Wrażenia z Open Beta Battlefront 2 (2017)!

Wczoraj na naszym portalu (dokładniej tutaj) pojawił się news, który pozwalał na zdobycie klucza do bety Battlefronta 2 (2017) bez potrzeby kupowanie preorderu gry. Przyznam, że kilku redakcyjnych kolegów – ja również – na tym skorzystało. Dzisiaj, gdyby nie goniące nas obowiązki, zdecydowanie spędzilibyśmy cały dzień przed komputerami.

NOWOŚCI

Przede wszystkim – co nowego mamy w drugiej części Battlefront? Mamy nowych bohaterów (Rey, Maul). Zagramy we wszystkich erach (Wojny Klonów, czasy Imperium oraz Nowego Porządku). Na starcie będzie więcej zawartości – nowe mapy, klasy czy pojazdy. Są nowe umiejętności.

W samej becie dostaliśmy tryby Starfighter Assault, Galactic Assault, Arcade oraz Strike (szybkie bitwy piechoty 8 na 8 graczy).

Słowem – Dice się postarało.

ZAWARTOŚĆ BETY

Na początku zdecydowałem wskoczyć w tryb Arcade, gdzie można zagrać jednym z dwóch bohaterów Ciemnej Strony: Darth Maulem lub Droidem Bojowym. Zasady rozgrywki są proste: zabij 25 klonów w czasie 20 sekund, a każdy martwy klon to dobry klon to plus 3 sekundy do pozostałego czasu. W drugim trybie arcade mamy uproszczony tryb Galactic Assault, czyli trzeba zastrzelić 75 żołnierzy wroga – tym razem już „normalnymi” klasami.

W trybie Starfighter Assault wyraźnej zmianie – oraz, trzeba przyznać, poprawie – uległ system latania. Nie ma już takich rzeczy jak autolock – teraz trzeba samemu celować we wrogie myśliwce. Na szczęście jest ułatwienie w postaci małego punktu gdzie strzelać aby trafić wroga. Intuicyjne i przyjemne jest latanie – teraz wszystkie manewry wykonujemy sami, a nie robi tego za nas komputer po wciśnięciu S lub A. Muszę przyznać, że nawet na klawiaturze i myszce czerpałem z tego trybu przyjemność garściami. Jedyne trudności napotkałem przy strzelaniu torpedami (jest to jedna z umiejętności) – przycisk należy wcisnąć 2 razy. Pierwszy raz żeby namierzyć, drugi – żeby strzelić.

Star Wars Battlefront 2 open beta wrażenia

System Galactic Assault rozgrywa się na znanym z zapowiedzi i wcześniejszych gameplayów mapie Theed na Naboo, pomiędzy klonami Republiki, a droidami Separatystów. Tryb jest mniej więcej tym co Atak AT-AT z pierwszej części: droidy mają MTT, który trzeba doprowadzić do celu (pałac królowej Naboo), aby go zniszczył, a klony mają do tego nie dopuścić. Jeśli jednak MTT ostrzela pałac, to nic straconego, bo do wygranej Separatyści muszą jeszcze zająć 2 punkty wewnątrz pałacu, co w związku z jego konstrukcją (wąskie korytarze i sale) wcale nie jest takie proste. Sama rozgrywka jest dynamiczna, a jedna runda trwa około 20 minut.

Ostatnim sprawdzonym przeze mnie trybem był Strike. Tutaj walczy ze sobą Najwyższy Porządek, który ma ukraść artefakt i przenieść go do punktu odbioru i Ruch Oporu, który nie chce do tego dopuścić. W związku z tym, że mapa jest dużo mniejsza, tryb jest dużo bardziej dynamiczny od Galactic Assault, pomimo obecności „jedynie” 16 graczy.

ZALETY

Po wciśnięciu przycisku „graj” pokazuje nam się ładny ekran ładowania oraz przemyślane menu, jednak nie różni się ono bardzo od tego w pierwszej (tak naprawdę piątej, bo nie zapominajmy o wcześniejszych Battlefrontach) odsłonie serii.

Bardzo, bardzo, ale to bardzo podoba mi się system jakim zastąpiono obecne w Battlefroncie (2015) żetony. Teraz za zabijanie przeciwników i wykonywanie zadań w grze (np. zadawanie obrażeń MTT) dostajemy punkty, za które wykupujemy jedno użycie pojazdu, specjalnej jednostki (np. Super Droidy Bojowe dla separatystów, czy Jet Trooperzy dla Klonów) lub bohatera.

Bardzo dużym plusem jest obecna już w becie duża ilość pojazdów do wykorzystania, dzięki czemu zasiądziemy w takich pojazdach jak Tri Fightery, AT-RT czy AAT.

Czy muszę wspominać, że sam gameplay jest bardzo przyjemny?

WADY

Gra nie jest jednak pozbawiona problemów i pewnych… bezsensownych rozwiązań.

Po pierwsze i najważniejsze: gra „zjada” aż 4 gb ramu! U mnie nie ma to większego znaczenia, ponieważ nadal miałem ~12 w zapasie, ale dla graczy ze słabszymi komputerami – to może być problem.

Odnotowałem też problemy z połączeniem – nie wiem czy to przez moje słabe łącze, czy przez serwery EA, ale czasem miałem takie lagi, że nie dało się grać. Z tego co mówili koledzy z redakcji – oni również mają podobne doświadczenia. Nie sądzę, żeby to był poważny problem, ale jednak jest obecny i należy go odnotować.

Gra od czasu do czasu postanawia nas też wywalić z serwera i nie pozwala nam dołączyć na żaden inny – bez powodu.

Wspomniałem wcześniej o bezsensownych rozwiązaniach. Jednym z nich jest losowe odradzanie nas na mapie, przez co rzadko kiedy odradzamy się obok swoich kolegów, z którymi akurat jesteśmy na TSie czy Discordzie. Nie mamy na to żadnego wpływu, ponieważ jest to z automatu losowe. Należy jednak zaznaczyć, że sam system odradzania (w „zrzucanych” oddziałach po 4 osoby) jest dość przemyślany i oddaje klimat pola bitwy za X tysięcy lat.

Ostatniej rzeczy, która… lekko mnie uwiera, część z Was może nawet nie odnotować. Jest to obecność bohaterów w nieswojej erze – czyli np. możliwość wybrania Rey w bitwie Stara Republika – Separatyści. Fani uniwersum też śmieją się z tego od dawna. Rozumiem intencje – ktoś może mieć swojego ulubionego bohatera, którego levelował przez ostatnie 2 tygodnie i nagle trafiają mu się cały czas gry, kiedy nie może nim zagrać. Dla niektórych mogłoby to być frustrujące.

Według mnie można by jednak zrobić choćby po 3 bohaterów na każdą erę – np. Windu, Obi Wana Kenobiego i Cody’ego oraz Dooku, Maula i Jango Fetta – dać im takie same lub podobne umiejętności i umiejscowić ich na konkretnych mapach (np. możliwość wyboru Windu tylko w bitwach pomiędzy Republiką, a Separatystami). W ten sposób wilk byłby syty i owca cała. Należy też jednak pamiętać, że to tylko Open Beta i może podobne rozwiązania zostaną zaimplementowane do ostatecznego produktu. Pożyjemy, kupimy – zobaczymy.

Star Wars Battlefront 2 open beta wrażenia

PODSUMOWANIE

Uważam, że Dice dał nam porządny – choć niewielki – kawałek rozgrywki, którym wielu z nas (w tym Redakcji, uwierzcie mi) tylko narobili apetytu. Zaznaczcie sobie 17 listopada w kalendarzu i pędźcie wtedy do sklepów po swoją kopię gry – coś czuję, że będzie warto!