Gwint okiem doświadczonego gracza

Gwint – Wiedźmińska Gra Karciana. Produkcja naszego cudownego polskiego studia odpowiedzialnego za Wiedźmina 3,  w którym właśnie narodził się pomysł na karciankę, w której Geralt i wiele innych postaci mogliby znaleźć się jako złote, srebrne, czy brązowe karty. Mimo, że produkcja ma ogromny potencjał i oferuje bardzo ciekawe mechaniki, to i tak mało się o niej mówi, a więc czas to zmienić i powiedzieć to i owo okiem doświadczonego gracza. Trafiłeś tu przez przypadek i o Gwincie nie masz zielonego pojęcia, czy może chciałbyś jednak dowiedzieć się czegoś więcej, bo produkcję znasz, może nawet grasz, a może nawet grindujesz rankedy tak jak ja? Ten i seria nadchodzących artykułów jest dla Ciebie!

gwint esport

Moje doświadczenia i ciekawostka

W Gwincie między pracą, a snem spędziłem przez kilka ostatnich tygodni około 70 godzin i osiągnąłem 4k mmr, co umieściło mnie w rankingu światowym na ok. 8000. miejscu i w Europie na 6000. miejscu, co jednak nie zmienia faktu, że do profesjonalnego gracza mi daleko (dokładniej 500 mmr). Wszystkie te godziny naliczone są przez otwartą betę, ale uczestniczyłem też w zamkniętej becie oraz pykałem w Gwinta jeszcze w Wiedźminie, przez co widzę ogromną ewolucję tego konceptu i szczerze przyznam, że jest ona jak najbardziej pozytywna!

Produkcja REDów zmieniła się nie do poznania, przez co wiele osób uważa, że jest to zmiana na gorsze, ale ja tak nie uważam. Rozgrywka na wyższym poziomie mmr naprawdę wymaga przemyślenia każdego ruchu już na poziomie Mulliganu, a nawet najmniejsza pomyłka, jak pozbycie się jednej karty więcej, może sprawić, że przeciwnik będzie miał „ostatnie słowo” i wygra grę. Gwint rozrósł się niesamowicie, a niedługo nawet na Gamescomie będziemy mogli zobaczyć pierwsze porządne zawody z Gwinta w otwartej becie, których pula nie jest ogromna – bo wynosi 25 tys. dolarów, ale i tak oznacza to zwiększenie zainteresowania grą na całym świecie. Na turniej można zapisać się na stronie karcianki.

Jak to jest? P2W, czy może jednak nie?

Jak każda karcianka F2P, Gwint wprowadził do swoich usług możliwość kupna beczek – pakietów zawierających do 5 kart, z czego każda może być brązowa (klasyczna, bądź rzadka) -> srebrna (epicka) -> złota (legendarna). Jednakże czy jest to nam potrzebne do wbicia wyższej rangi, czy przyjemnej rozgrywki? Nie w pełni. Prawdą jest to, że jeśli chcemy grać już w pierwszym miesiącu czterema różnymi mocno rozbudowanymi deckami, a nie podstawowymi, to jednak nie będziemy w stanie obyć się bez kupna dodatkowych beczek, lecz jeśli nastawimy się na granie np. dwoma deckami i ich wariacjami, to gra F2P, bez wydanie ani grosza stanowczo nam wystarcza.

Sam gram jedynie dwoma deckami, które oba są w tzw. top tierze, a na grę nie wydałem ani jednej złotówki, ponieważ Gwint skonstruowany jest w bardzo przyjemny sposób dla graczy takich jak ja. Dziennie jesteśmy w stanie otworzyć do kilku beczek, a sam leveling na początkowych poziomach przynosi duże ilości beczek. Potem dochodzi „ladder”, gdzie każde wbicie kolejnej rangi daje nam kolejne nagrody. Na dobrą sprawę, po dwóch tygodniach rzuciłem podstawowe decki za siebie i zacząłem grać deckami do grindu, bo zwyczajnie gra pozwoliła mi na to. Jest to coś, co w Gwincie podoba mi się najbardziej. Karcianka REDów nagradza graczy, którzy codziennie grają w bardzo sowity sposób i dzięki temu sama rozgrywka wydaję się jednak przynosić jednak jakiś efekt, dzięki czemu nie mamy odczucia, że stoimy w miejscu, bo dziennie przy dobrych wiatrach otworzymy dwa pakiety i nic więcej…

gwint esport

Obecna meta? Czym większość gra?

Jako że Gwint całkiem niedawno wprowadził ogromny patch, w którym znerfiono mechanikę pogody, dlatego też obecne top decki mieszają się między sobą jak woda. Jednego dnia widzimy wysyp Skellige opartym na discardzie piratów, albo queensguard, a drugiego dnia masę Foltestów i Henseltów, którzy spamują kaedweńskimi setnikami i rębaczami.

Rozmieszczenie: stwórz 2 Jaja Harpii po lewej stronie tej jednostki

Jednakże jest kilka decków, które w znacznym stopniu wyróżniają się i od dłuższego czasu ukazują wysokie win ratio na wysokim poziomie, nie mówiąc już nawet o niższych rangach. Są to: Token Dagon oparty o pogodę, Consume Ukryty i Elf Raid Eithne, oparta o zasypanie przeciwnika elfami. O ile każdym dobrze zbudowanym deckiem da się osiągnąć wyższą rangę, jeśli wystarczająco dużo włoży się w to pracy, a jednym z takich przykładów jest np. Shirru Eithne oparta o Scorge, to dwa pierwsze wymienione przeze mnie decki wykorzystują pewną mechanikę, która w najbliższym czasie zostanie znerfiona (o czym niedługo napiszę, więc wyczekujcie postu o nadchodzących nowych kartach i nerfach). Kartą tą jest Harpia Celaeno, która na dobrą sprawę jest zbyt uniwersalną kartą. Obecne decki wykorzystują ją w każdy możliwy sposób – jako przeniesienie punktów na następną turę, token do buffowania, token do consume. Jest to ogromny wachlarz umiejętności, który sprawia, że granie frakcją potworów jest o wiele ułatwione. Jeśli wielu graczy gra niektóre karty tylko po to, aby kontrować daną kartę, to jednak coś jest na rzeczy 😉

Na co czekasz?

Wchodź do gry i walcz o swoje miejsce w świecie Gwinta! Jeśli chcesz kilku porad, to niedługo ukaże się krótki poradnik o dwóch deckach, dzięki którym uzyskałem wynik 4k mmr, a jeśli jeszcze nie grałeś nigdy w Gwinta, to jak najszybciej tutaj i się rejestruj. Do zobaczenia na karcianym szlaku!