Warsaw Comic Con Fall Edition – relacja

W dniach 24-26 listopada, w podwarszawskim Nadarzynie miejsce miały targi popkultury Comic Con. Nasza redakcja po raz drugi miała już okazję stawić się oraz posmakować wielu atrakcji i rozrywek przygotowanych przez organizatorów. Co się zmieniło? Czy było warto?

Zapraszamy do przeczytania relacji opracowanej przez trzech naszych redaktorów, jak też do obejrzenia obszernej galerii zdjęć z imprezy.

ADRIAN SZCZEPAŃSKI

Szczerze mówiąc, po Comic Conie nie spodziewałem się zbyt dużo. Seriali oglądam niewiele, więc zaproszeni aktorzy (poza Pamelą) nie robili na mnie dużego wrażenia. Na szczęście okazało się, że spotkania z gwiazdami to tylko kropla w morzu atrakcji, które oferowała jesienna edycja Comic Conu. Mnie najbardziej interesowały gry i – pomimo, że nie stanowiło to tematyki targów – w tej kwestii się nie zawiodłem. Była strefa Nintendo, identyczna jak na tegorocznym PGA czy WGW. O grach tam dostępnych już pisaliśmy, więc odsyłam do poprzednich relacji. Zobaczyliśmy kilka stanowisk z nowym Wolfensteinem na PS4 Pro, można było ograć też Seven: The Days Long Gone. Ale król może być tylko jeden i w tym przypadku była to strefa retro, zdecydowanie mój ulubiony punkt jesiennego Comic Conu. Ogromny szacunek i podziw należy się organizatorom tej strefy za ilość i różnorodność sprzętu, jaki udostępnili uczestnikom do ogrania. Było tam naprawdę wszystko, o czym fan retro może pomarzyć. Commodore, Amigi, różne konsole Atari, oldschoolowy sprzęt od Nintendo, cała gama konsol Segi, a także kilka bardzo ciekawych Plug&Playów od Spongeboba, aż po Mortal Kombat. Spędziłem tam kilka godzin i naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze się bawiłem. Zwłaszcza w multiplayerach, gdzie mogłem spuścić łomot naszemu redakcyjnemu Retromaniakowi.

fot. Zarzycki Photo

Znalazło się też sporo atrakcji dla fanów gier planszowych. Na Comic Conie działała wypożyczalnia planszówek, gdzie mogliśmy na przygotowanych stanowiskach przetestować tytuły z naprawdę pokaźnej biblioteki. Jasnym punktem festiwalu był też cosplay, który stał na bardzo wysokim poziomie i nie chodzi mi tylko o międzynarodowy konkurs, który odbył się w ramach Comic Conu. Cosplayerów można było spotkać na każdym kroku, a niektóre przebrania naprawdę robiły wrażenie. Myślę, że wszystkich przebierańców można liczyć w setkach, o ile nie tysiącach. Koniecznie zajrzyjcie do galerii, zdecydowanie warto.

fot. Zarzycki Photo

Tegoroczny Comic Con bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i już zacieram ręce na kolejną, wiosenną edycję.

ŁUKASZ ROKICKI

Fani Gwiezdnych Wojen również nie mogli narzekać na brak atrakcji. W sali gier retro mogliśmy zagrać w klasycznego „Rogue Squadron II”. Przed głównym wejściem znajdował się ogromny model AT-ST, który został ulokowany zaraz przed strefą Star Wars. Dopiero tam zaczynała się zabawa. Myśliwiec X-Wing w skali 1:1, „Cantina Project” z zamrożonym Hanem Solo w karbonicie, symulator bitwy o Yavin, gdzie gracz znajduje się w kokpicie statku, model TIE z Jakku, którym uciekał Finn i Poe w „Przebudzeniu Mocy”, świetnie odwzorowane stroje z filmów, a wszystko to okraszone przechadzającymi się cosplayerami z Legionu 501. Wystawcy organizowali konkursy, więc nikt nie mógł się nudzić.

fot. Zarzycki Photo

Dla mnie, jako sympatyka wprowadzania wszelakich innowacji do gier kosmicznej sagi, najbardziej atrakcyjne było zdecydowanie „Star Wars: Jedi Challenges” od Lenovo. Wersja, która pojawiła się na Comic Conie, zawierała walkę z Darth Maulem. Każdy mógł poczuć się Jedi dzierżącym miecz świetlny i uczestniczyć w walce. Pozycja obowiązkowa dla fanów będących na konwencie.

Pojawili się również aktorzy ze Starej Trylogii. Anthony Forrest (szturmowiec z IV Epizodu) oraz Julian Glover (generał Veers z „Imperium Kontratakuje”) byli bardzo chętni do wszelakich zdjęć i podpisywania autografów. Nie każdemu jest się w stanie dogodzić, jednak trzeba pamiętać, że to dopiero druga edycja i z czasem powinni pojawiać się bardziej znani aktorzy.

MATEUSZ „DON MATEO” WYSOKIŃSKI

W nadarzyńskich halach pojawiłem się po raz drugi. Mając już pewne wyobrażenie z poprzedniej edycji, którą relacjonowałem na łamach portalu, myślałem o powtórce z rozrywki, nie nastawiając się zbytnio na nadmiernie wylewne opinie z mojej strony. Pierwszym, dosyć pozytywnym, zaskoczeniem był fakt, że nam sam teren imprezy udało się dotrzeć podstawionym przez organizatora autobusem. W przypadku czerwcowej edycji nie było to tak oczywiste, ale widać, że dosyć dosadne sugestie fanów zostały wysłuchane i charakterystycznych, darmowych, czerwonych autobusów było naprawdę sporo. Sama lokalizacja, tak jak wspominałem kilka miesięcy temu, też wydaje mi się bardzo w porządku – piękne hale Ptak Warsaw Expo spełniają swoją rolę, a rozległe parkingi pozwalały dotrzeć fanom z całej Polski i w dosyć komfortowych warunkach cieszyć się z obecności na Festiwalu. Momentów mojego uśmiechu było wiele, ale po kolei.

fot. Zarzycki Photo

Gdy po raz pierwszy ja i mój redakcyjny kompan znaleźliśmy się na terenie Comic Con, przytłoczył nas wielki rozmach całego przedsięwzięcia: bardzo dużo miejsca dla poszczególnych, tematycznych stref, w skład których wchodziła Star Warsowa, Wikingów czy moja ulubiona i stanowczo warta polecenia post-apo; a także bardzo różnorodne miejsca handlu oraz – co dla nas ważniejsze i szokujące – liczne stanowiska do gier. Tytułów było dużo, nie zabrakło VR czy gorących ostatnio premier w postaci Wolfenstein II: The New ColossusCall of Duty czy FIFA 18. Na przykład, Nintendo postawiło dokładnie taką samą strefę co w poprzedniej edycji i zdało to egzamin. O ile wtedy japoński gigant lansował Legend of Zelda: Breath of Wild, o tyle teraz główną rolę przejął pewien sympatyczny, włoski hydraulik imieniem Mario. Jednak ani nie to stanowisko, ani nie konkurencja ze strony Sony i Blizzarda stanowiła główną atrakcję. Tak jak wspominał Adrian, strefa retro wygrała dosłownie wszystko. Nawet nie będę wspominał o fakcie, że pierwszego dnia spędziliśmy tam większość naszego czasu, ogrywając takie klasyki jak Tekken, Virtua Fighter, Pong, Prince of Persia czy Soul Calibur.

Dodatkowymi atrakcjami na pewno były też spotkania ze znanymi autorami youtubowymi, pisarzami, lektorami i gwiazdami znanych filmów oraz seriali, z którymi mogliśmy wziąć udział w spotkaniach i panelach dyskusyjnych. W tej edycji aż lśniło od sław i mieliśmy okazję spotkać chociażby postaci znane z Gry o tron, Riverdale, Harry’ego Pottera czy Pamiętników Wampirów. Największe emocje budziła w nas jednak perspektywa spotkania z samą ikoną kina lat 80. – Pamelą Anderson. Pomimo, że pani Pamela nie wystąpiła w swoim charakterystycznym, seksownym, czerwonym stroju kąpielowym, to emocji nie brakowało, a sama perspektywa spotkania takiej gwiazdy zostanie w moim umyśle na długo.

Redaktorzy Szczepański i „Don Mateo” w słynnej wiosce Wikingów. / fot. Zarzycki Photo

Bardzo pozytywne wrażenie zrobił na mnie też konkurs cosplayów i sami cosplayerzy, którzy byli niesamowici. Ci bardzo sympatyczni ludzie bardzo chętnie pozowali nam do zdjęć, rozmawiali, a ich stroje zadziwiały nas na każdym kroku. Dobrym rozwiązaniem była także możliwość oddania głosu na swojego ulubionego przebierańca, poprzez złote krążki, które mogliśmy wręczać napotkanym bohaterom, a tych nie brakowało i gdybym miał teraz wymieniać listę uniwersów, które były odtwarzane przez tych artystów, musiałbym poświęcić temu jeszcze długie i żmudne godziny.

fot. Zarzycki Photo

Ostatnią rzeczą, którą skomplementuję, jest sam organizator. Widać, że nabrał wielkiego doświadczenia w realizacji imprezy i wszystko chodziło zapięte na ostatni guzik. Poprawiły się nawet takie rzeczy jak press room, który teraz był odpowiednio wyciszony i dawał szanse na porządny odpoczynek w pracy, a także bardzo słodki i bardzo pożądany poczęstunek. Dobra robota.

PODSUMOWANIE

Comic Con to niewątpliwie jedna z lepszych imprez popkulturowych w Polsce. Nie brakuje tutaj miejsca dla graczy, cosplayerów, a może przede wszystkim geeków i fanów. Zabawa jest bardzo długa, przednia i każdy znajdzie tutaj miejsce dla siebie. Gorąco polecamy to wydarzenie, jak też sami nie możemy doczekać się wiosennej edycji Comic Con. Zapraszamy do przeczytania pozostałych relacji z wydarzeń, jak też do naszej grupki dla fanów portalu, YouTube’a i na nasz fanpage.

Zapraszamy także do obejrzenia obszernej galerii zdjęć wykonanej przez Pawła Zarzyckiego z Zarzycki Photo. Na fanpage’u Pawła znajdziecie jeszcze więcej obrazów z samej imprezy.

A imię moje 40 i 4.... witam w mojej kuchni, nazywam się Don Mateo i będę waszym podróżnikiem w czasie, który z mroków historii przypomni najlepsze/najbardziej pamiętne/najgorsze gry w historii, w moim małym kąciku o nazwie ,,Retromaniak".Na ekranach waszych monitorów, będę też widniał jako felietonista, więc nie regulujcie odbiorników. Prywatnie, jestem wielkim fanem rocka i metalu, studiuję dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim.

Don Mateo

A imię moje 40 i 4.... witam w mojej kuchni, nazywam się Don Mateo i będę waszym podróżnikiem w czasie, który z mroków historii przypomni najlepsze/najbardziej pamiętne/najgorsze gry w historii, w moim małym kąciku o nazwie ,,Retromaniak".Na ekranach waszych monitorów, będę też widniał jako felietonista, więc nie regulujcie odbiorników. Prywatnie, jestem wielkim fanem rocka i metalu, studiuję dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim.