapieżniki potrafią polować bez naszego udziału, a NPC reagują na pogodę i zachowanie gracza. Absolutnym hitem i miłym zaskoczeniem jest jednak dodanie możliwości oswajania oraz dosiadania ścierwojada! Ta absolutnie absurdalna, a zarazem genialna mechanika pozwala przemierzać Górniczą Dolinę na grzbiecie tego gigantycznego nielota, co nie tylko mocno przyspiesza podróżowanie między obozami, ale też dostarcza masy czystej, nieposkromionej frajdy.
Co najważniejsze: Alkimia Interactive oparła się współczesnym pokusom i nie popsuła tego, co najważniejsze. W grze nadal nie uświadczymy agresywnego interfejsu, wielokolorowego kompasu ani wielkiego znacznika na mapie mówiącego „tu idź i naciśnij E”. Eksploracja wciąż opiera się na uważnym czytaniu dziennika, rozmowach z mieszkańcami Kolonii i wyczuciu terenu. To surowa, dojrzała przygoda, która nie traktuje gracza jak idioty.

Grafika i dźwięk
Sama oprawa wizualna i udźwiękowienie to rozdział, w którym Gothic Remake wręcz błyszczy, budując bezkonkurencyjny klimat od pierwszych minut. Gra zachwyca dbałością o oświetlenie oraz surowe detale otoczenia. Majaczące w oddali, zamglone szczyty gór robią niesamowite wrażenie i dają poczucie zamknięcia w ogromnej, niedostępnej dolinie.

Bohaterowie dostali odświeżone, wyraziste facjaty – widać w ich rysach zmęczenie, brutalność i cienie życia w odciętej od świata kolonii karnej. Flagowa Magiczna Bariera, zarówno w dzień, jak i w nocy, wygląda po prostu kapitalnie. Za dnia delikatnie mieni się na nieboskłonie, natomiast po zmroku rozbłyskuje mrocznym, fioletowo-niebieskim światłem, przypominając mistyczną, wręcz przerażającą zorzę polarną, która nieustannie przypomina nam o naszym uwięzieniu. Wygląd czarów również dopełnia tego widowiska – ogień snujący się po rękach Beziego czy wyładowania elektryczne czaru gromu przecinające mrok nocy wyglądają niezwykle plastycznie.
W kwestii audio gra również potrafi zachwycić, serwując mistrzowski wyraz lokalizacyjnej nostalgii i kunsztu audio. Głosy, które pamiętamy z oryginału, w większości pozostały te same i powracają w naprawdę bardzo dobrym stylu. Usłyszymy tu legendarnych aktorów z polskiej wersji: Jacka Mikołajczyka, Adama Baumana czy Pawła Szczęsnego. Ponowne zebranie tych ikonicznych głosów w odświeżonym świecie daje ogrom radości i wywołuje ciarki za każdym razem, gdy Diego czy Lester zaczynają wypowiadać swoje kwestie.

Równie wspaniale wypada warstwa muzyczna, która w mistrzowski sposób czerpie z kultowego soundtracku Kaia Rozenkranza. Klasyczne, znane na pamięć motywy ze Starego Obozu, opuszczonej kopalni czy bagnisk zostały nagrane całkowicie na nowo z udziałem żywej orkiestry. Muzyka zyskała potężną głębię, dynamicznie reagując na to, czy spokojnie przeczesujemy gęste lasy, czy toczymy walkę na śmierć i życie z cieniostworem. Zmieszany z mrocznymi smyczkami i ciężkimi bębnami znany strumień gitary akustycznej podczas nocnych spacerów po dachu Górniczej Doliny tworzy atmosferę, od której po prostu trudno się oderwać.
jakość
Czy to wszystko oznacza, że Gothic Remake jest produkcją pozbawioną wad i idealnie oszlifowaną? Oczywiście, że nie – Górnicza Dolina nie byłaby sobą, gdyby zabrakło w niej odrobiny swojskiego dymu, technicznych zgrzytów oraz dawki klasycznego drewnianego uroku. Produkcja zmaga się z kilkoma zauważalnymi minusami, które potrafią na chwilę wybić z imersji.
Przede wszystkim optymalizacja ma swoje gorsze momenty i potrafi mocno chrupnąć. Spadki płynności są odczuwalne w mocno zagęszczonych lokacjach – w tętniącym życiem Starym Obozie, wewnątrz zatłoczonej karczmy w Nowym Obozie czy w obozowisku sekciarzy na bagnach, zwłaszcza gdy na ekranie pojawiają się intensywne efekty pogodowe, takie jак ulewny deszcz ze snującą się gęstą mgłą.

Kolejny problem to sztuczna inteligencja postaci oraz potworów, która bywa kapryśna. Choć w większości przypadków skrypty zachowań NPC-ów działają wzorowo, tak towarzysze w misjach eskortowych mają tendencję do gubienia się w terenie lub bezmyślnego wchodzenia pod nasz miecz w trakcie zamieszania, co potrafi natychmiast obrócić ich nastawienie przeciwko nam. Przeciwnicy z kolei miewają problemy z odnajdywaniem ścieżek: strażnik potrafi zapętlić się na drabinie, ścierwojad utknąć w geometrii skał, a kluczowy dla questa NPC zastygnąć bez reakcji na próbę zagadania, wymuszając wczytanie wcześniejszego zapisu.
Dodatkowo praca kamery w ciasnych jaskiniach oraz podziemnych korytarzach bywa chaotyczna – w trakcie dynamicznych starć z kilkoma wrogami naraz obiektyw potrafi zablokować się na ścianie i całkowicie zgubić nasz cel. Warto jednak zaznaczyć, że twórcy z Alkimii bardzo sprawnie i regularnie łatają produkcję kolejnymi aktualizacjami, eliminując najbardziej uciążliwe błędy.
ocena
Dla każdego, kto spędził młodość w Górniczej Dolinie, Gothic Remake to powrót do domu w najlepszym możliwym wydaniu. Ekipa z Alkimia Interactive zrzuciła z tego tytułu dwudziestoletni kurz, nie gubiąc przy tym unikalnej, nieco drewnianej duszy oryginalnego dzieła Piranha Bytes. Gra idealnie balansuje między nowoczesnością a surowym duchem pierwowzoru – i myślę, że to był właśnie kluczowy cel, jaki przyświecał twórcze tej odświeżonej wersji. Wiem, że część zmian i różnic względem klasyka z 2001 roku może odstraszyć najbardziej ortodoksyjnych fanów „pięknych mężczyzn”, jednak sam muszę przyznać jedno: mimo ogromnej nostalgii i sentymentu do oryginału, Remake okazał się dokładnie tym, na co czekałem. To cudowny powrót do doskonale znanego świata, podany w nowoczesnym i niezwykle satysfakcjonującym wydaniu.

A Wy? Co sądzicie o Gothic Remake? Mieliście już okazję zagrać, czekaliście z niecierpliwością, czy jednak pozostajecie wierni wyłącznie oryginałowi? Sekcja komentarzy jest Wasza! Ja tymczasem wracam do eksploracji Kolonii Karnej i powoli zaczynam wypatrywać wieści o Gothic 2 Remake. Do zobaczenia na szlaku!
- Świat: 9/10
- Rozgrywka: 9/10
- Grafika: 9/10
- Dźwięk: 10/10
- Jakość: 8/10
Platforma testowa PC
- Procesor: Intel Core 7 240H 2.50 GHz
- Grafika: NVIDIA GeForce RTX 5060
- Pamięć: 32 GB RAM
- System: Windows 11 Home
- +Niesamowity klimat i nostalgia – wierne odwzorowanie Górniczej Doliny, genialne wykorzystanie kultowego polskiego dubbingu oraz odświeżona muzyka Kaia Rozenkranza nagrana z żywą orkiestrą.
- +Rozsądne modernizacje bez psucia ducha oryginału – udany, bardziej płynny system walki, przemyślany system wspinaczki i bogatszy ekosystem, przy jednoczesnym braku „prowadzenia za rękę” i agresywnego interfejsu.
- +Znaczny ciężar imersji i rozbudowane lokacje – dopieszczone rzemiosło, świetne animacje rozwoju postaci oraz unikalna, mroczna architektura Obozu na Bagnie czy Miasta Orków.
- –Kłopoty z optymalizacją – spadki płynności w gęsto zaludnionych obozach oraz podczas intensywnych efektów pogodowych.
- –Szwankująca sztuczna inteligencja – gubiący się towarzysze wchodzący pod miecz, blokujące się potwory oraz zacinające się skrypty u NPC-ów.Praca kamery w ciasnych miejscach – chaotyczne zachowanie obiektywu w wąskich korytarzach i jaskiniach, co potrafi utrudnić dynamiczne starcia.

<!–Miejsce na sponsora->