Mafia III – jak wiele twórcy mają jeszcze do poprawienia

Prawdopodobnie nie ma gracza, który nie usłyszał o serii Mafia. Mafia III była głośnym tytułem przed premierą (sam pamiętam, jak często klienci pytali o Mafię, kiedy już wyprzedaliśmy wszystko godziny wcześniej), o wiele głośniejszym od swojej poprzedniczki.

Gdyby Mario Puzo tworzył swoją słynną powieść o Ojcu Chrzestnym dzisiaj, to najprawdopodobniej byłaby ona źródłem, na którym mógłby bazować. A przynajmniej pierwsze dwie części serii gier.

W tym artykule przyjrzymy się największym problemom, których Hangar 13 nie był w stanie się pozbyć z tego tytułu (nie wliczam powtarzalności zadań).

Ale zacznijmy od przypomnienia sobie, jak było kiedyś. A „kiedyś to było”, jak to mawia wujek Janusz na grillu.

Mafia: The City of Lost Heaven

Pierwsza część znana była jako jedno z najcudowniejszych doznań dla wielu graczy. Wciągająca opowieść o taksówkarzu, któremu w wyniku dziwnego zdarzenia zostaje złożona propozycja nie do odrzucenia. Lata 30., piękna muzyka, klimat lat 30. i filmów w stylu Ojca Chrzestnego był wyczuwalny mocniej, niż zapach trupa wiezionego w jednej z misji w bagażniku. Zabierzcie mnie kiedyś znowu do Pepe’s Restaurant, ok?

Mafia II

Druga część przenosi nas do zupełnie innego świata, choć nadal w USA – oraz nadal w światku przestępczym. Znowu, młody chłopak zostaje mafioso. Dało się poczuć lata 50. i choć wiele elementów po prostu nie pasowało do epoki, grało się wyśmienicie. Czuć było, że gra mimo swojej liniowej fabuły była doskonałym tytułem, mimo tego, że często głównego bohatera się nienawidziło… i to szczerze. Do tego tytułu często wracam, dogrywam jednego moda tworzącego ideał gry (Free Ride Unlimited) i mam zabawę na kilka dni, a nawet tygodni.

Mafia III, czyli jak zmiana klimatu nie uratowała gry

Pamiętam dość dobrze radosne krzyki ludzi oglądających zapowiedź nowej Mafii. Pamiętam krzyki radości, kiedy można było zauważyć, że główny bohater Mafii II powrócił – ta seria motyw powracającego protagonisty opanowała do perfekcji (Belleville w Mafia II, mówi to Wam coś?) – ludzie byli zadowoleni z tego faktu. Denerwowało jedynie to, że mamy do czynienia z osobą czarnoskórą (żaden rasizm, spokojnie, po prostu do Mafii dołączać mogli tylko Włosi i ludzie mający włoskie korzenie, ale ci drudzy mogli najwyżej być na etapie cyngla niezrzeszonego w organizacji), co powodowało, że nie mamy co liczyć na bycie częścią organizacji. Niestety, gra wyszła jako dzieło niedoświadczonego Hangar 13. To czuć, bo to nie lekki smrodek niedoróbek, tylko fetor trupów, które kładą się w tej części nadzwyczaj gęsto.

Na poniższym wideo można zaobserwować jak bardzo Mafia III była niedopracowana w momencie premiery.

Film autorstwa osoby o pseudonimie CrowbCat, zawsze ciekawe porównania

1. Światłość jest problemem

Jeżeli mieszkasz w New Bordeaux, to na pewno z rana zasuwasz stalowe rolety oraz zakładasz specjalne ciemne okulary do patrzenia na błysk eksplozji. Od pierwszych chwil z grą do ostatnich aktualizacji nie naprawiono błędu związanego z jarzącym się jak rozbłysk nuklearny światłem słońca wschodzącego. Niby pierdółka, ale potrafi zirytować podczas niektórych misji (uciekaj przed policją i wbij w auta, bo ich nie widzisz, polecam).

Słońce na poniższym zrzucie wygląda nuklearnie, a to jedno ze słabszych.

2. W organizacjach podrzędnych Salowi Marcano pracują wyjątkowe tępaki

Na pewno widzieliście słynne animacje, jak główny bohater, postawny żołnierz sił specjalnych ds. przejmowania miast, zakrada się do wroga, łapie go na oczach jego kumpla, a cała reszta ma w dupie krzyki kolegi i po jakimś czasie podchodzi do trupa, kopiąc go i pytając czy żyje. Tak, można wybić wszystkich wrogów w jednym punkcie, potem podbić do głównego wroga i wpakować mu tyle kulek ile chcemy, ludzi nie wezwie. Serio, odkryłem jeden prosty sposób na niszczenie organizacji mafijnych [MAFIE I LOŻE GO NIENAWIDZĄ].

Z jakiegoś powodu gra uznaje, że najlepiej jest wykrywać postać nawet, kiedy się nie rusza (jeden z elementów źle zaprojektowanej sztucznej inteligencji), dzięki czemu wrogowie albo wbiegają na nas, albo idą i kopią swoich.

3. W mieście jest wielu złodziei samochodów, ale żeby kraść auta na oczach właściciela w pelerynie niewidce?

Nie wiem, czy to specyfika PS4, czy po prostu gra ma duże problemy z renderowaniem świata. GTA generacji 3D też miało ten problem, ale w tamtej sytuacji trzeba było daleko odejść, a tutaj nawet nie trzeba się wysilać, wystarczy odmaszerować i patrzeć na auto. Po kilku chwilach zniknie. Było w wersji 1.00 nagminne, teraz tylko się zdarza.

4. New Bordeaux ma inny system luster niż reszta USA w uniwersum Mafii

To jest bardziej uwaga techniczna, oparta o problemy z generowaniem świata, ale to czuć, kiedy lusterko wsteczne w aucie pokazuje mi niskiej jakości modele pojazdów, a kiedy policja mnie goni, widzę tylko błyskające kulki, bo lecę za szybko.

5. W New Bordeaux opanowano teleportację oraz magię przemiany

Ostatnio, kiedy po mieście rozbijałem się swoim Drifterem w kolorze czarnym, nagle auto zmieniło kolor na czerwony i po kilku chwilach znowu stało się czarne, żeby potem co jakiś czas znowu się transformować. Co do teleportacji: jest to typowy problem gier o otwartym świecie, jeżeli mówimy o policji. Ale, żeby wrogowie pokazywali się na moich oczach układając ciało w literę „T” (poza podstawowa podczas tworzenia modeli do gier) albo znikali nagle? Tutaj zacząłem się bać, bo nie chcę napotkać jakichś gigantów czy coś…

Trudno jest utrzymać perspektywę dla takiego zdjęcia.

6. W New Bordeaux są pewne zasady rozmowy z NPC-ami dającymi misję

W typowej grze podchodząc do NPC-a:
– No dzień dobry.
– Dzień dobry.
– Ja po misję.
– No, tutaj pobij tego, tamtego i przynieś to.

A w Mafia III?
– Dzień dobry
– […]
– Dzień dobry
– […]
– To ja przyjdę później
– […]
Idziesz zrobić kilka misji a tu się okazuje, że NPC zniknął i jego zniknięcie popsuło zupełnie ostatni progres (w ten sposób 2 razy powtarzałem grę). Tego Hangar nie naprawił, a szkoda.

Czy Mafia III zasłużyła na takie szpile, które otrzymała od recenzentów?

Z jednej strony tak, ponieważ od gry z serii Mafia wymaga się pewnego standardu, dopracowania. Z drugiej, był to debiut studia Hangar 13. Czy 13 w nazwie jest szczęśliwe? „Niestety, nie tym razem”. Czy udało się naprawić Mafię III do stanu pełnej grywalności? Niestety nie. Seria ta na pewno nie umrze tak łatwo, ale ślady oraz rany się pojawiły i są bolesne dla wielu osób. Szkoda, bo tytuł jest interesujący, nie do końca pod kątem różnorodności zadań, ale wciągał swoim klimatem i radością jazdy samochodem.

Adrian Kozicz

Fan gier strategicznych, symulatorów wojennych oraz gier wyścigowych. Z zamiłowania fan początków przemysłu growego i pseudo znawca historii technologii i gier. Gracz konsolowy pecetowy. Do niedawna sprzedawca gier konsolowych. Prywatnie fan seriali i książek z rosyjskiego nurtu Post-Apo.