Porozmawiajmy o przyczynach (pewnej) porażki Andromedy

Bioware jakie jest, każdy widzi. Jakiś czas temu serwis Kotaku opublikował obszerny artykuł o przyczynach pewnej porażki, jaka dotknęła grę Mass Effect: Andromeda. Z opowieści wyłania się opis bezdusznej korporacji, dlatego postanowiliśmy to przedyskutować z redakcyjnym kolegą Kacprem i zastanowić się wspólnie, jak fatalnie mogą się skończyć złe decyzje. Dyskutujemy też chwilę o naszych teoriach dotyczących samej gry. Zapraszam!

Uwaga, spoilery!

Trudne decyzje u wielkiego molocha

Emilia: Na Kotaku pojawił się artykuł dość dobitnie opisujący, jak starannie Bioware budowało swoją porażkę przy Andromedzie. Zaskoczony?

Kacper: Moim zdaniem? To była kwestia czasu, żeby ktoś nareszcie dokopał się do sedna sprawy. Porażka Andromedy była na tyle zaskakująca, że wielu doszukiwało się w niej prawdziwego powodu, a autor tekstu na Kotaku wszystko dokładnie przedstawia. Z tego co wiem głównym powodem był brak solidnej organizacji, prawda?

Emilia: Prawda. Co więcej, wygląda na to, że to wszystko rozbiło się o kłótnie wewnątrz samej firmy. Jakie to typowe… Widać jednak, że Montreal, chociaż dobrze radził sobie z dodatkami, nie udźwignął samej gry. Nie miał też ludzi do samej Andromedy. I co gorsza, pracownicy zaczęli odchodzić. Utrata Casey Hudson to nie są „dopuszczalne straty”, to cios dla tej korporacji.

Kacper: Do tego trzeba też dodać, że nie poświęcili Andromedzie pełni swojej uwagi, gdyż przekierowali część swoich środków na tajemniczy projekt, który opisywali jako „Dylan gier komputerowych”. Pewnie mowa tu o grze Anthem, której trailer można było zobaczyć na E3, ale nie ma żadnych dowodów na zbieżność tych dwóch sytuacji. Jednak tak czy siak, to co Bioware zrobiło podczas tworzenia czwartej odsłony cyklu, było karygodnym błędem, gdyż co jak co, ale seria Mass Effect była jedną z lepszych i najlepiej ocenianych, a na samą Andromedę ludzie czekali z ogromnymi nadziejami. Czy to możliwe, że zwyczajnie spoczęli na laurach i myśleli, że gra sama się zrobi?

Emilia: Tak to wyglądało! Tymczasem… zauważyłeś, że Andromeda miała być – dla graczy, nie dla twórców – swego rodzaju przeprosinami za trzeciego Mass Effecta?

Kacper: W pewnym sensie oczywiście, że tak. Koniec końców jednak, o ironio, wszystko sprowadziło się do większej puli przeprosin. Co najśmieszniejsze, cały projekt opisywany jest jako most, który sam się za nami burzy. Wszystkie zmiany jakie wprowadzili do silnika i animacje, które też przyczyniły się do porażki sprawiały, że co krok tworzyło się więcej błędów. Czytałaś o tym, jak deweloperzy z Montrealu opisali rok pracy nad Andromedą, w porównaniu do wcześniejszych gier nad którymi pracowali?

Emilia: Frostbite ewidentnie tego nie uciągnął. Oni zresztą mówili, że to jak Formuła 1 (a z poczciwego Unreala zrobili nie wiadomo co), ale wszystko musieli pisać od zera. I tak, czytałam. Oni byli w pewnym momencie pozostawieni samym sobie. To takie trochę żenujące – CD Projekt Red też rozkładał pracę na dwa biura (warszawskie i krakowskie), ale tylu porażek nie zaliczył. Śmieszno i straszno… Wiesz, to nawet widać momentami, że stoimy na cudzej ziemi, w sensie, w Andromedzie. Niby gramy w RPG, ale widać, że coś jest nie tak. Coś się zaraz posypie.

andromeda studio
Gdzieś tu przed chwilą była podłoga

Kacper: Dokładnie! Znikające postacie, okropna mimika oraz ruch ciała sprawiły, że człowiek na samym początku nie do końca rozumiał, co się w grze dzieje. W samym otoczeniu też można znaleźć wiele smaczków, ale jednak muszę przyznać, że przechodząc Andromedę już drugi raz, aby porównać ją bez zmian i z patchami, jestem miło zaskoczony. Prawda. Wciąż wiele jest do dopracowania i w sumie przydałoby się tej grze zrobić wewnętrzny lifting w postaci patcha 2.0, ale i tak kilka błędów udało się naprawić. Nie wydaje mi się jednak, żeby to przywróciło życie czwartej odsłonie. Może DLC? Zaginiona arka quarian?
Niestety póki co słyszałem plotki, że studio ma zamiar skupić się na innych projektach, co moim zdaniem oznacza, że możemy długo poczekać na 1. DLC. Co o tym sądzisz?

Emilia: Od razu ci powiem: mam teorię, że do arki quarian doczepił się Żniwiarz i pobiera stamtąd energię, jak z powerbanka! I quarianie zorientowali się po czasie. Jak pasożyt, zresztą, no do licha, Żniwiarze wyglądają jak kleszcze. Wiesz, kiedy powiedzieli mi, że zawieszają prace nad Mass Effectem, nieco się zmartwiłam. Liczę na tę kontynuację. Może zrobi ją główne studio, skoro tak Montrealowi nie ufają? Nie wiem. Chciałabym, by tak było, chociaż przypomina to z drugiej strony sprzątanie po imprezie, na której się nabroiło. Wszędzie leży szkło, ściany są uwalane czymś, a właściciel mieszkania dostaje kwiaty na przeprosiny.

A powiedz mi, masz swoją teorię na to, co się stało z arką quarian?

andromeda studio
Powiedzcie, że nie

Kacper: Raczej obstawiałbym bunt. Arka quarian była na dobrą sprawę wypełniona czterema innymi rasami, a więc, nie zdziwiłbym się, że doszłoby do buntu jak na Nexusie. Wydaje mi się, że wiadomość o ich Arce mógł przesłać któryś z quarian w niewoli, bądź nawet partyzantce. A może na statku utworzyły się podziały? Ja osobiście stawiałbym na bunt, ale i tak żałuję, że nie mogłem spotkać quarian w Andromedzie, bo jest to moja ulubiona rasa – zaraz po turianach.

Emilia: Ewentualnie pojawiły się gethy. Gethy są – jakby nie było – głównie oprogramowaniem. Może jakiś sabotażysta wpisał kod i w ten sposób paru gethów się przedostało, zaczęli zżerać AI… możliwości jest dużo. A jak sądzisz, kto jest Dobroczyńcą?

Kacper: Chyba najbardziej oczywistym wyborem będzie Człowiek Iluzja. On, jako jedyny, przygotowywał się długo przed przybyciem Żniwiarzy, co idealnie pokrywa się z tym, czego mogliśmy się dowiedzieć w zakodowanych wspomnieniach Rydera Seniora. Twój typ?

Emilia: Handlarz Cieni. Kontakt Liary z Alecem Ryderem wskazuje na to, że w dużej mierze miała świadomość jego poczynań. Oczywiście, do pewnego stopnia może jednak nie zgadzać się układ chronologiczny… ale może kiedy Liara przejęła siatkę informacyjną Handlarza, dowiedziała się czegoś?

Kacper: Rzeczywiście występuje tu pewna niezgodność chronologiczna, ale w dziełach Bioware nie raz się takie rzeczy zdarzały! Poza arką quarian, co chciałabyś zobaczyć w nowym DLC, o ile wyjdzie?

Emilia: Dalszy rozwój naszych sojuszów, konfrontację z Primus, coś nowego o kettach, rzecz jasna. Chciałabym też, żebyśmy w końcu przebudzili matkę rodzeństwa – i, żeby udało się nam ją wyleczyć. A twoje oczekiwania?

Kacper: Ja właśnie najbardziej liczyłbym na szerszą perspektywę na temat kettów. Póki co wyglądają trochę jak bardziej nieudolna wersja Żniwiarzy. Schemat a’la: „chcemy zniszczyć wszystko co żyje, ale przy okazji zmienić was w naszych popleczników”. Założę się, że polityka kettów i ich działania to coś więcej, niż to czego doświadczylismy przy Archoncie, bo jednak był on zwykłym ministrem. Jednym z wielu.
No, i oczywiście, nie mogę zapomnieć o najważniejszym. Kto był twoim ulubionym towarzyszem w tej części gry? Zawsze ktoś bardziej nam przypada do gustu.

Emilia: Pytanie! Drack. To była świetna wersja kroganina, bez odgrzewania ciągle tego samego kotleta – berserkera, przywódcy. Stary wyga, który zjadł zęby na niejednej wojnie. Bardzo dobrze napisany, to szczęście, bo nie mogłam tego powiedzieć na przykład o Peebee. A jak było u ciebie?

Kacper: Z towarzyszy? Był to Drack. Z takich samych pobudek co u ciebie… ale jeśli chodzi o całą załogę, to moje serce zdobyła Suvi. Nie widziałem jeszcze tak dobrze napisanej osoby, która szeroko rozwiniętą naukę potrafiła pogodzić z wiarą w wyższą siłę wpływającą na świat. Co jak co, ale moim zdaniem jest to jedna z lepiej wykreowanych przez Bioware postaci. I to od dłuższego czasu.

andromeda studio
Ulubiony załogant Kacpra ze znienawidzoną towarzyszką Emilii

Emilia: Z samej załogi najbardziej lubiłam Lexi T’Perro. Może przez jej naukowe zacięcie, a może przez fakt, że za jej dubbing odpowiedzialna była Natalie Dormer. Ale pomówmy jeszcze o jednej rzeczy. Bioware z Montrealu wściekało się na główną część firmy za „kradzieże pomysłów”. Wróćmy więc do „Boba Dylana gier”. Widziałeś gameplay do Anthem

Kacper: Widziałem. Nie dziwię się, że powstały miedzy nimi podziały. Ta gra może i prezentuje się pięknie, ale na dobrą sprawę, z tego co widziałem, jest to ulepszona Andromeda. Rzeczywiście: fabularnie nie mają wiele wspólnego, ale jest tam za dużo z mechaniki. Gdyby tylko poczekali ten rok i skupili się na jednym projekcie, zamiast dwóch… tak jak mówiłem, nie jestem w stanie im tego wybaczyć.

Emilia: O mechanice mówię. Jetpack, na przykład, albo konkretne pancerze dające różne umiejętności… to widać.

Kacper: Widać jak na dłoni. Może dojdzie jeszcze pojazd poruszający się w każdym terenie? Tak bardzo mi żal Andromedy. Wielki potencjał, zmarnowany w taki sposób…

andromeda studio
Wcale nie jesteśmy Andromedą

Emilia: Mi też. No nic, zobaczymy, czy pojawi się jakieś DLC. I czy Anthem będzie drogą do wzlotu, czy do upadku.

Kacper: Serdecznie im życzę, żeby było drogą do wzlotu, ale jednocześnie żeby nie zapomnieli o serii tak kochanej przez fanów.

Smutne końca początki

Co tu dużo mówić – spodziewaliśmy się wiele, ale przyjrzenie się sprawie od „kuchni”, cóż, całkowicie zmienia percepcję. Brak ludzi, masa niedopracowanych rzeczy, klejenie – jak to się mówi w kuluarach – na ślinę, kłótnie, konflikty, byle szybko. Brakowało tylko malowania trawy na zielono i mielibyśmy pełen przekrój PRL-u.

Naprawdę szkoda.

Emilia Wyciślak

Emilia Wyciślak

Polonistka, entuzjastka fantastyki, graczka RPG. W wolnym czasie, którego nie posiadam, pochłaniam dziesiątki książek, gier, filmów i seriali.