fbpx

Czy warto kupić Total War Saga: Thrones of Britannia? – recenzja [PC]

Już miesiąc minął od wydania gry Total War Saga: Thrones of Britannia i napisano na jej temat dużo standardowych recenzji, opisujących świat gry, rozgrywkę czy śladowe różnice w stosunku do innych części (najczęściej przyrównuje się do Atylli).

Natomiast żadna recenzja nie dała odpowiedzi na pytanie, czy w ogóle opłacalnym jest zakup tejże gry. Rozegrałem jedną, zwycięską kampanię trwającą 9 godzin i mogę od razu odpowiedzieć na to pytanie: absolutnie nie. Dlaczego? Zapraszam do zapoznania się ze szczegółami.

ŚWIAT

Akcja gry rozgrywa się w na terenach wysp brytyjskich, gdzie o dominację walczą pseudo-królestwa Anglosasów, Walijczyków, Szkotów, Irlandczyków, wikingów i… innych wikingów, w IX wieku naszej ery. W teorii więc akcja gry ma miejsce w czasach historycznych, jednakże tylko w teorii – już sama sztuczna odrębność kulturowa pomiędzy Irlandczykami, Walijczykami i Szkotami (zwanych w grze Gaelami) jest bezsensowna, bo wszystkie te “nacje” były w tamtym okresie ludami celtyckimi, czyli właśnie gaelickimi (dziś te określenie rzeczywiście służy do określenia górskich ludów w północnej części Szkocji, którzy posiadają odrębność kulturową w stosunku do swoich zanglicyzowanych braci). To jest o tyle śmieszniejsze, że jedna gaelicka frakcja (Mide) rzeczywiście zaczyna grę w centralnej części Irlandii, więc dalej nie rozumiem, skąd ten podział.

Drugi – jeszcze bardziej bezsensowny – podział istnieje pomiędzy wielkimi armiami Wikingów, w których skład wchodzi Anglia Wschodnia i Nortumbria, a wikińskimi królami morskimi, czyli Dublinem Sudreyarem. Gra próbuje to chyba wyjaśnić tak, że pierwsza frakcja to są… Duńczycy? Druga zaś? – nie mam pojęcia.

Nie będę już się dalej rozwodził nad absolutną ahistorycznością gry; napomknę tylko jeszcze o absolutnie bezsensownych jednostkach, które nie mają absolutnie żadnego pokrycia w historii, a twórcy tej w tej niby “historycznej’ grze tworzą wojska w oparciu o stereotypy i popkulturę, a nie o naukę.

Total War Saga: Thrones of Britannia

ROZGRYWKATotal War Saga: Thrones of Britannia jest absolutnie klasyczną grą z serii Total War, z tą różnicą, że zrezygnowano ze szpiegów czy czempionów, mogących dla nas wykonywać zadania na tyłach, co moim zdaniem jest w porządku – już w środkowym etapie rozgrywki w innych częściach serii cholernie mnie denerwował istny SPAM akcji szpiegowskich przeprowadzanych przez przeciwników.

Warstwa strategiczna nie uległa zbyt dużej ilości zmian w stosunku do reszty tytułów z serii – ekonomia gry dalej jest prosta jak budowa cepa. Nowością za to są różne zasoby dla każdej frakcji, np. fyrd dla Wessexu czy trybut dla wikińskich królów morskich – dają one różne bonusy, unikalne dla wszystkich państw. Dochodzi do tego również ferwor wojenny – im wyższy, tym ludność bardziej lgnie do walki. Im mniejszy – tym zmniejsza się zadowolenie.

Warstwa taktyczna za to nie uległa żadnym zmianom, poza tym, że w kwestii oblężeń powrócono do korzeni i szturmujemy całe miasta, a nie – jak w przypadku Total War: Warhammer – jego wycinek.

Total War Saga: Thrones of Britannia
WHAT’S THE MEANING OF STONEHENGEEEE?!

GRAFIKa

Nie mam absolutnie żadnych zarzutów co do oprawy wizualnej w grze – prezentuje się ona ślicznie: i na poziomie strategicznym, i tak samo na taktycznym. Pod tym względem jest solidnie jak zawsze. Za dowód niech świadczą powyższe i poniższe zrzuty ekranu – warto wspomnieć, że nie grałem na najwyższych ustawieniach graficznych, więc wnioskuję, że gra potrafi wyglądać jeszcze lepiej.

DŹWIĘK

Pod względem muzyki Total War Saga: Thrones of Britannia się niczym nie wyróżnia. Nie jest to soundtrack, którego słuchałbym z wypiekami na twarzy, wspominając niedawne zwycięstwa, w drodze do pracy. Można powiedzieć, że po prostu pasuje do rozgrywki na ekranie i to tyle.

Udźwiękowienie samych bitew za to prezentuje się dobrze – zresztą tak jak i w każdej części serii. Nie widać w tym aspekcie żadnej rewolucji – jest po prostu porządnie.

Total War Saga: Thrones of Britannia

Jakość

Nie uświadczyłem żadnych bugów,  a w końcu gra niedawno została wydana, więc jest to duży plus. Czasem tylko jednostki, jak im się przyjrzy w czasie bitwy, to potrafią się dziwnie zachowywać, jednakże jest to absolutnie normalne i nie wiem, jak zaawansowaną technologią trzeba by było dysponować, by absolutnie wyeliminować niektóre nieracjonalne zachowania pojedynczych jednostek.

Total War Saga: Thrones of Britannia

OCENA

Podsumowując, Total War Saga: Thrones of Britannia jest porządnie wykonaną grą, dziejącą się w settingu luźno inspirowanym rzeczywistym okresem historycznym. Nie wyróżnia się niemalże niczym na tle reszty swoich braci, szczególnie porównując do Atylli, nie wspominając o Warhammerowej odsłonie. Gra nie jest absolutnie warta swojej cenny, która na dzień dzisiejszy wynosi 175 zł w serwisie Steam. Te pieniądze można zainwestować o wiele lepiej.  Czy opłacalnym jest zakup Total War Saga: Thrones of Britannia? Absolutnie nie; chyba że będzie jakaś magiczna przecena za dwa lata i wtedy gra będzie kosztować 40-50 złotych – wtedy jak najbardziej.

Total War Saga: Thrones of Britannia
6.2/10
  • Świat: 3/10
  • Rozgrywka: 5/10
  • Grafika: 8/10
  • Dźwięk: 6/10
  • Jakość: 9/10
Total War Saga: Thrones of Britannia to solidna, ale niewyróżniająca się niczym gra z popularnej serii gier Total War, która absolutnie nieudolnie próbuje pokazać w sposób interesujący realia historyczne wysp brytyjskich w IX wieku naszej ery.

Platforma testowa PC

  • Procesor: AMD Phentom(™) II X4 955
  • Grafika: NVIDIA Quadro 4000
  • Pamięć: 8 GB RAM
  • System: Windows 10 Pro
  • +Ładna grafika
  • +Brak rażących błędów
  • Niczym się nie wyróżnia na tle innych tego typu gier
  • Nieudolne przedstawienie wydarzeń historycznych

Jak oceniamy gry?


Pamiętaj, aby przed zakupem zawsze sprawdzać cenę → Najniższe ceny gier znajdziesz na Ceneo.
Kupując za pośrednictwem naszego linku wspierasz rozwój naszego portalu, dziękujemy!


Dzięki, że doceniłeś nasz wkład i przeczytałeś ten wpis do końca! Jesteś częścią naszej społeczności i to od Ciebie zależą nasze dalsze kroki. Możesz nam pomóc:

  • zostawiając komentarz - wiele się nie napracujesz, a my dowiemy się na czym Ci zależy,
  • polub nasz fanpage na Facebooku, żebyś z łatwością otrzymywał informacje o naszej działalności,
  • daj znać znajomym - razem stworzymy wielką społeczność "Testerów Gier",
  • zasubksrybuj nasz kanał YouTube jeżeli chciałbyś, abyśmy publikowali więcej filmów.

Avatar

Maksymilian Goszczycki

Absolwent Bezpieczeństwa Wewnętrznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, specjalizujący się w sprawach terroryzmu oraz konfliktów międzynarodowych i społecznych. Wychowany na strategiach fan RPG-ów. Od lat „złoty” gracz Ligi Legend. Zakochany w „małym trójmieście kaszubskim” i wiecznie tęskniący ku stolicy pierników.