Waluta Azeroth bije na głowę walutę Wenezueli

Sytuacja w Wenezueli należy do tych, które nie są raczej godne pozazdroszczenia. Wszyscy czytamy najnowsze doniesienia, z których wynika, że mieszkańcy tego kraju, żyjący na skraju nędzy, są coraz bliżej wojny domowej. Nic dziwnego – ludzie potrafią bić się o jedzenie na ulicach, zaś tamtejszy rząd chyba nadal święcie wierzy w to, że socjalizm w takiej formie, w jakiej został wprowadzony, działa. Jest to oczywista nieprawda, Wenezuelczycy niedługo zbliżą się do Korei Północnej… i bądźmy szczerzy, należy im jedynie współczuć.

Bezwartościowa waluta

Za amerykańskiego dolara zapłacimy – na czarnym rynku, rzecz jasna – około dwunastu tysięcy boliwarów. W przeliczeniu wynosi to 5662 sztuki złota w World of Warcraft. Słowem, za dolara kupimy więcej boliwarów, niż golda. To chyba oznacza, że lepiej żyje się ludziom w Azeroth (nawet biorąc pod uwagę Deathwinga, Arthasa i innych przyjemniaczków). A tak poważnie: mówiąc prostym językiem, znaczy to, że popyt na rynku światowym na wenezuelską walutę jest niższy, niż popyt na wirtualną walutę z WoW. Nic dziwnego. W kraju z szalejącą inflacją, na skraju bankructwa, pojawiają się właśnie aż tak kuriozalne sytuacje. Możemy podziękować za to oszalałym socjalistom.

Chleba i igrzysk

Pomijając fakt, że większość gier jest w Wenezueli nielegalna (gdyż, jak wiadomo, to ofiary złożone złotemu cielcowi kapitalizmu). Tak, to oznacza, że gracz jest w tym kraju przestępcą. Wenezuela jest więc momentami nawet i gorsza niż Korea Północna – przypominam, że to miejsce, w którym policja pomaga ofiarom przestępstw dopiero wtedy, kiedy ma pewność, że sprawa nie trafi do mediów. Hugo Chavez nie życzył sobie zatruwającej umysł brutalnej rozgrywki, toteż ostatecznie wszystko trafiło na czarny rynek. Zresztą, nie oszukujmy się – mieszkańcy Wenezueli mają większe problemy na głowie niż fakt, że muszą zapłacić mnóstwo pieniędzy za token. W ich kraju inflacja osiągnęła już 800%. W przyszłym roku prawdopodobnie sięgnie 2000%. Gospodarka się posypała w drobny mak. Ludzie zmuszeni są głosować na partię rządzącą pod groźbą zwolnienia. Dodać do tego brak jedzenia, fakt, że zjadali nawet skórki od bananów… i nagle żyjący w Polsce gracz zaczyna widzieć własny kraj niemal jak mlekiem i miodem płynącym.

Wydatki obywateli Wenezueli na elektronikę ograniczone są do trzystu dolarów rocznie. To oznacza, że czarny rynek kwitnie jak nigdzie indziej – ale też groźba staje się dość realna. Za wypożyczenie „brutalnej” gry komputerowej można pójść o więzienia na trzy do pięciu lat, albo zapłacić taką grzywnę, że skórka od banana będzie luksusem na najbliższe pół roku.

Dla porównania, polska złotówka ma wartość około 3000 golda w World of Warcraft. To, wbrew pozorom, znacznie mniej.

Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że władza w Wenezueli zmieni się na dobre. Czego serdecznie im życzymy.

Emilia Wyciślak

Polonistka, entuzjastka fantastyki, graczka RPG. W wolnym czasie, którego nie posiadam, pochłaniam dziesiątki książek, gier, filmów i seriali.